
Jan, były cztery lata przerwy między albumami "From Within", a najnowszą płytą "Gravity". Co działo się z Anekdoten w tym czasie?
Graliśmy próby.
Przez cztery lata?
Tak. (śmiech) Najpierw oczywiście pojechaliśmy na koncerty promujące "From Within". To było pod koniec 1999 roku. Byliśmy między innymi w Ameryce Południowej. Nie było jakichś strasznie długich przerw w działalności zespołu. Zwykle latem ciężko było nam się zebrać do zrobienia czegoś. Staraliśmy się mimo wszystko zachować jakąś ciągłość i graliśmy próby. Przynajmniej raz w tygodniu.
W tym roku pracowaliśmy naprawdę dużo ze względu na nową płytę. Zaczęliśmy nagrywać w styczniu, a zakończyliśmy chyba pod koniec kwietnia. Każdy z nas ma codzienną pracę i z tego powodu nie możemy poświęcać tyle czasu dla muzyki, ile byśmy chcieli. Niestety. Chociaż może to i lepiej. (śmiech)
Wiem, że ty pracujesz jako inżynier systemów. Co właściwie robisz, bo ta nazwa brzmi bardzo poważnie, jakbyś co najmniej pracował w elektrowni atomowej?
Nie, nic z tych rzeczy. Dodzwoniłeś się do szwedzkiego urzędu podatkowego, w którym pracuję. Tak więc mam do czynienia z podatkami, a ściślej mówiąc z systemami komputerowymi, które tu działają. (śmiech)
Tak więc możesz oszukać urząd podatkowy jeśli tylko masz na to ochotę?
Powiem ci, że to nie jest najlepszy pomysł. (śmiech)
Po raz pierwszy w kilkunastoletniej historii zespołu zdecydowaliście się sami nadać brzmienie swojej płycie. Czemu tak długo czekaliście? Wcześniej nie mieliście pewności i wiary w swoje zdolności producenckie?
Tym razem poczuliśmy się wystarczająco pewni, aby zająć się produkcją naszej płyty. Zawsze jednak jest ktoś, kto z tobą współpracuje. Perkusję, gitary i bas nagraliśmy w dobrym studiu z bardzo dobrym inżynierem dźwięku. Pewnie, że gdyby go nie było płyta brzmiałaby równie dobrze, ale on nie należał do osób, które mówią nam, co mamy robić. Po prostu robił to, co do niego należało. Janne Hansson i Simon Nordberg, którzy odpowiadali za miksy, także mają spory wpływ na to, jak brzmi "Gravity", bo to prawdziwi profesjonaliści.
Jak widzisz nie ma jakiejś wielkiej różnicy, bo z Simonem pracowaliśmy również poprzednio. Z tym, że wtedy był z nami od początku do końca, a teraz odpowiadał tylko za miksy. Nie można jednak w żaden sposób pominąć jego wkładu.







Twój komentarz może być pierwszy!