Reklama

Seryjni mordercy, kazirodztwo i kraciaste koszule: 20 lat "Ten" Pearl Jam

Choć dziś ten album należy do absolutnego kanonu muzyki rockowej, to początkowo wzbudzał mieszane uczucia. I nawet 20 lat po premierze "Ten" zespołu Pearl Jam muzycy tej grupy nie wydają się być zadowoleni ze swojego najsłynniejszego dzieła. Fani, którzy w samych Stanach Zjednoczonych zakupili blisko 10 mln egzemplarzy płyty, są jednak innego zdania.

Debiutancki album Pearl Jam, który trafił do sklepów 27 sierpnia 1991 roku, nie od razu zrobił furorę na listach bestsellerów płytowych. Sprzedaż albumu nabrała rozpędu dopiero w roku następnym, kiedy to "Ten" trafił na 2. miejsce listy najchętniej kupowanych płyt w Ameryce. Z tego powodu wielu (w tym sam Kurt Cobain z Nirvany!) zarzuciło muzykom "sprzedanie grunge'owych ideałów" i odwróciło się od zespołu.

Reklama

Prawda jest jednak taka, że debiut Pearl Jam to jeden z tych albumów, dzięki którym alternatywna muzyka gitarowa ponownie pojawiła się na listach przebojów. A "Ten" to jeden z najważniejszych albumów lat 90. zeszłego stulecia.

Z okazji 20. rocznicy wydania "Ten" Pearl Jam przyjrzymy się z bliska kompozycjom, które trafiły na pierwszą płytę Eddiego Veddera i spółki. Płytę, o której wokalista po latach nie boi się powiedzieć, że jest jednym z tych wczesnych albumów Pearl Jam, których... nie jest w stanie słuchać (z wywiadu dla "Rolling Stone'a" z 2006 roku).

"Once"
Utwór skomponowany przez gitarzystę Stone'a Gossarda w 1990 roku i umieszczony na legendarnej już kasecie zatytułowanej "Stone Gossard Demos '91", za pomocą której zespół poszukiwał wokalisty. Historia znana na pamięć przez wszystkich fanów zespołu, ale przypomnijmy ją raz jeszcze. Kaseta trafiła w ręce Eddiego Veddera, wówczas pracownika stacji benzynowej w kalifornijskim San Diego. Młody Edek posłuchał muzyki, poszedł posurfować i - w trakcie zmagania się z falami - wymyślił słowa do trzech kompozycji. Później odesłał kasetę z własnymi wokalami do Seattle, skąd przyszło zaproszenie, a w konsekwencji angaż w Pearl Jam. "Once" to jedna z trzech piosenek stanowiących trylogię "Alive/Once/Footsteps". O czym opowiada ten utwór? O szaleństwie, które prowadzi człowieka na drogę seryjnych zbrodni.

"Even Flow"
Kolejny utwór Gossarda z tekstem Veddera, tym razem opowiadającym o życiu bezdomnych. "Niedaleko stąd pod mostem żyje mała społeczność bezdomnych. Oni nie są szaleni, czasami to nawet nie jest ich wina, że skończyli w ten sposób" - tymi słowami wokalista zapowiedział "Even Flow" podczas koncertu w Miami w 1994 roku. Sesji nagraniowej "Even Flow" nie wspomina najlepiej gitarzysta Mike McCready "Podchodziliśmy do tego numeru chyba 50 czy nawet 70 razy. To był koszmar. Graliśmy ten kawałek tak często, że zaczęliśmy się nienawidzić nawzajem. Zresztą wątpię, by Stone'owi podobało się to, w jaki sposób ostatecznie nagraliśmy 'Even Flow'". Gitarzysta zdradził również, że jego partia w tym utworze jest hołdem dla Steviego Ray'a Vaughana.

Zobacz klip do "Even Flow":


"Alive"
Kolejny z utworów z kasety "Stone Gossard Demos '91", który jako instrumental nosił tytuł "Dollar Short" i kolejna wstrząsająca historia opisana przez Veddera. Tym razem bohaterem piosenki jest człowiek, który dowiedział się, że mężczyzna, którego całe życie uważał za tatę, nie jest jego biologicznym ojcem. Dodatkowo, frustracja matki prowadzi do kazirodztwa - syn bardzo przypominał ojca jej dziecka.

