
Recenzje "Do Mi No" są bardzo pozytywne. Czy też macie poczucie, że to bardzo dobra płyta? Czy spotkaliście się z jakimiś negatywnymi opiniami?
Janek Piętka: U nas w zespole są negatywne opinie, bo z zewnątrz w tej chwili jeszcze nikt nam nie powiedział, ani nie napisał nic negatywnego. My tak naprawdę jeszcze nie mamy dystansu do tej płyty , bo jest na to za wcześnie. Nagraliśmy ją i musimy trochę odczekać, odsapnąć, odłożyć ją, posłuchać za pół roku czy za rok. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, jaka ta płyta jest.
Radek Łukasiewicz: Chociaż tak z drugiej strony, to na najmłodsze swoje dziecko zawsze patrzy się najbardziej bezkrytycznie. Jakieś ewentualne uwagi narastają dopiero po jakimś czasie, ale tuż po nagraniu płyty chyba nikt nie powie, że ona jest zła. W przeciwnym razie wcale by tego nie robił. Dlatego jest nam ciężko w tym momencie odpowiedzieć na to pytanie. Ja uważam, że to nasza najdojrzalsza płyta i najbardziej spójna.
Prezentujecie także swoją muzykę poza granicami, bo graliście niedawno w Anglii i Niemczech. Jak tam jesteście odbierani, w dodatku śpiewając po polsku?
J.P.: Śpiewamy po polsku, bo chcemy śpiewać po polsku i wyjeżdżamy na Zachód, żeby promować język polski i kulturę polską. Przynajmniej mamy takie założenie i wyjątkowo dobrze jesteśmy odbierani. Zarówno w Niemczech, jak i w Anglii czy też we Francji, w każdym z tych krajów przychodzą ludzie na koncerty, są praktycznie komplety, sprzedajemy prawie wszystkie bilety i naprawdę ludziom się bardzo podoba.
My jesteśmy zadowoleni i z przyjemnością wyjeżdżamy na jakiś koncert zagraniczny, bo zazwyczaj okazuje się, że jest on bardzo udany.
R.Ł.: Tym bardziej, że zespół z Polski, który nie jest tam żadną gwiazdą, jest traktowany jako ciekawostka.
Słychać, że ta płyta jest dopracowana, choć - jak sami mówicie - nagrywana była na setkę.
R.Ł.: Jedno drugiego nie wyklucza.
J.P.: Nagrywając płytę na setkę, jeśli się ma dobre warunki studyjne, naprawdę można osiągnąć zamierzony efekt i uzyskać dobre brzmienie. To nie jest synonim - złe brzmienie i nagrywanie na setkę. Przy okazji płyty "Do Mi No" mieliśmy na tyle dobre możliwości techniczne i studio, że mogliśmy nagrać setkę, jednocześnie zachowując i dopracowując brzmienie, które sobie założyliśmy. Jedno drugiego nie wykluczyło.
R.Ł.: Zawsze staramy się grać na setkę. A tu mieliśmy po prostu trochę lepsze warunki niż poprzednio. Myślę, że dla takiego zespołu jak my, nagrywanie na setkę ma największy sens.
Sprawdź: Dekoracje świąteczne







Twój komentarz może być pierwszy!