
Wasz pierwszy album wyprodukował niemal w całości "klasyczny" O.S.T.R, drugi materiał to dzieło "odjechanego" Metro. Tak duża rozbieżność osobowości muzycznych miała wpływ na waszą pracę, czy wyglądało to podobnie?
Janek: Troszkę inaczej. Pierwsza płyta powstawała dość długo. Mieliśmy do dyspozycji pokaźne archiwum bitów Ostrego. Było tego kilka tysięcy. To było z jednej strony udogodnienie, a z drugiej pewien problem. Bo jakkolwiek oboje jesteśmy dość wybredni co do bitów, tak mamy dość rozbieżne gusta i często ciężko było nam coś wybrać. Natomiast przy płycie z Metro praca przebiegała szybko. On wysłał porcję bitów, część wymieniliśmy, pod część nagraliśmy, doszły nowe i tak to poszło. Jak zauważyłeś, Metro robi nieco "inne" bity, stąd też powstały też nieco inne kawałki. Zresztą każdą płytę będziemy chcieli zrobić inną od poprzedniej.
Czy Metro był obecny podczas sesji nagraniowej?
Kas: Nie. To znaczy tylko raz.
Nie przeszkadzało wam to? Sami wspomnieliście w jednym z wywiadów, że kawałki głównie opierały się na live-actach, a Metro to przecież teraz część Afrontów.
Kas: Live-acty w naszym przypadku to głównie sposób nagrywania, nie samego powstawania kawałków. Wiesz, jedziemy w tym samym czasie na dwa "majki", Jasiek robi mi podbitki, ja jemu, itd.
W moim pytaniu chodziło mi bardziej o pracę na zasadzie MC z producentem w studio, coś, co dobrze było pokazane w filmie "Fade to Black". O tą studyjną burzę mózgów w czasie nagrywania.
Janek: No nie, przy tej płycie niestety nie miało to miejsca. Jednak już teraz mogę zdradzić, że następny nasz album będzie robiony właśnie na tej zasadzie. Nas dwóch plus producent, którym tym razem będzie DJ Haem, zamkniemy się w studio i tak powstanie trzeci Afront.
Kas: Takie jest nasze założenie, by z każdym kolejnym materiałem iść na przód, a różni producenci zawsze powodują jakieś zmiany w podejściu do kawałków, do flow.
Mówicie o zmianach. Druga płyta to tematycznie, czy też nawet w kwestii skojarzeń i porównań pojawiających się w zwrotkach, spory powiew abstrakcji. Wpływ Metro?
Kas: Nasze kawałki głównie powstają na zasadzie skojarzeń. Rzucamy temat i po prostu nawijamy. Nie obmyślamy kawałków, nie piszemy jakiś planów, itd.
Janek: A że bity Metro są jakie są to wiadomo, że te skojarzenia szły bardziej w kierunku klimatu muzyki. Pod takie coś nie można nawijać sobie o tak równiutko i prosto: "pyk, pyk, pyk" (śmiech).
Swoją drogą Metro wpłynął nie tylko na klimat kawałków, ale i tematykę. Jeden z utworów, co niespotykane, poświęciliście właśnie jemu.
Kas: Siedzimy w hip hopie od dawna. Jak każdy kto zaczynał wiele lat temu, stykaliśmy się z niemal każdym elementem tej kultury. No może szczęśliwie nas break dance ominął (śmiech). I wiesz, to taka oldschoolowa jazda. Swoisty hołd dla naszego producenta, tak jak w starej szkole robiło się kawałki na cześć DJ-ów, tak my analogicznie zrobiliśmy o naszym producencie.







Twój komentarz może być pierwszy!