"Żyję dla koncertów"

Doujah to jeden z rosnących w siłę wykonawców amerykańskiego podziemia. Pochodzi z Alexandrii, w stanie Virginia, ale w 2002 roku przeprowadził się do Nowego Jorku. W 2001 roku założona przez niego wytwórnia Trilogy Records Inc. zaczęła wydawać single i wokół Doujah powstało sporo szumu. Sukces otworzył mu drogę do współpracy z takimi osobistościami, jak Da Beatminerz, O.C. (DITC) czy mistrz DMC Mista Sinista. Dodatkowo Doujah dał się poznać jako bardzo "koncertowy" wykonawca - od 2002 roku podróżował po świecie, grając przed między innymi Busta Rhymes, Mobb Deep, Raekwon, CL Smooth, Dilated Peoples, Brand Nubian, Black Moon, PMD, Little Brother czy Mr. Lif. Rozmowę z raperem przeprowadził DJ Madage podczas "Hip Hop Kempu 2005".

W Polsce są ludzie, którzy mogą nie mieć pojęcia o twoim istnieniu. Mając ich na uwadze, powiedz kilka słów o sobie.

Reklama

Nazywam się Doujah Raze, w chwili obecnej rezyduję na Brooklynie, ale urodziłem się w Alexandrii, w stanie Virginia. Hip hopem zajmuję się właściwie od zawsze, na przeróżnych produkcjach pokazuję się od około pięciu lat i właśnie dojrzałem do tego, aby wydać swój pierwszy album. A tak poza tym koncertuję ze swoim materiałem w różnych krajach.

A jak ci się podoba na "Hip Hop Kempie"?

Zaj**iście! Wiesz, pierwszy raz jestem w Czechach - wszyscy tutaj są bardzo przyjaźnie nastawieni, większość ludzi okazuje mi sympatię i w ogóle większość zdaje się być bardzo otwarta na moją muzykę i na to, co robię na scenie. Świetnie się bawię między innymi dlatego, że ciągle widzę tutaj rzeczy, o które w Stanach ciężko. Moje pierwsze wrażenia są więc jak najbardziej pozytywne.

Na początku koncertu publika była dosyć ospała, jednak już kilka minut później sprawiłeś, że zmęczone ręce były podniesione w górę. Zawsze wywołujesz takie reakcje?

Nie zawsze tak jest. Przez ostatnie kilka lat pracowałem nad moim "live show", starałem się doskonalić pod tym kątem. A dzisiejszy występ był całkiem dużym wyzwaniem, bo jak sam zauważyłeś, połowa publiczności siedziała przed sceną, reszta stała z założonymi rękoma, ale pomyślałem sobie: "Pieprzyć to! Nie po to leciałem pół miliona mil, żeby zobaczyć publikę, która płaszczy d**ska w trakcie mojego koncertu! Wszyscy zaraz wstaniecie, bez wyjątku!".

Stojąc na scenie wiem, że muszę jakoś porwać publikę - kiedy to się dzieje, kiedy widzisz tłum, który ożywa dzięki tobie... To jest główny powód, dla którego robię to wszystko. Nie zrozum mnie źle: uwielbiam być w studio i stać przed mikrofonem, ale żyję dla takich koncertów, jak ten przed chwilą.

W czasie koncertu mówiłeś, że współpracujesz z Boot Camp Clik. Jak doszło do tej współpracy?

Kilka lat temu, poprzez typa o ksywce Mr. Dave, poznałem Da Beatminerz - spodobało im się to, co wtedy robiłem i zaprosili mnie na jam. Tam z kolei zauważył mnie Sean Price, przez jednego z naszych wspólnych znajomych podał mi numer telefonu - zaczęliśmy się bujać razem i w konsekwencji wspólnie nagrywać. Widzisz, Sean P zawsze był jednym z moich ulubionych raperów, dorastałem słuchając go.

Z jednej strony uważam, że moja współpraca z nim i Boot Camp Clik to dla mnie coś niesamowitego. Z drugiej wydaje mi się, że nasza współpraca to twór całkowicie naturalny - myślę, że jego muzyka i moja muzyka całkiem nieźle ze sobą współgrają. To miało się stać!

Nowy Jork jest dobrym miejscem dla takich wydarzeń. Możesz tam poznać wiele przeróżnych osób, bo one po prostu gdzieś tam są, możesz przyjść na ich koncert... Dlatego przeniosłem się do Nowego Jorku. Kocham DC, kocham też Virginię, ale tam raczej nie byłoby to możliwe.

Dowiedz się więcej na temat: życia | Życie | zycie | hip hop

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje