
Nie jesteście debiutantami na scenie, braliście już udział w kilku projektach muzycznych. Jak zatem doszło do waszego spotkania i powstania zespołu Vir?
Graliśmy wcześniej w różnych formacjach, tak jak wspomniałeś przed momentem. Ale znaliśmy się oczywiście prywatnie, jako kumple. W ten sposób doszło do naszego spotkania. I okazało się, że mamy podobny punkt widzenia na muzykę i na nowy projekt. Od tego momentu można mówić o początkach zespołu Vir.
Chociaż co do wyboru nazwy, to jeszcze było dodatkowe odbijanie piłeczki. Pierwotnie nazwę inaczej się pisało - Veer. Chcieliśmy, żeby to fajnie brzmiało i wyglądało. Ale ludzie czytali to "weer", dlatego postanowiliśmy im ułatwić zadanie i zmieniliśmy nazwę.
Wspomnieliście, że połączyła was koncepcja muzyczna. Jaki zatem mieliście pomysł na granie muzyki?
Na tym etapie, kiedy rozpoczęliśmy rozmowy, słuchaliśmy podobnej muzyki. I to właśnie dało nam zastrzyk do rozmawiania o nowym projekcie. Chcieliśmy bardzo dopracować brzmienie zespołu. Zaczęliśmy pracować nad jego oryginalnością. To miały być piosenki, muzyka "lajtowa" i poprockowa. Mimo tego, że na płycie pojawiają się riffy gitarowe, to wciąż są one nagrane w tym brzmieniu, które udało nam się wypracować.
Właśnie to mnie zaskoczyło. Mimo popowego, wygładzonego wręcz brzmienia, potraficie zaatakować ostrzejszą gitarą. Kto z was naciskał, by umieścić mocne riffy na płycie?
Tak na dobra sprawę to nikt nie musiał naciskać. Każdy z nas słucha jakiejś tam muzyki i nasz projekt to wypadkowa tego wszystkiego - muzyki, jakiej słuchamy, inspiracji i samego klimatu. W jeden dzień na przykład powstawały utwory popowe, a w inny numery ostrzejsze, ocierające się o typowego rocka. Tak więc nikt nikogo nie musiał specjalnie naciskać. Wszystko wyszło samo z siebie.







~Ala z córeczką :-)
Serdeczne dzięki, że odwiedziliście Gołdap :-)
dodaj komentarz »wszystkie wątki »