
Skąd pomysł na ponowne wydanie 10 płyt Breakoutu, poczynając od debiutanckiej "Na drugim brzegu tęczy", na olimpijskiej z 1979 roku kończąc?
Właściwie cały czas płyty Breakoutów gdzieś krążyły na rynku - niestety, dużo piractwa w tym było, ale nigdy nie było to wydane w całości. Dlatego jestem teraz bardzo zadowolony. A pomysł wyszedł od Polskich Nagrań, w których, jak widzę, sporo się zmieniło... Dostałem propozycję, żeby się też trochę przy tym pobawić i popracować, i oczywiście ją przyjąłem.
Miałem propozycję od innych wydawców, ale Polskie Nagrania to jest dla mnie poważny partner. Mam do nich sentyment, bo tak jak wszyscy, ja też tam zaczynałem. Chyba 17 czy 18 płyt nagrałem w Polskich Nagraniach.
Czy nagrania są zremasterowane, odświeżane, poprawiana została ich jakość?
Tak, to się robi za każdym razem, ale oczywiście te wymagania zwiększają się praktycznie co chwilę. I pod tym kątem zostało to zrobione przez dwóch dobrze słyszących ludzi (śmiech) - jednym był specjalista z Polskich Nagrań, a drugim mój syn Piotrek, który reprezentował moje ucho w tym wszystkim.
Jestem zadowolony z remasteringu. Niestety, nie zachowały się taśmy wielośladowe z tamtych czasów, ponieważ jak wiadomo brakowało dolarów i taśmy po przegraniu nagrania na stereo były wykorzystywane ponownie.
Co pan czuje patrząc teraz na ten zbiór płyt?
Na pewno satysfakcję. Zresztą uważam, że Breakout odegrał sporą rolę w historii muzyki w Polsce. Istniał 10 lat, 10 płyt wydaliśmy, a poza tym jestem twórcą prawie wszystkich utworów (z wyjątkiem dwóch). Dlatego gdy trzyma się w ręku taki zbiór, to już jest coś!
Ja sobie zdaję sprawę, że trochę nagrałem i jeszcze trochę nagram... Ale szczęśliwy bym był, gdyby to było tylko tych 10 płyt.
Która z nich jest panu szczególnie bliska, z którą wiąże się specjalne wydarzenie, anegdota?
Wszystkie miały jakąś swoją historię, jakieś swoje wydarzenia. Ogólnie powiem, że nie byłem przekonany do takiego rodzaju muzyki, którą narzucił - oczywiście za moją zgodą - Franciszek Walicki, nasz opiekun artystyczny na pierwszej płycie. Trudności mieliśmy z basistą, ale to była taka płyta przebojowa - a odkryciem na niej był Włodek Nahorny.







~zakochany w bluesie
czlowieka-slucham go od 45 lat.wielki szacun dla Tadzia.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »