Reklama

Biffy Clyro: Alkoholizm perkusisty, rodzinny dramat wokalisty

Szkocki zespół Biffy Clyro był o krok od zakończenia działalności. Wszystko to z powodu alkoholizmu perkusisty Bena Johnstona.

W rozmowie z serwisem Scotsman.com muzycy zespołu Biffy Clyro opowiedzieli o szczegółach pracy nad nowym albumem zatytułowanym "Opposites". Perkusista Ben Johnston przyznał, że w trakcie nagrań jego słabość do alkoholu wymknęła mu się spod kontroli.

Reklama

"Nie potrafiłem powiedzieć sobie stop. Nie potrafiłem przestać pić i kończyłem z urwanym filmem" - wspomina.

"Ja i Simon [Neil, wokalista i gitarzysta grupy] odsuwaliśmy się od siebie. Gdyby wszystko się rozpieprzyło, byłaby to tylko i wyłącznie moja wina" - bije się w pierś.

Doszło do tego, że pijany perkusista omdlał podczas sesji nagraniowej w kalifornijskim mieście Santa Monica.

W tym samym czasie wspomniany Simon Neil przeżywał dramat po tym, jak jego żona po raz trzeci poroniła.

"Nasze życie wydawało się być pasmem sukcesów. Nagle zespół zaczął się rozlatywać, a moja żona przeżyła tragedię. To było przygnębiające" - powiedział lider Biffy Clyro.

Na szczęście grupa potrafiła stawić czoła przeciwnościom. Ben Johnston od dłuższego czasu nie pije alkoholu, a w trakcie własnego ślubu odmówił nawet wypicia toastu. Biffy Clyro zdołali również dokończyć pracę nad albumem "Opposites", który trafi do sklepów jeszcze w styczniu.

Zobacz klip do nowego singla Biffy Clyro "Black Chandelier":

Sprawdź tekst piosenki w serwisie Tekściory.pl!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zespół | perkusista | rodzinny | alkoholizm | dramat | Biffy Clyro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje