Jucho świętuje urodziny. "Żeby pielęgnować dzieciaka w sobie, muszę mu po prostu nie przeszkadzać"
Ogólnie zawsze, jak obchodzimy tu czyjeś urodziny, to robimy krótkie bio od dzieciństwa i wspominamy największe osiągnięcia zawodowe. Ale kiedyś, przy okazji publikowania naszego wywiadu, Jucho napisała, że "rzadko wypowiada się z lewej półkuli, bo zdecydowanie woli prawą, ale jak już poznaje fajnego człowieka, to dla samego spotkania warto się trochę powymądrzać". A ja jak poznaję fajnego człowieka, to mogę złamać czasem zasady i napisać urodzinową laurkę. No zabrońcie mi.

Pierwsze wspomnienie, jak myślę o Jucho? Stoję sobie pod dużą sceną na Męskim Graniu i widzę (moim marnym w porze nocnej wzrokiem), że biegnie ktoś do mnie, krzycząc "Aaaa!", przytula się i leci dalej. A potem pisze, że w sumie to przeprasza, bo to mogło być niekomfortowe, ale nie mogła się powstrzymać. Czy to nie brzmi, jak comfort person, o której zawsze marzyliście?
Dobra, jest jeszcze jedno wspomnienie, czyli "Skończył mi się internet na tej wiosce", ale to wspomnienie z serii pozdro dla kumatych. A reszta to przepiękne koncerty, z których zawsze wychodzę trochę bardziej radosna i przy okazji trochę wzruszona. I z anegdotami zaczynającymi się od "Jucho na koncercie opowiadała…".
Ale najpierw jeszcze, z kronikarskiego obowiązku - w latach 2004-2006 Jucho współpracowała z teatrem Studio Buffalo, a w 2012 roku z panami Staszkiem Czyżewskim i Kubą Dykiertem wydała album pod szyldem Domowych Melodii. Przymiotnik "domowe" odnosił się i do okładki z odciskiem po kubku kawy (wyróżniony w Cover Awarts), i do uczucia, które wywoływały kawałki, które się tam znalazły. "Wcześnie przyszedłeś miły", i już człowiek ma ciarki. "Lepiej się pomódl do siebie / Jak to Ci będzie w tym niebie / Co sobie sama zgotujesz / Z kim zjesz? / Z kim zżyjesz? / Może na razie ze sobą / Bo Ty sama w sobie ozdobą / Najlepszą babką olaną poczuj się / Dziś z rana" - albo to. Albo "Tu i teraz", które koncertowo jest totalnie magiczne. I ileż wieczorów spęczonych przy słuchaniu "Północy". Natomiast po zobaczeniu wideo do "Tak dali" z pomostu i "Buły" moim marzeniem było być członkiem tej ekipy. Ta płyta to też oczywiście "Zbyszek" i "Grażka", co od razu przypomina mi legendarny występ na Przystanku Woodstock.
Równie piękna była wydana w 2015 roku "3". Nagranie do "Rio", po którym ponownie żałowałam, że nie mogę posiedzieć sobie z nimi w tej łazience. Wers "Jacusiu! Czy jak tam Ci było", który od lat niezmiennie mnie bawi. Mocno uderzające w serduszko "Wilkiem" i "Cukier". Prawdziwie, ale takie naprawdę prawdziwie miłosne "Pamiętam" i "Miljon". No i "Techno", czyli jedyna piosenka, która połączyła w niecałych trzech minutach cały gust muzyczny mojej rodziny, co z pozoru wydaje się rzeczą raczej niewykonalną. A widzieliście teledysk do "Ścisz.to", który za każdym razem doprowadza mnie do łez? Z tego, co czytałam w komentarzach, nie jestem w tym uczuciu odosobniona.
O płycie "2", już pod szyldem Jucho, mogłabym się rozpisywać tak samo. "Modlitwa" wyszła, kiedy siedziałam na skałach na Maderze, patrząc na wodę i przemeblowując rzeczy w głowie. Równie mocno w serduszko zapadają "Drzewa" i "Wiosenny" ("Tak właśnie zbudził mnie / Pierwszy wiosenny deszcz / Nikt nie ostrzegał, że to może być przełomowe / A dla mnie właśnie jest" - przecież będę to śpiewać dzieciom. Czyimś, oczywiście). A już najbardziej "Płyń, córeczko", do którego też warto obejrzeć teledysk, tym razem animowany. Jest tam piesek, jak coś! No i trudno się nie utożsamić z "Parkuję równolegle".
Przypomnę jeszcze cytaty z naszego wywiadu. Tylko dwa ulubione, obiecuję! Jak wyglądało nagrywanie ostatniej płyty w studiu? "Faktycznie wygłupialiśmy się przez 90 procent czasu, a na te ostatnie 10 procent usiedliśmy i finalnie nagraliśmy wszystko, co chciałam, z super energią i praktycznie na raz. I ja tak lubię, i wiem, że te nasze wygłupy pozwoliły nam się wyluzować, doładować i przyniosły lepszy efekt niż rejestrowanie jednej piosenki sto razy". Przy gadaniu o historii "Ody od ślimaka": "Ja chyba tego dzieciaka mam bardzo dużo w sobie, a nawet - jak na społeczne normy oczywiście - o wiele za dużo i jedyne co muszę robić, żeby go pielęgnować, to mu po prostu za bardzo nie przeszkadzać". Jeśli chcecie się dowiedzieć, co to za historia, to sobie kupcie bilet na koncert!
Dążąc już do brzegu tej laurki, bo nie będę się kłócić, że jest nią - wielu artystów mówi, że "To najbardziej osobista płyta", "Chcę pokazać siebie", "Obnażam swoje uczucia", a potem dostajemy jakiś kolejny generyczny kawałek. Nie wszyscy oczywiście, ale często tak jest. Jucho z kolei jest z tej drugiej grupy, która wywala w piosenkę dosłownie wszystkie emocje i możecie to nawet na własne oczy zobaczyć, bo gra na pianinie u siebie w pokoju.
Dlaczego natomiast zdecydowałam się napisać taką rzecz od serduszka? Bo cieszy mnie, że są na świecie takie ciepłe, przyjazne, szczere i zdolne osoby, i uważam, że trzeba je doceniać. Życzcie jej ze mną wszystkiego najlepszego. Na koncert pójdźcie, płytę kupcie albo tylko posłuchajcie tych piosenek i się po prostu uśmiechnijcie. Najlepiej do drugiej osoby.
A, i Jucho, jeśli przeczytałaś to i poczułaś to takie introwertyczne "Omójboże", to sorki! Ja trochę też. Ale no cóż, nie mogłam się powstrzymać.