"Alive" to też pierwsza część wspomnianej wyżej trylogii i utwór częściowo oparty na doświadczeniach Veddera, który również wychowywany był przez ojczyma, o czym dowiedział się, będąc nastolatkiem.

"Why Go"
Odpowiedzialnym za muzykę jest tu basista Jeff Ament. Utwór "Why Go" był jednym z pierwszych, jakie zespół nagrał podczas sesji w London Bridge Studios w Seattle. Co ciekawe, Pearl Jam wówczas nazywali się jeszcze Mookie Blaylock. Skąd ta intrygująca nazwa? Fani amerykańskiej ligi koszykarskiej NBA być może pamiętają świetnego obrońcę kojarzonego głównie z zespołem Atalanta Hawks, którego grę oryginalnie docenili muzycy z Seattle, ale zostali zmuszeni do zmiany nazwy. Za to tytuł płyty ("Dziesięć") to numer z którym Blaylock - nota bene fan zespołu - występował na koszulce.

Tekst piosenki opowiada historię zamkniętej w szpitalu psychiatrycznym dziewczyny, która trafiła do kliniki za sprawą autorytatywnej decyzji matki tylko dlatego, że zapaliła marihuanę. Eddie Vedder zainspirował się artykułem z gazety opisującym podobne wydarzenie.

"Black"
Znów Stone Gossard przejmuje stery kompozytorskie i kolejny mocny tekst Veddera, tym razem w formie solilokwium, czyli - za Wikipedią - "monologu niewypowiedzianych rozmyślań i refleksji, których celem jest określenie własnej postawy". Dodajmy, że to forma najczęściej stosowana w dramacie. O czym zatem rozmawia ze sobą podmiot liryczny? O utraconej miłości. "Black" to jeden z najwspanialszych utworów Pearl Jam, ballada o wielkim potencjale komercyjnym. Szefowie wytwórni płytowej chcieli nawet wypuścić utwór na singlu, ale zespół postawił stanowcze veto. "To zbyt kruchy utwór i zostanie zniszczony przez show-biznes" - tłumaczyli muzycy, dzwoniąc jednocześnie do dyrektorów rozgłośni radiowych, by mieć pewność, że singel nie trafi do eteru.

Z "Black" wiąże się również inna anegdota. Śpiewający balladę fani Pearl Jam zostali ponoć zbesztani przez Eddiego Veddera, który miał niespodziewanie wyskoczyć z krzaków, by zabronić im wykonywania tej piosenki.

Zobacz klip do "Alive":


"Jeremy"
To basista Jeff Ament jest odpowiedzialny za największy przebój z "Ten" i chyba najbardziej rozpoznawalny utwór Pearl Jam - w dużej mierze z powodu kontrowersyjnego teledysku, który miał imponującą rotację w MTV. Piosenka została skomponowana na początku na gitarze akustycznej, a później na bardzo "egzotycznym" instrumencie, jakim na pewno jest 12-strunowy bas.

Vedder napisał tekst zainspirowany historią z dzieciństwa i artykułem o 15-letnim Jeremym, który zastrzelił się na oczach kolegów z klasy podczas lekcji angielskiego. Tragedia miała miejsce w Teksasie w 1991 roku. Wokalista zapewniał, że piosenka nie jest nawoływaniem do samobójstwa, a wręcz przeciwnie. "Kiedy giniesz, nic się nie zmienia. Świat pędzi dalej, a ciebie nie ma. Najlepszym rewanżem jest żyć dalej i pokazać im, kim jesteś. Pokazać, że jesteśmy mocniejszy od tych ludzi" - powiedział w rozmowie z rozgłośnią KISW FM.

"Oceans"
Autorami muzyki do tej akustycznej perełki są Vedder, Gossard i Ament. Z "Oceans" wiąże się ciekawa historia powstania tekstu. Otóż w trakcie próby Vedder został poproszony o wyjście na zewnątrz i wrzucenie monet do parkometru. Kiedy to uczynił, okazało się, że drzwi do studia zatrzasnęły się, a pozostali muzycy nie słyszą jego pukania z powodu głośnej gry na instrumentach.

"Zaczął padać deszcz. W kieszeni miałem kawałek kartki i długopis, a oni grali ten utwór. Słyszałem jedynie bas dochodzący zza ściany. Tak więc napisałem tekst jedynie do basu. Nie starałem się nawet słuchać całości piosenki" - wspomina Vedder, który dostał się do środka, wyczekując na moment, gdy jego koledzy przestaną grać i będą w stanie usłyszeć jego łomotanie do drzwi. Dodajmy, że utwór to swoisty hołd dla surfingu, którego wokalista jest wielkim fanem (co widać w klipie do piosenki).

"Porch"
Eddie Vedder jest w całości odpowiedzialny za ten utwór. Zapowiadając piosenkę podczas koncertu w Seattle w 1991 roku wokalista powiedział: "To utwór o tym, że jeżeli kogoś kochasz, to mu to powiedz".

"Porch" to także piosenka, dzięki której artysta mógł się wykazać nie tylko kompozytorsko, ale też... pokazać krzepę, sprawność fizyczną i przede wszystkim brak lęku wysokości. W trakcie instrumentalnej części kompozycji, która w czasie koncertów znacząco wydłużała się w porównaniu ze studyjną wersją "Porch", Eddie Vedder uprawiał wspinaczkę po głośnikach czy też konstrukcji sceny lub wskakiwał w tłum pod sceną. Najbardziej ryzykowna wspinaczka miała miejsce podczas koncertu w ramach festiwalu Lollapalooza w 1992 roku w Nowym Jorku, kiedy to frontman Pearl jam wdrapał się na kilkunastometrową konstrukcję sceny.

Zobacz klip do "Jeremy":


"Garden"
Wspólny utwór Gossarda i Amenta o tajemniczym tekście, który jest interpretowany przez fanów zespołu na wiele sposobów. Słowa "garden of stone" ("kamienny ogród") mają ponoć oznaczać wielką amerykańską metropolię i znudzenie życiem we współczesnym świecie ("I just question, our modern needs" - "Kwestionuję tylko nasze współczesne potrzeby"). Inni twierdzą, że "kamienny ogród" to po prostu cmentarz.

W 2006 roku, podczas koncertu w Bostonie, Eddie Vedder zapowiedział ten utwór jako piosenkę o żołnierzach, którzy niekoniecznie chcą walczyć, ale są do tego zmuszeni. A "garden of stone" to rzeczywiście cmentarz, ale ten wojskowy, z upiornie wyglądającymi rzędami identycznych białych krzyży.

"Deep"
Gossard i Ament napisali muzykę do utworu, w którym Eddie Vedder opowiada o uzależnieniu od heroiny, zabójstwie i gwałcie. Bohaterami piosenki są uzależnieni, psychopaci i kryminaliści. Każdy z nich poszukuje i potrzebuje spełnienia, ale ani narkotyki, ani morderstwo i gwałt nie dają im tego. Jak śpiewa Eddie, choć rzucają się w głębię, to jednak nie mogą osiągnąć do dna.

To także jeden z pierwszych utworów zarejestrowanych na "Ten". Ament wspominając tamte czasy stwierdził nawet, że Pearl Jam "byli wówczas daleko od bycia prawdziwym zespołem". Ciężko w to uwierzyć, słuchając partii gitar na "Deep".

"Release"
Finał "Ten" to sprawka całego zespołu (Ament, Gossard, McCready, Vedder) oraz perkusisty Dave'a Krusena, który odszedł z Pearl Jam z powodu problemów z alkoholem. "To było wspaniałe doświadczenie. Od początku czułem, że ten zespół jest wyjątkowy" - wspominał w 2009 roku na łamach fanzinu "Punk Globe". "Musieli się ze mną pożegnać, bo nie mogłem przestać pić i sprawiałem problemy. Dali mi wiele szans, ale nie mogłem się zebrać do kupy" - przyznał perkusista.

"Release" to utwór wyjątkowy, bo zawiera ukrytą kompozycję "Master/Slave". Utwór to kolejna opowieść Eddiego o przejściach związanych z byciem wychowywanym przez ojczyma i tęsknocie za biologicznym ojcem, który nie żyje.

Zobacz klip do "Oceans":


Posłuchaj grunge'owej klasyki w Mieście Muzyki!

Artur Wróblewski

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: morderca | kazirodztwo | tych | seryjni mordercy | 20 lat | Pearl Jam

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje