Reklama

Reklama

Owacja dla Raz Dwa Trzy

"Jestem zadowolony" - mówił Adam Nowak chwaląc publiczność, która w krakowskiej Rotundzie brawurowo wykonała "Doczekam kiedyś tego dnia" z akompaniamentem zespołu Raz Dwa Trzy. Akustycznie.

Kiedy wokalista wspominał, że pierwszy raz siedział na tej scenie jako członek młodego kabaretu Drugi Garnitur podczas 4. Przeglądu Kabaretów PAKA, nikt nie żałował, że do obecnej, 25. PAKI jego kariera z kabaretowej przerodziła się w muzyczną. W czwartek (2 kwietnia) krakowska publiczność stała się jednym z instrumentów koncertu, w którym znane utwory, jak "Talerzyk", "Czy te oczy mogą kłamać" czy "Doczekam tego dnia" przeradzały się w genialne jam session.

Pierwszy znakomity popis instrumentalny - gitar Adama Nowaka i Jarosława Terlińskiego - towarzyszył "Wańce Morozowowi", piosence Bułata Okudżawy w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego. Kolejny, gdzie "pierwsze skrzypce", choć na kontrabasie grał Mirosław Kowalik, uświetnił "Czy te oczy mogą kłamać" w mistrzowskim wykonaniu całego zespołu. Grzegorz Szwałek na akordeonie nadał nowego charakteru "Talerzykowi". Oczywiście nie można zapominać o czuwającej nad całokształtem perkusji Jacka Olejarza.

Reklama

To nie był koncert, którego można było wysłuchać spokojnie, siedząc grzecznie na krześle. Jego słuchacze chętnie dołączali do zespołu wyklaskując rytm, nagradzając owacją najlepsze fragmenty koncertu, ale przede wszystkim odśpiewując wraz z Adamem Nowakiem - a czasem wręcz zamiast niego - refreny swoich najulubieńszych utworów.

Do takich należały "Oczy tej małej" i "Doczekam kiedyś tego dnia", który został pochwalony przez wokalistę. Śpiewając "Jutro będziemy szczęśliwi" publiczność mogła być pewna, że następnego dnia będzie z rozrzewnieniem wspominała koncertowy wieczór.

To tylko niektóre z wrażeń pełnego emocji krakowskiego koncertu, który trwał ponad 1,5 godziny z jedną przerwą. O 21:37, w godzinę śmierci papieża Jana Pawła II, zespół zszedł na kilka minut ze sceny.

- Od czterech lat zdarza mi się taka chwila - wyjaśnił Adam Nowak. Chwil zadumy na koncercie głęboko wierzącego piosenkarza było jeszcze kilka, jak na przykład podczas powitanego w pierwszych taktach z wielkim entuzjazmem "Trudno nie wierzyć w nic".

- Bardzo jesteście państwo uprzejmi z tą akceptacją - skromnie podziękował Adam Nowak po powrocie na scenę na bis. Czy wyrazem jedynie akceptacji są owacje na stojąco po taaakim koncercie?

Agnieszka Łopatowska, Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama