"Muzyka miasta nocą". Legendy polskiej alternatywy debiutują jako MIP
Płytą "Passing by" na muzycznej scenie debiutuje grupa MIP (Made Impossible Possible), w której siły połączyli zaprzyjaźnieni muzycy Made In Poland i Agressiva 69. Co przygotowały legendy polskiej alternatywy?

Grupa Made In Poland uznawana jest za legendę polskiej nowej fali. Z kolei Agressiva 69 to symbol łączenia twardej elektroniki i industrialu na rodzimym podwórku.
Liderzy tej pierwszej grupy (wokalista, gitarzysta i perkusista Artur Hajdasz - syn innej legendy, perkusisty grupy Breakout, Józefa Hajdasza) i drugiej formacji (multiinstrumentalista i producent muzyczny Sławomir "Dżabi" Leniart oraz grający na instrumentach klawiszowych Bodek Pezda) połączyli siły pod szyldem MIP (Made Impossible Possible). Artur Hajdasz występował również m.in. w Homo Twist, Püdelsach, Aptece i z Korą, a obecnie gra w Klank Monster.
MIP debiutuje. Legendy polskiej alternatywy łączą siły
Z kolei Dżabi i Bodek Pezda pracowali razem m.in. w zespole Edyty Bartosiewicz oraz projektach 2Cresky i Heart & Soul. Ten drugi w MIP skupia się bardziej na zapleczu.
"Tutaj gram dużo mniej niż zwykle. Skupiłem się na realizacji i miksie. To pierwsza płyta, którą sam zmiksowałem. Robiłem takie rzeczy już od dawna, ale zawsze ktoś nade mną czuwał. Teraz, kiedy na co dzień pracuję w studiu, wiedziałem, jak osiągnąć to, o co nam chodzi" - podkreśla Bodek Pezda.
Ojcem MIP jest Artur Hajdasz, który przygotował demo, nagrał w swoim domu wszystkie instrumenty i wokale.
"To, że będę to robił z 'Dżabim' i Bodkiem było dla mnie od początku oczywiste. I tu nie chodzi tylko o to, że dobrze się znamy. Z 'Dżabim' jesteśmy jak bracia, często rozumiemy się bez słów. On doskonale wpasowuje się w moje pomysły. Świetnie je uzupełnia lub po prostu idealnie odgrywa to, co wymyśliłem. Natomiast Bodek z jego wrażliwością i sprawnością techniczną był w tym układzie niezbędny" - opowiada.
W nagraniach Hajdaszowi, Leniartowi i Peździe towarzyszyli doświadczeni basiści - Bogdan Kowalewski (m.in. Breakout, Maanam), Andi Emm (London SS, Starsha Lee) oraz Marcin Ciempiel (m.in. Oddział Zamknięty, Fotoness, Maanam, Czad Komando Tilt, Apteka, One Million Bulgarians, Kora, Wilki). Teksty na płytę - obrazowe, lapidarne, egzystencjalne - napisali Artur Hajdasz i jego życiowa partnerka, Małgorzata Walasek.
"Opowieść o poszukiwaniu siebie"
"Te teksty są analizą, bardzo indywidualną. Chodziło nam o oddanie stanu ducha, spotkanie z własnymi myślami, postawienie pytania, kim jesteśmy. To opowieść o poszukiwaniu siebie w rzeczywistości, którą narzuca nam otoczenie i stwarzaniu sobie własnego świata - z naszymi emocjami i kolorami. Przekaz w tekstach jest esencjonalny. W takiej formie najlepiej pasuje do muzyki i otwiera przestrzeń do subiektywnych interpretacji" - mówi Małgorzata Walasek.
"Passing by", debiutancki album MIP, to dziewięć kompozycji, łączących wszystko co najlepsze w mrocznej alternatywie dwóch ostatnich dekad XX wieku. Twórcy podkreślają, że chcieli stworzyć ścieżkę dźwiękową dla wrażliwych słuchaczy z trzeciej dekady XXI wieku, a praca nad materiałem trwała półtora roku. "MIP to muzyka miasta nocą. Samotnych spacerów, ciemnych zaułków i podziemnych klubów" - czytamy.
"Każdy utwór jest tu inny, Jeden jest bardziej nowofalowy, drugi triphopowy, w trzecim są elementy industrialu czy nawet noise'u, musieliśmy znaleźć do nich wspólny klucz, tak, żeby stały się spójne. Dlatego zdarzało się, że mieliśmy po dwadzieścia wersji miksów. Chyba jeszcze nigdy nie byłem tak zmęczony pracą w studiu. Ale mam poczucie, że się opłaciło. Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy" - mówi Bodek Pezda.
MIP: Nie musimy odcinać kuponów
"Rozmawialiśmy o tym, czy nie wykorzystać nazwy Made In Poland. W końcu stwierdziliśmy, że ten materiał tak bardzo różni się od tego, co robił ten zespół, że powinniśmy nazywać się inaczej. No i wiemy, że to, co nagraliśmy, jest tak dobre, że nie musimy odcinać kuponów od czyjejś legendy" - dodaje.
Artur Hajdasz z kolei zwraca uwagę, że materiał na "Passing by" powstał w Londynie, który miał na niego duży wpływ. Za mastering odpowiada Tim Debney ze słynnego Fluid Mastering - firmy, która współpracowała z choćby z dobrze znaną w Polsce legendą alternatywy, grupą Killing Joke.
"Tim podszedł do tego zupełnie inaczej niż my. Sprawił, że chociaż nigdy nie spotkaliśmy się we trzech w studiu, słuchając tego ma się wrażenie, że słuchasz grających obok siebie muzyków. Teraz ten materiał podoba mi się jeszcze bardziej" - mówi Bodek Pezda.
Na koniec Artur Hajdasz dodaje, że MIP szykuje się do grania koncertów z tym materiałem. Na basie towarzyszyć im będzie wspomniany Marcin Ciempiel, a także drugi gitarzysta, z którym Hajdasz pracuje w Londynie.









