W środę, 29 lipca, wieczór festiwalowy w Arsenale rozpoczął się już o godz. 19:00. Zanim uczestnicy odpoczywający po wielogodzinnych seansach w całości zanurzyli się w świat muzyki i dyskusji na temat obejrzanych produkcji, Nowy Klub Filmowy zaprosił wszystkich na wydarzenie specjalne. Pomiędzy historycznymi murami, na wygodnych leżakach rozsiedli się miłośnicy kina, chcący sprawdzić swoją wiedzę. "Quiz Nowego Klubu Filmowego 2.0" był kolejną odsłoną zagadek przygotowanych specjalnie z okazji trwającego festiwalu. Emocji nie brakowało - tematy były naprawdę wyszukane, a stawka ogromna.
Zobacz również:
"Rok temu przepytaliśmy Was z wiedzy o festiwalu Nowe Horyzonty, w tym roku dodatkowo dorzucamy do puli jeszcze więcej pytań o filmy i filmowe uniwersum" - pisali organizatorzy wydarzenia, zachęcając do przybycia. Pytania nie były łatwe, choć większość obecnych na quzie kinomaniaków poradziła sobie z nimi znakomicie. W konkursie oczywiście nie chodziło jedynie o satysfakcję i przysłowiowy uścisk ręki prezesa. Biorący udział z pewnością połechtali swoje ego, gdy okazało się, że są jeszcze większymi ekspertami od świata filmu niż mogłoby się wydawać, lecz to nagrody dały namacalny dowód tego, że o 19:00 warto było wybrać się do Arsenału, a nie na kolejny seans z programu. Wśród fantów znalazły się m.in. karnety na przyszłoroczną edycję Nowych Horyzontów, a także dostępy do platformy NH VOD.
Środowy wieczór na festiwalu Nowe Horyzonty rozpoczął się od specjalnego quizu! Później odbył się Speedfriending
Quiz Nowego Klubu Filmowego był dopiero początkiem wieczoru pełnego wrażeń w Arsenale. O godzinie 21:00 rozpoczął się bowiem "Wieczór z Fundacją YES", w ramach którego przybyli najpierw wzięli udział w Speedfriendingu - przyjacielskiej odmianie szybkich, kilkuminutowych randek. "Przecież Nowe Horyzonty to nie tylko seanse. To spotkania i relacje z osobami, które być może jak Ty kochają węgierskie kino, chcą ukoić złamane filmem serce albo przysypiają na onirycznych eksperymentach artystycznych. Nowe znajomości mogą być równie inspirujące, co same filmy" - pisali organizatorzy wydarzenia na oficjalnej stronie festiwalu.
Na różowych leżakach zasiedli więc uczestnicy, którzy poszukiwali nowych znajomości i chcieli wymienić się doświadczeniami z kimś spoza swojej "bańki". Podsłuchać można było dyskusje zarówno na tematy filmowe, jak i prywatne, na twarzach ludzi niemal przez cały czas malowały się uśmiechy i nie było tam miejsca na ciszę. Serię rozmów w zmieniających się parach nadzorowały Adrianna Jołkiewicz oraz Dominika Kotschy z kolektywu psychologiczno-filmowego "Psychoczule". Choć na wydarzenie obowiązywały specjalne zapisy, cieszyło się ono sporym zainteresowaniem i z pewnością żaden z kinomaniaków nie wyszedł z niego bez nowej znajomości lub nowej perspektywy.
Ofelia wystąpiła na festiwalu Nowych Horyzontów w zupełnie innej roli. Stanęła za DJ-ką!
Na koniec "Wieczoru z Fundacją YES" zaplanowano specjalny DJ set, którego prowadzącą została Ofelia. Na co dzień artystka nie pojawia się za konsolą, lecz na potrzeby Nowych Horyzontów zrobiła wyjątek i przejęła imprezowe stery, aby zaserwować uczestnikom potężną dawkę ulubionych, tanecznych brzmień. Na scenę wkroczyła w ciemnych okularach i choć początkowo niewiele osób bawiło się w rytm muzyki, z czasem ludzie przekonali się do kołysania i zaczęli coraz mocniej bujać biodrami. Kartą przetargową okazały się hity takie jak "On The Floor" Jennifer Lopez, "Meet Me Halfway" Black Eyed Peas oraz "Von Dutch" Charli xcx, po których parkiet (a raczej podstępne kocie łby) był już pełny.
Swój set artystka wypełniła utworami takimi jak "White Noise" od Discosure, "Marea (We've Lost Dancing)" Freda Again... i The Blessed Madonny, "Roll Play" od PAWSA, "Glue" Bicepa, "Massive" Drake'a czy "WHERE SHE GOES" Bad Bunny'ego. W zestawieniu nie brakowało brzmień latino, ale też kultowych numerów elektronicznych i klubowych. Do wszystkiego dało się potańczyć, ale głośniki w tym samym czasie nie były rozkręcone na maksa, pozostawiając ludziom przestrzeń na rozmowy.
Przez większość czasu na scenie Ofelia nie była sama. Prawdopodobnie przez to, że nie ma doświadczenia za konsolą, zorganizowano dla niej towarzysza-eksperta. Mężczyzna spędził cały set u boku gwiazdy, pomagając jej uzyskać odpowiednie przejścia oraz dźwięki. Widać było, że stanowią zgrany duet - Ofelia wybierała utwory i pokazywała na migi oraz wykrzykiwała, jaki efekt chciałaby nimi uzyskać, a kolega kręcił pokrętłami i wciskał guziki, zajmując się kwestiami technicznymi i dbając o to, aby całość brzmiała dobrze. Jednocześnie artystka zabawiała tłum poprzez wymachiwanie rękami i szalone tańce, w których nie dało jej się nie towarzyszyć.
Kim jest Ofelia? Zwykle nie spełnia się w roli DJ-ki, a wokalistki oraz aktorki
Ofelia znana jest jako artystka alternatywna, która w swojej muzyce łączy wiele gatunków - pierwsze wydawnictwa sięgały po akustyczne aranżacje i wręcz ludowe zaśpiewy, kolejne były rozrywkowym popem w najczystszej postaci, a najnowsze EP-ki "CRUSH" oraz "SAFE" to przeprawa przez grunge i mroczne klimaty oraz ciepły, kojący blues. Od momentu debiutu wokalistka buduje swój własny, muzyczny świat, nie bojąc się eksperymentów z kolejnymi wcieleniami i brzmieniami. W swojej karierze występowała już m.in. na Open'er Festivalu, a także podczas Sofar Sounds w Nowym Jorku. Wyruszyła w kilka autorskich tras koncertowych, współpracowała z Warner Music Poland, a jej twórczość regularnie ląduje na różnego rodzaju playlistach w serwisie streamingowym Spotify.
Zanim jednak w 2016 r. Ofelia zadebiutowała na poważnie na polskiej scenie muzycznej, to wcześniej spełniała się w roli aktorki - pod swoim imieniem i nazwiskiem, Iga Kreft. Karierę rozpoczęła jeszcze jako dziecko, występując w musicalu "Akademia Pana Kleksa" w Teatrze Muzycznym ROMA. Szeroką rozpoznawalność przyniosła jej rola Uli Mostowiak w serialu TVP "M jak miłość", w którym występowała przez kilkanaście lat. Na swoim koncie ma również role w filmach "Sala samobójców. Hejter" oraz "Piosenki o miłości", a także udział w licznych produkcjach telewizyjnych czy teatralnych.











