
Dlaczego nazwałeś swój album "18"?
Dobrze, na początek powiem, że na płycie znalazło się 18 piosenek. A oprócz tego chciałem mieć tytuł, który będzie brzmiał inaczej i znaczył to samo w różnych językach, czy to francuskim czy też japońskim. W języku hebrajskim słowo "chai" oznacza nie tylko 18, ale także "życie", a poza tym kiedy obcy rozbili się w Roswell to zostali zabrani do hangaru numer 18.
Jak zmieniło się twoje życie po sukcesie albumu "Play"?
Poza tym, że mieszkam w trochę wystawniejszych hotelach to nie zmieniło się raczej nic. Ciągle mam tych samych przyjaciół, jadam w tych samych restauracjach, robię zakupy w supermarketach i wynajmuję ten sam apartament na Manhattanie.
A co zrobiłeś z tymi wszystkimi pieniędzmi, które zarobiłeś na "Play"?
Za część pieniędzy kupiłem sobie trochę sprzętu do mojego studia, a resztę trzymam na koncie. Prowadzę dość proste życie. Lubię mój dom w Nowym Jorku i nigdy nie byłem osobą, która codziennie kupuje nowe ciuchy. Po prostu odkładam na czarną godzinę .
Czy odczuwałeś jakąś presję sukcesu pracując nad tą płytą?
Nie czułem żadnego komercyjnego ciśnienia, ale czułem pewną artystyczną odpowiedzialność, że powinienem nagrać płytę, którą będę uwielbiał i którą będą uwielbiać także inni. Jestem pewny, że gdybym miał podpisany kontrakt z wielką wytwórnią to czułbym tę presję, ale tak nie jest. Wytwórnie Mute i V2, dla których nagrywam, od razu mówiły mi, że mam nagrać dobrą płytę, a nie martwić się o sukces komercyjny.
Jak się pracowało z Sinead O'Connor?
Faktycznie to my nigdy nie spotkaliśmy się. Miała przylecieć do Nowego Jorku i nagrać tutaj swoje partie wokalne, ale po 11 września zbyt się bała i, co jest dla mnie całkowicie zrozumiałe, wolała to zrobić u siebie. Wszystko ustaliliśmy przez telefon i byliśmy w kontakcie e-mailowym.
A jak doszło do współpracy z Angie Stone?
Jestem fanem Angie już od długiego czasu, więc tak po prostu zapytałem ją czy jest interesowana jakąś współpracą. Bardzo spodobała jej się piosenka "Jam For The Ladies" i przyjechała z New Jersey do mnie do studia, aby nagrać swoje partie wokalne. Myślałem, że przyjedzie z całą obstawą menedżerów i prawników, a pojawiła się sama. Po prostu chciała zaśpiewać. Ona jest rzeczywiście cudowną kobietą.







Twój komentarz może być pierwszy!