Zorza wspierana przez T-Mobile (w ogóle uważam, że deszcz był specjalnie, żeby te tysiące ludzi chodziły w pelerynach w kolorze magenta) zawitała do sześciu miast w Polsce - do Poznania, Wrocławia, Warszawy, Krakowa, Gdańska i Katowic. Początek był trudny, ale organizatorzy szybko wyciągnęli wnioski i weekend na Lotnisku Muchowiec to były naprawdę udane dwa dni. I wcale się nie nudziłam, chociaż to nasty festiwal w tym sezonie.
O kulisach pisałam tutaj, otwiera się w nowym oknie, można sobie przeczytać, a teraz do koncertów. Piątkowy line-up otworzył Runforrest, który wystąpił jako wyróżniony na scenie FNOMN. Chodzą słuchy, że to jego jedyny koncert w tym roku, bo wraca do studia pracować nad nowymi rzeczami. Później IKARVS. W ogóle tu się trzeba zatrzymać na chwilę, bo IKARVS otworzyli scenę Audioriver Together With T-Mobile Electronic Beats - tak właśnie: Zorza i Audioriver zrobiły deal, jest więc szansa, że i uczestnicy do niedawna płockiego festiwalu załapią się w przyszłym roku na coś związanego z imprezą Podsiadły. No i grały tu zespoły znane, ale - jak to na Zorzy - trochę inne. Więc IKARVS to był IKARVS, ale "w trybie Y2K", Catz 'N Dogz to byli Catz 'N Dogz, ale ze składem zebranym specjalnie na tę imprezę, A_GIM & DEAS też było sobą, za to z nowym materiałem.
Główną scenę otworzyła Paulina Przybysz z repertuarem Bajmu. Był to koncert wyjątkowy z dwóch powodów. Z trzech w zasadzie. Po pierwsze, zobaczyliśmy na scenie złożony z uczestników chór, który mimo tylko trzech godzin prób wypadł perfekcyjnie. Po drugie, na scenę po długiej przerwie związanej z chorobą powróciła Beata Kozidrak, otwiera się w nowym oknie i udowodniła, jaką jest królową polskiej muzyki. I po trzecie, aranżacje przygotowane przez Paulinę Przybysz były zaskakujące, ale piękne. Na pewno część publiki liczyła na to, że po prostu pośpiewa sobie Bajm, ale za to dostaliśmy godzinę przebojów w soulowym wydaniu. Mi się podoba!
Następnie na scenie FNOMN pierwsze konkursowe koncerty. Na początek Krzyk Mody - zespół, który był najmniej rozpoznawalny z fenomenowych wyborów, za to po sześciu przystankach Zorzy zbierają już pod sceną spore tłumy. Oni mają w sumie wszystko - ciekawą nazwę, dobre utwory, określony image. Właśnie, co do utworów… "Zielone buty". Choć to piosenka o wspinaczach, którzy zostali w górach na zawsze, to każdy może ten tekst zinternalizować i niemało się wzruszyć. Przy Famie pisałam, że są spektakle, które zostawiają w człowieku swoją cząstkę. Piosenki też takie są.
Po Krzyku Mody - Kachus, która do konkursu też weszła z jednym zaledwie singlem na koncie. W ramach Fenomenu nagrała utwór "Dotknięta przez słońce", a jeśli lubicie surrealistyczne teledyski, to koniecznie obejrzyjcie ten wyreżyserowany przez Karolinę Wojtas. Może zachęcę porównaniem momentami do "Soku z żuka". Później na tej scenie zagrał jeszcze duet Newskin. Coś dla fanów elektroniki. Panowie w ramach konkursu nagrali "Mamy czas", które, według mnie, ma mocne szanse na zaistnienie w rozgłośniach radiowych, a teledysk Dominika Nawrockiego jest zdecydowanie moim ulubionym, bo jest piesek. No i historia od początku do końca, ale piesek ważniejszy.
Ostatnie dwa koncerty na głównej scenie były do myślenia, nie do zabawy. Najpierw Kortez z "Bumerangiem". Koncert dopełniony był obrazami Daniela Jaroszka i tak, pisałam to już dwa razy, ale znowu patrząc na scenę z Bartłomiejem Deklawą tańczącym do "Niby nic", trzeba było łezkę ocierać. Odkryło mi to doświadczenie Korteza na nowo, ale chyba nigdy już nie posłucham "Bumerangu" spokojnie. Najpiękniejszy koncert festiwalu. Pierwszy dzień zakończyli Dawid Podsiadło, otwiera się w nowym oknie i Kaśka Sochacka, którzy zagrali i "Tylko haj", i coś solowego, jak "Nieznajomy" albo "Niebo było różowe". Duet stworzony dla siebie, zdecydowanie.

Drugi dzień na powitanie zaproponował albo Flirtini na scenie Audioriver Together With T-Mobile Electronic Beats, albo Wiktora Waligórę na Scenie FNOMN. Tego drugiego nie trzeba podstawiać, można wspomnieć tylko, że jest laureatem Fryderyka za debiut w 2025 roku, możecie kojarzyć go też z Projektu Wow albo sopockiego koncertu Wodecki Twist. Flirtini natomiast niektórzy kojarzą pewnie z "Dele" Taco Hemingwaya, ale na Zorzy zagrali jako Flirtini 2012 FM, co trudno byłoby wpleść w tekst, za to słuchać było wspaniale. Na scenie towarzyszyli im Dominika Płonka, Julia Pośnik, Ofelia, Rosalie., CatchUp, Piotr Zioła i Wozz Lozowski. Mocny początek.
Na tej samej scenie zagrali też potem wspominana już Rosalie., ale w projekcie z 2K88, Brodka, otwiera się w nowym oknie z DJ setem, którą - jak słusznie zauważyli organizatorzy - "znacie z koncertów, a teraz poznacie ją od zupełnie innej strony", a na koniec Bass Astral Remixed.pl, który obiecał polskie hity i faktycznie poskakaliśmy do "Czerwonych korali". I znowu ten chór. Idealne.
Na scenie FNOMN kolejne konkursowe występy. Najpierw Livka, która nie jest już taką znowu bardzo debiutantką, bo album na koncie ma, współprace choćby z Igorem Herbutem i pojęcie, co chce robić dalej, też. "Czuły punkt" wjeżdża do radia, uważajcie! Później Daniel Godson. Mój faworyt od początku, mogę to już przyznać. Kolejny debiutant, którego zna już cała Polska. "Pomiędzy" z Vito Bambino, kojarzycie? Teraz odblokował jeszcze nową umiejętność, czyli grę na saksofonie, więc mi już tam wszystko pasuje. Nowa polska gwiazda. Ostatni konkursowy koncert to Odet, która nagrywała z ARS LATRANS Orchestra czy z Igo. Stworzony przy okazji Zorzy "Berek" to jedna z ciekawszych propozycji, szybko wpadająca w głowę. I muzycznie, i oprawa graficzna, za którą odpowiada Krzysztof Piła, również top.

Na dużej scenie pierwszy koncert to Kacperczyk i Kukon. O ile połączenia w setliście "Artysty z ASP" z "Batmanem" można się było spodziewać, to co robiły tam "Butelki z benzyną i kamienie" Cool Kids of Death, nie wiem, ale zupełnie nie narzekam. Później występ, na który czekałam najbardziej, czyli Sokół Fisz Emade. Jak dostałam coś takiego, to oczekiwania już całkiem mi się okleiły i czekałam, aż wejdzie tam jeszcze Waglewski senior albo, nie wiem, Justyna Święs. Nie wydarzyło się to, ale zupełnie nic nie szkodzi, bo usłyszenie z jednej strony "Czerwonej sukienki", a z drugiej "Jednorożca" wystarczyło, żeby być stuprocentowo zadowoloną. Nagrajcie coś razem, panowie. Wtedy też pomyślałam, że Tworzywo i Podsiadło to też by było połączenie. Dobry pomysł sprzedam drogo.
Ostatni koncert, wyczekiwany z kolei najbardziej chyba przez całą publikę, to Dawid Podsiadło i Artur Rojek, otwiera się w nowym oknie śpiewający Myslovitz. Muszę przekonywać, że wszyscy śpiewali "Nienawiść", "Chłopców", "Nocnym pociągiem aż do końca świata", "Mieć czy być", "Kraków", "Scenariusz dla moich sąsiadów" czy "Dla ciebie"? Nie obyło się bez wzruszenia, bo usłyszeliśmy też "Tolerancję", a na telebimach pojawiło się zdjęcie Stanisława Soyki. Wzruszające to było tym bardziej, że już po pierwszych dźwiękach wszyscy - naprawdę cały festiwal - zamilkli. Naprawdę piękne zakończenie, z fajerwerkami. Dosłownie.
Dodajmy jeszcze na koniec, że zaraz po północy poznaliśmy wyniki konkursu FNOMN i tak: w kategorii Muzyka wygrał Daniel Godson, Fotografia - Krzysztof Żabski (zdjęcia Livki), Video - Maciej Buszman (Krzyk Mody - "Nie płacz za mną zbyt często") i Grafika - Zu Rogala (również team Krzyk Mody).
Zorza powróci w 2027 roku. I ja też chyba na nią powrócę dla tych wszystkich projektów specjalnych. Nawet deszcz nie przeszkadzał. Wystarczyło sobie wmówić, że to nie deszcz, tylko brokat.











