Sting i Shaggy: Nie dzieli nas galaktyka

20 kwietnia ukazał się inspirowany Jamajką album "44/876", który w duecie nagrali Sting i Shaggy. Z tej okazji gwiazdorzy opowiedzieli Interii o pomyśle nagrania wspólnej płyty oraz o tym, jak postanowili zaskoczyć nią fanów.

Sting i Shaggy nagrali wspólną płytę.

StingaShaggy'ego połączył Martin Kierszenbaum - obecny menedżer pierwszego i były współpracownik drugiego.

Reklama

Początkowo artyści zamierzali nagrać wyłącznie piosenkę "Don't Make Me Wait" - jednak szybko okazało się, że ich wspólna miłość do Jamajki, a także rozumienie i odczuwanie muzyki, przerodzi się w pełen album.

- Nasze spotkanie nazwałbym szczęśliwym przypadkiem. Wszystko zaczęło się od "Don't Make Me Wait". Miała to być tylko jedna piosenka, ale zdaliśmy sobie sprawę, że nasze głosy dobrze się uzupełniają. Mieliśmy radość z tego utworu i nie chcieliśmy, aby to wszystko się skończyło. Po kilku chwilach powstał pomysł na płytę. Spotkaliśmy się ponownie na Jamajce, aby kontynuować pracę i tak oto powstał ten album - tłumaczył Shaggy.

Tytuł wydawnictwa - "44/876" - pochodzi od numerów kierunkowych do ich rodzinnych krajów - Wielkiej Brytanii i Jamajki (Shaggy opuścił karaibską wyspę jako nastolatek; z rodziną wyemigrował do USA).

- Czy pochodzimy z różnych planet? Pochodzimy z różnych wysp, ale leżą one na tej samej planecie. Planecie muzyki. Jasne, że dla ludzi to niespodzianka, że wydaliśmy wspólną płytę, bo nie łączono nas ze sobą, ale to nie tak, że dzieli nas od siebie galaktyka - wyjaśniał w rozmowie z Interią Sting.


Według zapowiedzi "44/876" łączy karaibskie rytmy z "popowym kunsztem i rockową energią". Duet broni się jednak przed nazywaniem ich muzyki reggae.

- Reggae było punktem wyjścia. Płaszczyzna, od której zaczęliśmy. Całej płyty tak bym nie sklasyfikował, bo wpłynęło na nią wiele gatunków. Więc to płyta z korzeniami reggae, ale sama w sobie nie ogranicza się wyłącznie do tego gatunku - mówił Sting.

- Rytm niektórych utworów sprawia, że rzeczywiście nie jest im daleko do reggae. Ta płyta przypomina budowanie mostów między gatunkami, jest mieszanką stylów. To nas nakręcało i sądzę, że takie podejście do muzyki zaskoczy i zainteresuje ludzi - dodał Shaggy.

Na wspólnej płycie Stinga i Shaggy’ego znalazła się piosenka "Dreaming In The U.S.A.", którą magazyn "Billboard" nazwał listem miłosnym dwóch, odnoszących sukcesy, imigrantów do Stanów Zjednoczonych. Numer pokazuje, co na temat obecnej polityki rządzących w Stanach sądzą muzycy.

 - Jesteśmy w bardzo interesującym i trudnym momencie dla świata. W Stanach Zjednoczonych żyją miliony dzieci, które znalazły się tam z rodzicami i przebywają bez jakichkolwiek dokumentów. Są częścią Ameryki i jej dziedzictwa, ale każdego dnia żyją w obawie, że zostaną z tego kraju po prostu wyrzucone. Dla mnie to skandal. "Dreaming In The U.S.A." jest marzeniem o Ameryce jako o miejscu, które kocha ludzi. Przygarnia ich i im pomaga. Daje możliwości i pozwala się rozwijać. To był powód, dla którego sami przyjechaliśmy do Stanów. Chcieliśmy przypomnieć ludziom, dlaczego Ameryka stała się wielka i ostrzec przed działaniami, które jej nie przystoi - wyjaśniał Sting.

Dowiedz się więcej na temat: Sting | Shaggy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje