A jak wyglądały wasze kontakty z majorsami?
To było raczej telefoniczne albo mailowe nękanie. Tak naprawdę nie liczyliśmy zbytnio na nic, dlatego po kilku próbach przeszliśmy do nękania Kuki. Po jakimś czasie wymiękli. Bardzo się z tego cieszymy.
Nie wydaje ci się, że teraz w dobie internetu do głosu dojdą małe wytwórnie? Majorsy przeżywają obecnie poważny kryzys.
Wydaje mi się, że nastąpi pewna zmiana rynkowa, przesunięcie się siły napędowej na te mniejsze wytwórnie. Na labele, które nie zarabiają na "sprzedaży kompaktów", ale zajmują się "produkcją muzyki". Pod tym pojęciem rozumiem promowanie zespołów, pomaganie im w zaistnieniu w mediach. Tak musi się stać. Nastąpiła zmiana rozkładu sił i teraz można samemu wydać płytę. Internet umożliwia pominięcie wydawcy w pewnych warunkach, dlatego wytwórnie muszą wyciągnąć z tego wnioski i zbliżyć się do artystów, znaleźć na nowo swoją rolę w procesie.
W Polsce powoli nastają lepsze czasy dla gitarowej muzyki alternatywnej. Zgadzasz się z taką opinią? Swoje zrobiły Muchy, później świetny album New York Crasnals i wasz...
Tak, zauważam i cieszy mnie to. Widać, że w mediach nie ma teraz oporu przed nagłaśnianiem zespołów, które debiutują. Wcześniej wyglądało to tak, jakby o nowych zespołach nie wypadało pisać. I tak jest w dużej mierze dzięki medialnej karierze Much. Dużo się ruszyło, dużo zespołów powstało i wielu im kibicujemy. Ale medialna kariera to nie wszystko - nowe zespoły muszą wydawać interesujące rzeczy.
Śpiewacie po polsku. Czytałem w jakimś wywiadzie, że nie macie ambicji przebicia się na Zachód? To jakie macie ambicje?
Nasz ambicje są takie, aby wydawać płyty w Polsce, śpiewać po polsku i docierać do ludzi tutaj. Nie mamy ambicji ani kompleksów pro-zachodnich. Funkcjonujemy w tej kulturze, ją rozumiemy najpełniej i jesteśmy w stanie komunikować się z ludźmi za pomocą muzyki właśnie tu. Nie próbujemy opisywać świata i rzeczy, których nie znamy, paradoksalnie, to co personalne bywa uniwersalne.
Co robicie poza graniem?
Każdy z nas ma jakąś pracę, która przynosi więcej lub mniej satysfakcji. Jest to jakaś odskocznia i zarazem coś, co spełnia nasze aspiracje, dopełnienie. Wydaje mi się, że bez tego nie potrafilibyśmy dobrze egzystować. Jeżeli dłużej nie gramy, to czujemy pewien "głód", a więc także jest to pewne uzależnienie (śmiech).







Twój komentarz może być pierwszy!