
Na waszym nowym albumie nie ma już kompozycji Abby, z którymi tak jesteście kojarzeni. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że nie chcieliśmy, aby ciągle mówiono o nas, że potrafimy śpiewać jedynie piosenki Abby. Naszą ambicją jest śpiewanie także innych utworów. Chcieliśmy wszystkim pokazać, że umiemy coś zrobić sami. Śpiewanie piosenek Abby to był pomysł naszej wytwórni. Nie było sensu robić tego samego po raz drugi.
Czy w takim razie planujecie też samemu komponować?
To jest nasze największe marzenie. Będziemy się bardzo starać, aby już przy okazji następnej płyty pojawiło się kilka naszych własnych kompozycji. Już teraz piszemy piosenki, ale aby były one naprawdę dobre, musimy się jeszcze wiele nauczyć, dlatego jeszcze trochę z tym poczekamy.
Jaka jest różnica między tym albumem, a poprzednim, oczywiście oprócz tego, że nie ma na nim piosenek Abby?
Przede wszystkim, co na pewno słychać, większą role odgrywają na nim Amit i Dhani. Nadal jest to muzyka do zabawy, bo taką chcemy tworzyć. Wiemy jednak, jacy ludzie słuchają naszej muzyki, dlatego musieliśmy uważać, aby nie nagrać zbyt poważnego albumu. Nasza muzyka ma przede wszystkim służyć dobrej zabawie i mamy nadzieję, że nasi fani będą się przy niej doskonale bawić. Bawcie się razem z nami.
Nie ciążyła nad wami żadna presja?
Oczywiście że ciążyła i nadal ciąży. Wiadomo, że wytwórni zależy na tym, aby sprzedać płytę. Nasz pierwszy album sprzedał się bardzo dobrze, ten według nich powinien więc sprzedać się jeszcze lepiej. Dlatego ciągle jesteśmy podenerwowani, czy spełnią się ich oczekiwania.
Płytę nagraliście w Szwecji. Nie kusiło was, aby wyjechać na przykład do Stanów Zjednoczonych?
Nie. W naszym kraju mamy bardzo dobrych producentów muzycznych, wystarczy choćby wspomnieć Maxa Martina, który pracował już m.in. Britney Spears, ?N Sync i Backstreet Boys. Nie było więc powodu, abyśmy mieli gdziekolwiek wyjeżdżać. Nie ważne, czy miałyby to być Stany Zjednoczone, czy też Wielka Brytania.







Twój komentarz może być pierwszy!