Reklama

Co znaczy "Icky Thump"?

Tytuł nowego albumu The White Stripes, "Icky Thump", wywodzi się od popularnego na północy Anglii zwrotu "ecky thump", który jest okrzykiem zdziwienia i zaskoczenia.

Wybór tego tytułu jest bardzo na miejscu, bo po całorocznej przygodzie Jacka White'a z grupą The Raconteurs wielu obawiało się, iż jest to koniec współpracy gitarzysty i wokalisty z perkusistką Meg White pod starym szyldem, pod którym ukazały się jedne z najważniejszych płyt pierwszej dekady XXI wieku: "White Blood Cells" (2001), "Elephant" (2003) i "Get Behind Me Satan" (2005).

Reklama

Nowy album - niespodzianka, rozwiewający wszelkie obawy o upadku The White Stripes - trafi do sklepów 18 czerwca br.

Na "Icky Thump" fortepian znany z "Get Behind Me Satan" poszedł do lamusa, wróciła gitara, a wraz z nią ostre, rock'n'rollowe granie.

Ale pociąg Jacka do eksperymentów brzmieniowych nie minął. Bo choć zniknął fortepian, to tu i ówdzie, po raz pierwszy w muzyce The White Stripes pojawiły się instrumenty dęte (oparty na flamenco utwór "Conquest") i szkockie dudy (Jim Drury) w odwołującym się do szkockiego pochodzenia Jacka i Meg "Prickly Thorn, But Sweetly Worn".

W utworze tytułowym natomiast został użyty ten sam siermiężny syntezator, który wykorzystał na początku lat 60. producent Joe Meek przy nagrywaniu wielkiego instrumentalnego "kosmicznego" przeboju "Telstar" (1962) grupy The Tornadoes.

Ale to wyjątki. Na płycie dominuje bowiem czysty, klasyczny gitarowy rock, wywodzący się od Stonesów, The Allman Brothers Band, Jimiego Hendrixa, Boba Dylana, Led Zeppelin oraz całego legionu zapomnianych garażowych zespołów z drugiej połowy lat 60., z intrygująco wprowadzonymi do rockowej faktury odniesieniami do tradycji folk-bluesa, country i archaicznej muzyki hillbilly z Appalachów.

"Icky Thump" przemówi najsilniej do tych fanów, którzy szczególnie upodobali sobie "Elephanta". Ale przemówi inaczej, bo nigdy jeszcze w obrębie dziś nam miłościwie panującego młodego pokolenia wykonawców po przewrocie spod znaku The White Stripes i The Strokes klasyczny rock nie był podany w tak świeżej, wysokooktanowej i ekscentrycznej oprawie.

To bezdyskusyjnie najlepszy i najbardziej dojrzały album w dyskografii The White Stripes. W odniesieniu do wydawnictw tej klasy używa się nie na darmo sformułowania: "instant classic".

Na koniec kilka faktów o produkcji "Icky Thump". To jest pierwszy album nagrany i zmiksowany przez The White Stripes w nowoczesnym, profesjonalnym studiu, jednak Jack pozostał niezwzruszenie wierny technologii analogowej.

Rejestracja utworów zajęła rekordowo długi - według standardów duetu - czas, bo aż trzy tygodnie. "Icky Thump" jest drugą co do długości (po "Elephant") płytą w dyskografii zespołu, bo trwa aż 48 minut.

Zobacz teledyski The White Stripes na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: nowy album | rock | White Stripes

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje