Reklama

Lunatic Soul i płyta "Through Shaded Woods": Rozdział muzycznych światów

Część wspólna

Reklama

Wydawało się, że pielęgnujący o rozbieżność stylistyczną dwóch muzycznych światów Mariusz Duda powoli przestaje się tym przejmować. Wydana w roku śmierci Piotra Grudzińskiego elektroniczna płyta "Eye of The Soundscape" (2016) była już bardziej w klimatach Lunatic Soul niż Riverside. Na wydanej w 2017 roku płycie "Fractured" zaczęły pojawiać się utwory, które spokojnie mogłyby się znaleźć w nowym repertuarze macierzystego zespołu ("A Thousand Shards of Heaven", "Crumbling Teeth and The Owl Eyes", a na kolejnej "Under The Fragmented Sky" pojawiło się wręcz riversajdowe "Untamed").

"Nic na to nie poradzę, mam pewien charakterystyczny styl, który przekłada się zarówno na Riverside jak i Lunatic Soul. Takie utwory w tej chwili są mi najbliższe. Kiedy tworzę, nie robię selekcji, że to ma iść do Riverside a to do Lunatica. Zawsze zaczynam od czystej kartki, wybieram temat płyty, tytuł, ma w głowie jej kolor, dobór instrumentów i bez względu na to, czy jest to Lunatic Soul czy Riverside realizuję swój plan" - mówił Duda w jednym z wywiadów.

Lunatic Soul "Fractured", promowany po raz pierwszy w karierze projektu miniakustycznymi koncertami podczas spotkań z fanami okazał się sukcesem, doczekał się też najlepszej sprzedaży docierając m.in. do czwartego miejsca bestsellerów w Polsce i wysokich miejsc za granicą. Takie kompozycje jak "Blood on a Tightrope" czy dwunastominutowy "A Thousand Shards of Heaven" stanowiły przykład tego, że Mariusz Duda nie boi się eksperymentować z formą. Większa ilość elektroniki w muzyce nie sprawiła bynajmniej, że pojawili się fani niezwiązani z rockiem progresywnym. Raczej ci pierwsi, ci najbardziej oddani, poczuli się jakby Lunatic Soul powoli zaczęło tracić własną tożsamość, z którą tak świetnie wystartowało na debiutanckim "Czarnym albumie" i na nowo odnalazło się na "Walking on a Flashlight Beam".

"Under The Fragmented Sky" miało odczarować "Fractured". Wróciła charakterystyczne dla Lunatic Soul przestrzeń i eksperymenty. Jednak jako album instrumentalny, i traktowany podobnie do "Impressions" bardziej jako minialbum, EP-ka, nie odniósł już takiego sukcesu jak poprzednik.

Riverside po śmierci gitarzysty Piotra Grudzińskiego znalazło się w niezwykle trudnej sytuacji. Duda prowadził zespół przez media społecznościowe zachowując należytą pokorę i powagę do sytuacji. Na wydanym w 2018 roku "Wasteland" zmieniła się muzyka i charakter. Być może przez temat związany ze śmiercią i próba przetrwania, to tu to tam dało się wyczuć charakterystyczną i bliższą bardziej dokonaniom Lunatic Soul niż Riverside, mroczną folkowo-orientalną melancholię ("Lament").

Duda czuł, że jego dwa muzyczne światy być może za bardzo się już do siebie zbliżyły.

Mariusz Duda: Mnie zawsze nosi - czytaj dalej!

Dowiedz się więcej na temat: Lunatic Soul

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama