Reklama

Reklama

Sinead znów walczy z papieżem

Targający irlandzkim kościołem katolickim skandal związany z seksualnym molestowaniem przez duchownych sprowokował Sinead O'Connor do kolejnej gniewnej wypowiedzi na temat papieża. Irlandzka wokalistka uważa, że list Benedykta XVI to za mało, a on sam powinien zrezygnować ze stanowiska.

Sinead O'Connor wielokrotnie wypowiadała się na temat skandalu toczącego irlandzki kościół. Wokalistka nie raz także apelowała do papieża Benedykta XVI o ustąpienie.

Papież ostatnio w liście przeprosił ofiary molestowania irlandzkich księży, jednak zdaniem Sinead to mocno spóźniona reakcja.

"Jeśli rzeczywiście jest tym tak zatroskany, to czemu napisanie listu zajęło mu 23 lata, i dlaczego on lub poprzedni papież [Jan Paweł II] nie wsiadł do samolotu, spotkał się z ofiarami i przeprosił?" - pytała Sinead O'Connor w rozmowie z "Los Angeles Times".

Reklama

Przypomnijmy, że w 1992 roku wokalistka podczas telewizyjnego programu "Saturday Night Live" podarła zdjęcie Jana Pawła II w proteście przeciwko tuszowaniu przez Watykan molestowania dzieci przez księży w Irlandii. Jej wystąpienie wywołało skandal, lecz wypadki molestowania przez kolejne lata były zamiatane pod dywan. Dopiero w ostatnich latach kolejne przypadki wychodzą na jaw.

"Gdybyś był szefem firmy i wiedział o tym, że pracownicy dopuszczają się molestowania dzieci, to od razu byś ich zwolnił. Poza tym odwiedziłbyś ofiary molestowania, przeprosił ich i zaofiarował im pomoc... A to nigdy nie nastąpiło" - uważa Sinead O'Connor.

Wokalistka po raz kolejny podtrzymała zarzuty wobec wysokich oficjeli irlandzkiego kościoła, którzy mieli wiedzieć o przypadkach molestowania od 1987 roku. Irlandka uważa, że w każdym kraju, gdzie doszło do molestowania przez księży powinno zostać przeprowadzone śledztwo. Dochodzenie powinno objąć także Watykan i samego papieża.

"Papież powinien ustąpić ze względu na fakt, że nie zachował się po chrześcijańsku, by bronić dzieci, i że jego organizacja przez dekady chroniła swój interes, zamiast skupić się na interesach dzieci" - kończy Sinead O'Connor.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje