Wieczór rozpoczął się od krótkiego powitania i podziękowań dla wszystkich osób zaangażowanych w powstanie projektu. Magia zrobiła się wtedy, kiedy JIMEK usiadł przy fortepianie i zamiast prezentować gotowe utwory, postanowił opowiedzieć historię ich powstawania, oczywiście przy akompaniamencie. Przeprowadził zgromadzonych przez kolejne "Etiudy", pokazując motywy, szkice i emocje, które dały początek albumowi.
"Robienie dziwnych rzeczy jest chyba jedynym sensem naszej firmy, naszej działalności - a żeby zrobić coś dziwnego, potrzeba też wsparcia i partnerów. Za każdym razem, jak coś takiego robimy, mam uczucie, że to jest niemożliwe, że to się nie wydarzy" - mówił ze sceny, wokół której zebrali się z zaciekawieniem wszyscy goście.
Artysta wielokrotnie podkreślał, że projekt był przedsięwzięciem balansującym na granicy szaleństwa i marzenia. Szczególnie wymowna okazała się anegdota przywołana przez jego menadżerkę Emalkę. Wspominając jedno z pierwszych spotkań dotyczących płyty, opowiedziała historię, gdy po czterogodzinnej naradzie ("To bardzo krótko jak na JIMKA" - oznajmiła) jeden z uczestników projektu podszedł do niej i powiedział: "Emalka, ale wiesz, że to się nie wydarzy". Kilka chwil później, przy gromkich brawach sali, padła odpowiedź: "Bardzo się cieszę, że się myliłeś i dziękujemy ci za wsparcie".
Na spotkaniu była też obecna mama artysty - Anna Jurksztowicz, do której JIMEK skierował następujące słowa: "Zawsze się wstydziłem, że mama jest ze mnie dumna. Mogę powiedzieć, że to ja jestem dumny z mamy?" - zapytał przy aprobacie widowni.
Podczas spotkania twórca odsłonił również kulisy współpracy z artystami, którzy pojawili się na albumie. O Eldo opowiadał, że napisał swój tekst praktycznie od ręki, słysząc pierwszy szkic utworu. Z kolei historia związana z O.S.T.R.-em rozbawiła całą salę. "Myślałem, że będzie człowiek-bomba i eksplozja, a gościu jest zmęczony, nie spał, siedzi w telefonie i nie odpowiada na pytania. Po 20 minutach okazało się, że właśnie napisał cały tekst".
Nie zabrakło też anegdot o Bedoesie, który do fortepianowego projektu niespodziewanie zażyczył sobie… gitary country, czy o Kosmie Królu, który miał powiedzieć JIMKOWI, że wystarczy przesłać mu ślady, a on sam "poustawia ten bit".
Każda z tych ciekawostek była jakby muzycznym portretem zaproszonych artystów. Kiedy opowiadał o kolejnych twórcach i improwizował przy fortepianie, miałem poczucie, że gra "muzykę ich wnętrza" - melodie ich osobowości, wrażliwości i emocji. Jakby próbował przełożyć na dźwięki to, co kryje się pod warstwą scenicznego wizerunku. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie - trochę na styku muzyki i psychologii.
Wieczór zakończył się pełnym odsłuchem albumu "ETIUDY". Goście jako pierwsi usłyszeli wszystkie kompozycje tworzone wspólnie z legendami i przedstawicielami polskiego rapu. Na płycie pojawiają się między innymi Eldo, Pezet, O.S.T.R., Bedoes, Sokół, Rahim, Fokus, Oskar83, Molesta Ewenement, Kosma Król, Abradab, Wzgórze Ya-Pa 3 oraz Łona.
Jednak najważniejsza zapowiedź dotyczyła tego, co wydarzy się już we wrześniu. Album "ETIUDY" stanie się integralną częścią finałowego koncertu "Historia Polskiego Hip-Hopu. Rozdział III Ostatni". 12 września 2026 roku JIMEK powróci na Lotnisko Bemowo, gdzie zakończy swoją wieloletnią muzyczną trylogię łączącą rap i orkiestrę symfoniczną. Podczas wydarzenia publiczność usłyszy zarówno kultowe utwory polskiego hip-hopu w nowych aranżacjach, jak i premierowe wykonania materiału z "ETIUD". Na scenie pojawią się goście związani z albumem, będą również niespodzianki.
Jeśli odsłuch płyty był jedynie przedsmakiem tego, co JIMEK przygotowuje na Lotnisku Bemowo, wrześniowy finał "Historii Polskiego Hip-Hopu" zapowiada się jako jedno z najbardziej interesujących wydarzeń muzycznych 2026 roku.










