Reklama

Bono przerywa milczenie

Bono, wokalista i frontman irlandzkiej formacji U2, przerwał milczenie na temat śmierci Michaela Hutchence, jego bliskiego przyjaciela, frontmana grupy INXS, który trzy lata temu popełnił samobójstwo. Piosenkarz twierdzi, że o tragedii zadecydowało tak naprawdę pół godziny.

Nagie ciało Hutchence znaleziono w listopadzie 1997 r. w pokoju hotelowym w Sydney. Rodzina wokalisty jest przekonana, że popełnił on samobójstwo, Paula Yates, zmarła niedawno partnerka życiowa frontmana INXS, utrzymywała jednak, że śmierć była efektem seksualnej zabawy, która wymknęła się spod kontroli.

Reklama

Bono bardziej przychyla się do pierwszej wersji wydarzeń i czuje się winny, że w porę nie dostrzegł znaków zbliżającej się tragedii.

"Czy naprawdę można być aż tak zajętym, by nie zobaczyć, iż twój przyjaciel się stacza? Jestem lojalnym przyjacielem, ale - niestety - często zawodzę, zapominam nawet numery telefonów" - stwierdził wokalista U2.

Swe uczucia Bono wyraził w piosence "Stuck In The Moment (You Can't Get Out Of)", która według niego jest formą sprzeczki z przyjacielem. Dodał także, iż swego czasu parokrotnie rozmawiał z Hutchencem na temat samobójstwa. Obaj wokaliści obiecali sobie wtedy, że nie zrobią nigdy nic tak głupiego. Niestety, Michael swej obietnicy nie dotrzymał.

"Rozmawialiśmy parę razy o tym, jak głupie jest odbieranie sobie samemu życia. Gdyby wytrzymał jeszcze pół godziny, to dzisiaj siedziałby obok mnie. Ale nie wytrzymał, tak zazwyczaj się dzieje, ludzie nie wytrzymują. W tej piosence ja zjawiam się tam te pół godziny wcześniej. Obiecaliśmy sobie, że nigdy nie umrzemy w głupi sposób, i co z tego wyszło?" - powiedział Bono.

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: samobójstwo | U2 | wokalista | milczenie | bono

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL