W tym roku Strachy na Lachy obchodzą 10-lecie działalności. Z tej okazji ukazała się kompilacja "Dekada" - to pierwsza płyta "the best of" w dorobku Grabaża.
Wykorzystując to jako dobry pretekst do rozmowy, spotkaliśmy się z Grabażem w garderobie Strachów przed koncertem w krakowskim klubie Studio. Muzyk zaopatrzył się w papierosy i napój energetyczny udający whisky (albo na odwrót), i mogliśmy przystąpić do rzeczy.
Rozpoznajesz poszczególne twarze wśród publiczności?
Grabaż: - Są takie grupy osób, które za nami podążają z miasta do miasta. Są nawet tacy śmiałkowie, którzy co roku w grudniu - czyli w porze naszych koncertów w Studiu - przyjeżdżają tutaj, do Krakowa, z Gdańska.
Co sobie myślisz, kiedy widzisz na koncertach Strachów młodych fanów w t-shirtach Pidżamy Porno?
- Lepiej jak mają koszulki z Pidżamą Porno niż z Adolfem Hitlerem czy Che Guevarą. W każdym zjawisku trzeba znaleźć strony jasne. Wtedy ta jasność tak cię oświetla, że przestajesz zauważać rzeczy, które mogłyby się wydawać czarne. Ale w przypadku osoby, która nosi koszulkę Pidżamy Porno - dlaczego miałbym jej nie lubić? W tym pytaniu był podstęp.
Myślę, że mogłyby się znaleźć powody, dla których mógłbyś takiego t-shirtu nie lubić.
- Ale dlaczego, Pidżama Porno to najważniejszy zespół, w którym grałem, który w jakimś tam stopniu mnie ustawił. Może nie finansowo, ale dzięki temu zespołowi stałem się rozpoznawalny. Bardziej moje nakrycie głowy, popularnie zwane wiadrem, niż ja sam, ale takie są konsekwencje bycia osobą sceniczną. No dobra, ale wróćmy do tego podstępu. Dlaczego miałoby mi się to nie podobać?
Przychodzi dziewczyna z drugiego roku studiów na koncert zespołu Strachy na Lachy w koszulce Pidżamy Porno. Daje w ten sposób wyraz pewnemu sentymentowi, tak jakby prowokowała cię trochę: Strachy są fajne, bo też jest Grabaż, ale ja wolałam Pidżamę.
- Ja się z tym spotykam codziennie. To jest swoisty rodzaj krzyża, który będę nosił do końca dni swoich. Ale życzę każdemu, by nosił taki krzyż, o którym mówimy w tym miejscu. Pidżama to bez wątpienia grupa legendarna. Części składowych tej legendarności kompletnie nie potrafię zgłębić, poczuć i zrozumieć. Po prostu tak było, coś takiego się stało.
- Trzeba błogosławić fakt, że kiedyś grało się w kapeli, która była kultowa, legendarna. Nie każdemu takie rzeczy się w życiu przytrafiają, że możesz zafunkcjonować w historii, która później jest obarczona przymiotami kultowości, legendarności. To czasami ciąży, czasami może spowodować lekki kwasik we wnętrznościach, że to, co robisz teraz, mniej ludzi porywa. Ale na Boga, to, co robią Strachy, też się ludziom podoba i jest jakimś tam wyznacznikiem mnie tu i teraz.
- Generalnie staram się wszystko rozjaśnić w tej chwili [śmiech].
Grabaż o telewizyjnych konkursach talentów
W nieustającej dyskusji artysty z fanami są pewne stałe fragmenty gry: skończył się czy się nie skończył, sprzedał się czy się nie sprzedał, ma jeszcze motywację czy już nie. Czy nie odnosisz wrażenia, że jesteś w pewien sposób zmuszany, by za każdym razem dyskutować w obrębie tych właśnie kategorii?
- Tak, oczywiście. Zazwyczaj przy każdym taki dylemacie odpowiadam: tak, już się wypaliłem, już się skończyłem, już nie mam żadnej motywacji. To chyba przypadłość typowo polska - wróżenie komuś końca. Aczkolwiek jest takie powiedzenie, że w każdym apogeum jest również początek końca. Z tym też trzeba się liczyć. Musisz żyć z taką presją i starać się przynajmniej ignorować takie pytania.
- Niektórzy fani wymagają, żebyś nagrywał płytę co roku, jak kiedyś Beatlesi. Oni nawet czasami po dwie płyty nagrywali. Ale oni mieli po dwadzieścia kilka lat, a ja mam już czterdzieści kilka. Pisanie piosenek, funkcjonowanie w zespole muzycznym to nie jest to samo co praca w fabryce groszku. Groszek musisz zapakować w puszkę i codziennie coś tam wystawić. Tutaj nie ma takiej obsesji, że muszę codziennie napisać piosenkę.
W cieniu Pidżamy Porno
- Ja piszę piosenki co trzy lata, trwa to zazwyczaj tydzień bądź 10 dni. Piszę taką liczbę piosenek, która zapełnia płytę długogrającą, później nad tymi piosenkami siedzimy i jest to jakiś proces.
- Dzisiejsi odbiorcy żyją w takim złudnym oczekiwaniu, że to się wszystko po prostu robi. Jak masz jeden sezon "House'a", to potem jest drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty... tylko wiesz, nad takim sezonem tam pracuje 100 lub 150 osób, a tu jest jeden biedny człowieczek, który zajmuje się jeszcze kupą innych rzeczy i raz na jakiś czas znajdzie moment wyciszenia, usiądzie sobie i napisze kolejne piosenki. Ja już napisałem takie piosenki i mam nadzieję, że nie będą one świadczyć o tym, że już się skończyłem, straciłem motywację, że uleciał ze mnie gdzieś żar - bo nigdy się nie zapaliłem [śmiech].
Mówisz o piosenkach, które już masz, ale jeszcze ich nie znamy, czy tak?
- W rzeczy samej.
"Czasami nie wytrzymujesz i rzucasz ripostę"
Po wydaniu "Dodekafonii" opowiadałeś o zmęczeniu zespołem, graniem, pisaniem. W książce (autobiografii - przyp.aut.) porównywałeś atmosferę w Strachach do atmosfery w schyłkowej Pidżamie. Jak jest teraz?
- Podobnie. Tego nie należy rozpatrywać w sensacyjnych kategoriach. To jest oczywiste, że każdy układ interpersonalny, który trwa dłużej niż trzy miesiące, natrafia na różne rafy, sięga szczytu, by za chwilę opaść na dno.
- To tak jak z kobietą, z którą żyjesz 10 lat. Na początku jest ta faza, gdzie chemia funkcjonuje w stu procentach, później przychodzi otrzeźwienie od oszołomienia, a później starasz się to wszystko jakoś poukładać i w tej fazie układania sobie wszystkiego zaczynasz zauważać wady, ale również zalety swojej partnerki. Plusy spotykają się z minusami i takie bilansowanie rzeczywistości odbywa się praktycznie codziennie. Myślę, że to dobre porównanie. Ze Strachami jesteśmy teraz już ponad 10 lat i cały czas dochodzimy do takich sytuacji, kiedy musimy się zważyć, czy mamy więcej plusów czy minusów. Na razie plusy przeważają.
"Sitting" na Strachach
Zobacz teledyski zespołu Strachy na Lachy na stronach INTERIA.PL!








~fanka
(2011-12-22 10:52)
~healer
"Kolejorz!!!!""
o człowieku, wielki fanie. nie ma takiej piosenki jak...
~healer
"Kolejorz!!!!"
~Biedro
a nawet wręcz nie wolno ci będzie nosić krzyża.
~Krzychu
pozdrawiam :)
~agaa
mają jakieś przesłanie, ukryte myśli. Oby jak najdłużej tworzył, bo tego co tworzą "inni" i co l...
~Śpioch
PIERWSZY!!!!!!!
NAUCZCIE SIE CZEKAĆ.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »