
Co działo się z zespołem od momentu wydania płyty „Amazing Atomic Activity”?
Non stop graliśmy. Nie mówię o trzystu koncertach, ale trochę tego było...
Jak fani Acid Drinkers przyjęli pierwszą płytę bez Licy?
W porządku było, wiesz? Nie było jakichś krzyków – „Ueee, co z gówno!?” To bardzo klasyczny album, bo właśnie taki miałem zamiar zrobić i był bardzo przyjemnie przyjęty.
Czyli plotki o próbach ponownego ściągnięcia Licy do Acid Drinkers pozostają jedynie plotkami?
Pierwsze słyszę! Nie, to są tylko plotki. Z tego zespołu odchodzi się tylko raz.
Pracujecie już nad nowym materiałem? Znając wasze tempo, coś już powinno być na horyzoncie?
Tak, pracujemy! Skończone już są bębny, a od przyszłego tygodnia zaczynamy nagrywanie gitar i basu. Tym razem nie chcieliśmy nagrywać w Wiśle, w ogóle w jednym studiu. Podeszliśmy do sprawy trochę inaczej i nagrywamy tam, gdzie nam najlepiej gada to wszystko. Ślimak zaczął w Opalenicy i tam opędzlował wszystkie pomieszczenia z bębnami i mikrofonami, aż w końcu pojechał do Warszawy, do jakiegoś małego studia, bo pamiętał, że tam dobrze brzmiały bębny – i tam to nagrał. Następne będą gitary i zobaczymy, gdzie dobrze gadają. Może znowu na dworze, może w jakiejś piwnicy, może w jakiejś sali...
Jakiej płyty możemy się spodziewać?
Z tego, co widzę teraz, będzie to coś pomiędzy „Infernal Connection” a „High Proof Cosmic Milk”. To będzie płyta bardziej złożona od ostatniej, dość trudna rzecz. Perła i Popcorn przygotowali całość materiału. Ja tym razem nie miałem ochoty machać ręką, wolałem machać długopisem i pisać teksty. Teksty będą bardzo od serca, konkretne, proste... jestem z nich zadowolony. Tytuł płyty to „Broken Head”, czyli „Zje**ny łeb”, albo – tłumacząc to bardziej literacko – popsuta głowa. Dużo graliśmy ostatnio i dużo nawywijaliśmy, to tu, to tam i pewnego razu w aucie padło stwierdzenie, że my naprawdę mamy zje**ne łby. I doszliśmy do wniosku, że to dobrze brzmi!







Twój komentarz może być pierwszy!