
Album Abscess "Through The Cracks Of Death" nagrywaliście w studiu Different Fur, w San Francisco, tym samym, w którym 12 lat wcześniej pracowałeś z Autopsy nad "Mental Funeral". Nie czułeś się trochę dziwnie?
Trochę, bo w końcu to jest to samo miejsce. Zmienili się inżynierowie, no i teraz członkowie zespołu są inni. Ale chcieliśmy bardzo tam powrócić. Zależało nam na tym, aby znalazł się ktoś, kto nam zafunduje nagrywanie w tym miejscu. Spędziliśmy tym razem równie wspaniałe chwile. Wypiliśmy sporo whisky i mieliśmy sporo zabawy, ale zasadniczą rzeczą jest to, że płyta wyszła naprawdę nieźle. Trzeba przyznać, że włożyliśmy w nią masę pracy.
Joe Allen jest znów w zespole. W jakich okolicznościach powrócił i co właściwie sprawiło, że kilka lat temu opuścił was?
Szczerze mówiąc ciężko mu się wtedy z nami grało, a poza tym miał swoje własne życie rodzinne. Potrzebował czasu i rozumieliśmy to, chociaż nie sądziliśmy, że jeszcze kiedyś do nas powróci. Kilka lat później zaczęliśmy się z nim częściej spotykać, jammować i okazało się, że jego umiejętności znacznie się podniosły. Przez te kilka lat rzeczywiście ostro ćwiczył na basie, a kiedy już się pokazał, ponownie wyszło na to, że jest o wiele, wiele lepszy niż kiedyś. Zaczęliśmy znów pracować, Joe napisał już nawet kawałek dla Abscess. Jest to cholernie brutalny utwór. Wszystko wydaje się iść jak najlepiej.
Chris, w wywiadzie sprzed roku powiedziałeś, że słyszysz i zauważasz różne rzeczy, ale nie pozwalasz im dostać się do twojego umysłu. Jak w takim razie komponujesz swoje utwory? Czy to jest kwestia jakiegoś impulsu albo czegoś innego?
Sam właściwie do końca nie wiem, jak to się dzieje. W większości przypadków biorę kartkę i długopis, siadam i zaczynam zapisywać różne pomysły, które przychodzą mi do głowy. To może potem w coś się przekształcić. Raz na jakiś czas mam konkretny pomysł i wtedy utwór powstaje dość szybko. Częściej jednak dzieje się tak, że po prostu się upijam i wtedy zaczynam coś tam sobie pisać. (śmiech) Później staram się wydobyć z tego jakiś sens, bo to, co zapisuję, nie zawsze jest spójne. Tak zwykle pracuję.







Twój komentarz może być pierwszy!