Reklama

Elvis Presley skończyłby 85 lat. Wzloty i upadki Króla

Elvis Presley na planie filmu "Elvis. That's The Way It Is" w 1970 r. /Stanley Bielecki Movie Collection /Getty Images

Twórcami piosenek na płycie "That's The Way It Is" było wielu kompozytorów, których nazwiska dotychczas nie pojawiały się na wcześniejszych wydawnictwach Elvisa. Wielu autorów pochodziło z Europy, głównie z Wielkiej Brytanii, co również stanowiło pewnego rodzaju odstępstwo od dotychczasowej polityki nagraniowej Presleya.

Reklama

Obok takich nazwisk jak Clive Westlake (piszący m.in. dla Dusty Springfield) czy Ken Howard i Alan Blaikley (tworzący m.in. dla Iana Matthewsa) na liście twórców bez problemu jednak można dostrzec także kilka nazwisk, które zdążyły już wpisać się w studyjne dokonania króla rock'n'rolla - Ben Weisman, Winfield Scott czy Paul Evans, spod ręki którego wyszły takie przeboje jak "I Gotta Know", "Something Blue", "Blue River" czy obecnie "The Next Step Is Love".

"Lubiłem oglądać jak Elvis i jego zespół bawił się słowami do 'The Next Step Is Love' (Elvis śpiewał 'The Next Step Is Sex') podczas prób", opowiadał mi w trakcie rozmowy kompozytor. "Ale oczywiście, zawsze fajnie było usłyszeć kiedy śpiewał moje piosenki w filmach czy w radiu".

Kompozycja Paula Evansa, którego niespełnionym marzeniem było zobaczyć Elvisa podczas pracy w studiu nagraniowym ("wiesz, nawet kiedy byłem w Nashville nie mogłem się na nie (sesje nagraniowe, przyp. autor) dostać, pomimo że znałem jego (Elvisa, przyp. autor) producenta, Feltona Jarvisa, a on (Elvis, przyp. autor) nagrywał właśnie moją piosenkę", wyjaśniał mi kompozytor), nim została umieszczona na opisywanej w tym rozdziale płycie wcześniej została stroną B kolejnego singla Elvisa (na stronie A zamieszczono studyjną wersję "I've Lost You"). Pierwszego zawierającego materiał z 'maratonu w Nashville', o czym zresztą dużą czcionką informował napis na okładce (jednej z nielicznych w dyskografii Presleya na której nie wykorzystano jego zdjęcia) - "nagrano w czerwcu 1970".

Nowe wydawnictwo RCA (wydane 14 lipca 1970 roku) nie zdołało jednak 'zawojować' światowych list przebojów. W Stanach Zjednoczonych singiel co prawda zaznaczył swoją obecność w prestiżowym zestawieniu HOT 100 magazynu Billboard lecz nie osiągnął na nim żadnych spektakularnych wyników. Na liście piosenki zadebiutowały w notowaniu z 1 sierpnia 1970 roku (po raz pierwszy odnotowane zostały na miejscu osiemdziesiątym piątym) lecz po trzech tygodniach przesunęły się zaledwie na pozycję trzydziestą drugą (najwyższą osiągniętą przez ten album).

Zdecydowanie lepiej singiel poradził sobie na brytyjskim rynku. Na tamtejszej Oficjalnej Liście Przebojów uplasował się w pierwszej dziesiątce. Zaledwie trzy tygodnie po debiucie w zestawieniu dotarł do miejsca dziewiątego na którym przebywał przez kolejne dwa tygodnie.

Na miesiąc przed oficjalną premierą longplaya "That's The Way It Is", 6 października 1970 roku, wytwórnia RCA Victor wypuściła na rynek jeszcze jeden singiel będący już tym razem oficjalnym zwiastunem filmu i płyty pod tym samym tytułem. Podobnie jak na lipcowym wydaniu także i tym razem postawiono na piosenki zarejestrowane podczas 'maratonu w Nashville'. Tym razem jednak obie strony miały znacznie silniejszy potencjał komercyjny niż te wydane trzy miesiące wcześniej.

"You Don't Have To Say You Love" umieszczone na stronie A zdołało już podbić światowe listy przebojów trzy lata wcześniej w wykonaniu Dusty Springfield. Także aranżacja Presleya zdołała sobie zaskarbić sympatię i uznanie wśród słuchaczy, którzy tłumnie odwiedzili hotel International podczas "letniego festiwalu" Elvisa trwającego tam od lipca do września 1970 roku. Elvis z upodobaniem bowiem sięgał po nią w trakcie swoich koncertów sprawiając, że w krótkim czasie stała się ona ulubienicą publiczności przybywającej do miasta na jego występy.

Jego wykonanie w znacznym stopniu różniło się od wykonania Dusty Springfield czy nawet włoskiego pierwowzoru (ballada została oparta na kompozycji "Io Che Non Vivo", który Springfield usłyszała po raz pierwszy w 1965 roku na festiwalu w San Remo w wykonaniu pieśniarza Pino Donaggio). Było bardziej melodramatyczne. "Głos Elvisa brzmiał zupełnie inaczej niż Dusty dzięki czemu jego wersja była tak wyjątkowa", przyznała w jednym z wywiadów współautorka przeboju, Vicki Wickham. "On (Elvis, przyp. autor) nie był typem piosenkarza, który kogoś naśladuje. Był całkowicie oryginalny".

Jako ciekawostkę warto w tym miejscu napisać, że Elvis do tego tego stopnia pokochał nagranie Dusty Springfield, że jeszcze na długo przed rokiem 1970 zaczął zabiegać o możliwość nagrania kompozycji "You Don't Have To Say You Love Me". Wówczas jednak na przeszkodzie stanęły prawa autorskie. Biografowie Presleya piszą w swoich opracowaniach, że wydawca piosenkarza bezskutecznie próbował wynegocjować dla niego udział w zyskach. Elvis jednak na tyle mocno chciał nagrać swoją wersję tego przeboju, że zdecydował się zrobić to przy najbliższej nadarzającej się okazji - bez względu na to czy w podpisie pod nagraniem będzie figurował jako współautor czy też nie. Dopiął swego 6 czerwca 1970 roku.

Stronę B nowego singla wypełniało z kolei rockowe "Patch It Up" (jego studyjna wersja) napisane przez Eddiego Rabbitta i Rory'ego Bourke.

Po trzech tygodniach sprzedaży nowe wydawnictwo Presleya po raz pierwszy zagościło na liście Billboardu. Singel zadebiutował w zestawieniu 24 października 1970 roku na miejscu siedemdziesiątym czwartym z którego sukcesywnie zaczął się przesuwać się w kierunku pierwszej dziesiątki. W notowaniu z 28 listopada obie piosenki plasowały się już na wysokiej jedenastej pozycji (na tym miejscu utrzymywały się przez dwa tygodnie). 

Tak wysokie miejsce w prestiżowym zestawieniu jakim wciąż pozostaje lista HOT 100 nie było jedynym sukcesem odniesionym przez nowy singiel Presleya. Jeszcze tego samego roku bowiem w rankingu Easy Listening (obecnie funkcjonującym pod nazwą Adult Contemporary) sporządzanym przez czasopismo Billboard płyta zajęła pierwszą pozycję!

Łącznie singel sprzedał się w nakładzie sięgającym ośmiuset tysięcy egzemplarzy.

W Wielkiej Brytanii, podobnie jak większość wcześniejszych wydawnictw Elvisa, singel z utworami "You Don't Have To Say You Love Me" wdarł się na tamtejszą listę przebojów z kilkutygodniowym opóźnieniem - 9 stycznia 1971 roku. I po zaledwie trzech tygodniach pobytu w zestawieniu dotarł do wysokiego dziewiątego miejsca.

W niedzielę 11 listopada 1970 roku, tj. w wigilię Święta Dziękczynienia (na czym w szczególny sposób zależało Pułkownikowi Parkerowi), na ekrany kin w Stanach Zjednoczonych trafił długo zapowiadany i wyczekiwany przez wielbicieli film "That's The Way It Is" dokumentujący zakończoną przed kilkoma tygodniami trzecią turę występów Elvisa w hotelu International w Las Vegas (będący również  unikalnym, zakulisowym spojrzeniem na przygotowania do kolejnej serii koncertów).

"Nakręcony przez MGM Elvis... 'That's The Way It Is' ukazuje fenomen jakim jest Elvis", pisała prasa na krótko po premierze. "Film ukazuje wzloty i upadki jakie (Elvis, przyp. autor) przeżywa przed swoimi koncertami - począwszy od przygotowań do występów ukazanych przez MGM aż po wieczór otwierający w słynnym hotelu International w Las Vegas". 

Nagłówki kolejnych recenzji ukazujących się po wyświetleniu filmu utrzymane były w podobnym, bardzo pozytywnym tonie. "Elvis, człowiek - artysta", to przykład kolejnego. Jego autor pisał dalej: "Elvis... 'That's The Way It Is', pełnometrażowy film MGM ukazujący człowieka (Elvisa, przyp. autor) jako artystę i fenomen został wyreżyserowany przez dwukrotnego zdobywcę Oscara, Dennisa Sandersa". W dalszej części tego artykułu dziennikarz zwrócił także uwagę na muzyczną część obrazu pisząc: "w filmie MGM (...) Elvis Presley śpiewa dwadzieścia siedem piosenek począwszy od swoich wczesnych hitów takich jak 'Love Me Tender', 'Heartbreak Hotel' i 'Blue Suede Shoes' poprzez odnoszące ostatnio sukcesy 'Suspicious Minds', 'Can't Help Falling In Love' i 'Patch It Up'. Widzimy go także wykonującego utwory spopularyzowane przez innych artystów, takie jak 'Bridge Over Troubled Water' i 'Sweet Caroline'".

W odróżnieniu od wielu poprzednich kinowych propozycji Presleya jego najnowszy film zyskał uznanie zarówno w oczach krytyków jak i rzeszy fanów na całym świecie. Znalazło ono odzwierciedlenie nie tylko w bardzo przychylnych recenzjach i dobrej prasie lecz także w rankingach oglądalności. Pod koniec 1970 roku obraz Dennisa Sandersa uplasował się bowiem na wysokiej dwudziestej drugiej pozycji zestawienia Variety National Box Office Survey.

Jednocześnie z filmem dokumentalnym "That's The Way It Is" w sprzedaży ukazała się także zapowiadana od kilku tygodni płyta długogrająca pod tym samym tytułem. Do sklepów trafiła tydzień wcześniej niż pierwotnie zakładało kierownictwo RCA. W liście datowanym na 6 listopada 1970 roku skierowanym do dystrybutorów płyt i taśm RCA można było przeczytać: "Elvis znowu eksploduje z nowym fantastycznym albumem - 12 utworami, które łączą w sobie zarówno znany repertuar, mocny nowy materiał a także jego ostatnie przeboje z singli, które zmierzają prosto po złoto. (...) 'That's The Way It Is' powinien zostać rozesłany w następnym tygodniu, 16 listopada ... zaplanowany jest tak aby zbiegł się w czasie z wydaniem nowego i zupełnie innego filmu noszącego ten sam tytuł co płyta". Sam film autor cytowanego pisma określił jako "dzień z życia Elvisa Presleya".

Longplay podobnie jak film został bardzo pozytywnie odebrany zarówno przez wielbicieli piosenkarza jak i krytyków muzycznych. Wynikiem tego była zarówno bardzo dobra sprzedaż - ponad pół miliona egzemplarzy a także całkiem zadowalające wyniki na listach przebojów. Na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, 12 grudnia 1970 roku, album "That's The Way It Is" zadebiutował bowiem na miejscu sześćdziesiątym trzecim w rankingu Hot 200 magazynu Billborad. Pozycję tą opuścił jednak już w następnym notowaniu a po trzech tygodniach pobytu w zestawieniu osiągnął miejsce dwudzieste pierwsze - najwyższe (miejsce to zajmował przez dwa tygodnie).

W Wielkiej Brytanii natomiast kolejny koncertowy album Elvisa Presleya (bo do takiej kategorii zaliczany jest czasami album "That's The Way It Is") wszedł na tamtejszą listę dopiero pod koniec stycznia 1971 roku. W notowaniu z 30 stycznia nowy produkt RCA zadebiutował na wysokiej piętnastej pozycji. Po kilku tygodniach, 5 lutego 1971 roku, płyta osiągnęła swoją najwyższą pozycję w zestawieniu - dwunastą.

Dla wielu europejskich fanów, którym nie dane było dotąd zobaczyć swojego idola na scenie film "That's The Way It Is" wyświetlany w kinach na wiosnę 1971 roku (kilka miesięcy po premierze w USA) dawał namiastkę tego co na własne oczy widzieli i czuli ich amerykańscy koledzy (i stosunkowo nieliczni przedstawiciele z krajów europejskich), którzy zasiadali w sali wystawowej hotelu International w Las Vegas. "'That's The Way It Is' był zupełnie inny niż filmy, które Elvis robił w latach sześćdziesiątych", pisał na łamach swojej książki Todd Slaughter, prezes Oficjalnego Brytyjskiego Fan Clubu Elvisa. "Sposób w jaki wyglądał, sposób w jaki śpiewał, sposób w jaki się poruszał - wszystko w nim było inne. Wyglądał tak jak wtedy gdy zrobił Comeback Special - king of cool".     

Niestety, pomimo składanych przy różnych okazjach obietnic dotyczących tournee po Europie film "That's The Way It Is" podobnie jak trzy lata później satelitarny show "Aloha From Hawaii" okazał się być jedynym sposobem dla setek tysięcy europejskich fanów na zobaczenie Elvisa Presleya na scenie.

Mariusz Ogiegło, www.elvispromisedland.pl

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: elvis presley

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje