Reklama

Open'er: Björk Party

Entuzjastyczny koncert brytyjskiej indierockowej formacji Bloc Party i pełen rozmachu spektakl ekstrawaganckiej Islandki Björk - tegoroczny Open'er Festiwal zakończył się w wielkim stylu.

Niedziela (1 lipca) była zdecydowanie najbardziej udanym dniem szóstej edycji największego polskiego festiwalu muzycznego. Poza wspomnianymi występami, pamiętne koncerty dali LCD Soundsystem, Bassisters Orchestra i po raz drugi w tym roku w Gdyni Beastie Boys.

Reklama

W tym wykwintnym towarzystwie dosyć blado wypadł zagrany na scenie głównej set Indios Bravos. Nie był to bynajmniej zły koncert. Po prostu Piotr Banach, Gutek i spółka, wzmocnieni osobą Tomka Lipińskiego, nie wypadli przekonująco w wymienionym zestawieniu.

Poprzeczkę dosyć wysoko ustawili na scenie pod namiotem Bassisters Orchestra. Super-super grupa (Tomasz Duda, Mikołaj Trzaska, Wojciech Mazolewski, bracia Waglewscy, Macio Moretti i Bunio) za sprawą ogromnych umiejętności i jeszcze większej muzycznej wyobraźni członków, pozwoliła sobie na nowojazzowo-hiphopową zabawę dźwiękiem i słowem.

Panowie traktują projekt jako odskocznię od "codziennej pracy". Świetnie odzwierciedlała to "bassisterowa", zagrana na totalnym luzie i z przymrużeniem oka, wersja "30 centymetrów" Fisza, czy przedstawienia młodego "Wagla" przez Morettiego ("Za mikrofonem... Grabaż!").

A później miał miejsce koncert, który mnie najbardziej w tym roku pozytywnie zaskoczył. Bloc Party w ciągu półtorej godziny pokazali wszystkie najlepsze cechy rockowego występu. Spontaniczność, emocje, zabawa i zarazem wzruszenie, nienaganne wykonanie, świetny kontakt z publicznością i... skoki z kilkumetrowej sceny. Londyńczycy niedzielnym koncertem zepchnęli według mnie w cień piątkowy, świetny przecież, set Sonic Youth.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: festiwal | sceny | koncert | ostry dyżur | party | Open'er

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama