Spoken Love: Mainstream dziś to głównie szybka rozrywka, bylejakość i słupki oglądalności

"Pełna wolność dawana ludziom daje zagrożenie utraty gruntu, bo ludzie nie są na wszystko gotowi, są niedojrzali, nie biorą za nic odpowiedzialności" - stwierdzają członkowie Spoken Love /materiały prasowe

"Wspomniany wcześniej brak równowagi jest deficytem wszędzie. W show-biznesie, w muzyce, w życiu i polityce. Miłość w konwencjonalnym rozumieniu zdewaluowała się, jest niemodna, mimo że wszyscy jej pragną. Ludzie mieszają miłość z pożądaniem, które jest tylko elementem miłości. Mamy kryzys męskości i kobiecości. Zatracają się więzi międzyludzkie, ludzie są samotni. Stracili swoje korzenie. Internet ukazał jeszcze bardziej samotność po drugiej stronie. Chorobliwa chęć zwrócenia na siebie uwagi i "selfiaki" to tak naprawdę desperacja i wołanie o pomoc.Wszystko jest na sprzedaż, wszystko jest jednorazowe w muzyce i w życiu. Panuje chaos informacyjny. Relatywizuje się wszystko" - tak o dzisiejszym świecie opowiadali w wywiadzie dla Interii członkowie Spoken Love.

Reklama

Spoken Love to nowy projekt Bartka Królika i Marka Piotrowskiego. Muzycy w przeszłości współpracowali m.in. z Natalią Kukulską i Agnieszką Chylińską. Są też członkami popularnego zespołu Łąki Łan, a także współzałożycielami kultowej formacji Sistars. Ponadto działają również w duecie producenckim Plan B. Na początku października ukazała się ich debiutancka płyta "Spoken Love", którą promują teledyski: "Starless", "Chant" oraz "Everlasting Love".

Daniel Kiełbasa, Interia: Nie mogę nie zacząć od pytania , które właściwie przychodzi mi do głowy zaraz po pierwszym kontakcie z waszą płytą. Projekt Spoken Love jest waszym muzycznym "coming outem", chociaż na okładce wcale nie atakujecie fanów własnymi twarzami. Czyli zamiast "parcia na szkło", stawiacie na prezentacje swojej artystycznej twarzy?

Reklama

Spoken Love: - "Parcie na szkło" nigdy nie było naszym sposobem na sukces. Przez wiele lat, z dala od blasku fleszy, pracowaliśmy w cieniu artystów jako kompozytorzy i producenci. Dziś jednak jesteśmy gotowi na pokazanie twarzy - artystycznych oraz własnych. Okładka albumu przedstawiająca dwa cienie ma dla nas wymowne znaczenie. Symbolizuje to kim przez wiele lat byliśmy i jesteśmy dla naszych artystów oraz pokazuje coś bardzo bliskiego, co towarzyszy człowiekowi przez całe życie - jego własny cień,  własne odbicie. Takim odbiciem jest dla nas muzyka zawarta na tym albumie i chcielibyśmy żeby stała się bliska odbiorcom tak bardzo jak nam.

Zobacz okładkę płyty "Spoken Love":

Mówiąc o wyjściu z cienia przychodzi, można pomyśleć o dwóch opcjach. Pierwsza z nich to decyzja, która dojrzewała w was przez jakiś czas. Druga to jednorazowy impuls, napędzający do działania. Jak było w waszym przypadku i kiedy stwierdziliście "Hej, to jest ten, moment, aby zapracować na własne nazwisko".

- Do nagrania autorskiej płyty przymierzaliśmy się od dawna, jednak w ostatnich latach doszło do zdarzeń, które przyspieszyły decyzję o wyjściu z cienia. M.in. w pewnym momencie bardzo spolaryzowała się scena muzyczna i polityczna w Polsce i na świecie. Z naszej perspektywy muzyczny mainstream dzisiaj, to głównie szybka rozrywka, bylejakość, biznes i słupki oglądalności. Alternatywa to w dużej mierze poszukiwanie, ale równocześnie zakłamanie i zagubienie oraz moda i koniunktura na coś. Brakuje równowagi, czegoś po środku. Wyjście z cienia ma dla nas symboliczne znaczenie, bo może być interpretowane jako zmiana, krok naprzód, rozwój, a nawet oświecenie. My wyszliśmy z cienia po to by dawać słuchaczom to, czego nigdzie indziej nie dostaną.

- W sztuce wszystko jest dzisiaj kontrowersyjne, a tak naprawdę jest nijakie. Warhol powiedział kiedyś : "I like boring things". Dlatego nagraliśmy coś co może nie jest super modne i super alternatywne, ale liczymy, że przemyślane i dopracowane może stać się ponadczasowe i na pewno jest dla nas wartościowe.

Czy wasz projekt mógł powstać wcześniej? Czy to właśnie teraz jest jego idealny moment? 

- Mogliśmy zadebiutować tuż po rozpadzie Sistars, ale dopiero teraz czujemy się dookreśleni jako artyści.

Gdyby wymieniać osoby, z którymi mieliście okazję współpracować, wyszłaby bardzo pokaźna lista. Jestem ciekaw jak muzyka, jaką tworzyliście w innych projektach, wpłynęła na waszą najnowszą płytę. Z drugiej strony, nie wierzę, że nie próbowaliście chociaż odrobinę przemycić tego co siedziało wam w głowie od jakiegoś czasu, do muzyki innych zespołów...

- Rzeczywiście zawsze dorzucamy swoje pięć groszy do każdego projektu. To samo dostajemy od naszych artystów. To dzieje się podświadomie i naturalnie. Jednak w procesie produkcji bardzo pilnujemy, aby każdy kolejny album był zupełnie inny od poprzedniego. 

Często mówi się, że w zespole potrzebne jest pewne napięcie, które przynosi dobry, twórczy ferment. Czy w Spoken Love, które na pozór wydaje się być zgranym tandemem, również dochodzi do sprzeczek, czy zawsze rozumiecie się bez słów?

- Nasze żony śmieją się, że w trakcie 20-letniej znajomości zdarzały nam się tylko "ciche dni", jednak trzeba przyznać, że nasza przyjaźń opiera się m.in. na tej zdrowej rywalizacji, która bardzo służy procesowi twórczemu.

Zobacz klip "Everlasting Love":

Sprawdź tekst utworu "Everlasting Love" w serwisie Tekściory.pl!

Album "Spoken Love" jest podsumowaniem waszych życiowych obserwacji. Co więc najbardziej was wkurza w muzyce, relacjach międzyludzkich i społeczeństwie? 

- Wspomniany wcześniej brak równowagi jest deficytem wszędzie. W show-biznesie, w muzyce, w życiu i polityce. Miłość w konwencjonalnym rozumieniu zdewaluowała się, jest niemodna mimo, że wszyscy jej pragną. Ludzie mieszają miłość z pożądaniem, które jest tylko elementem miłości. Mamy kryzys męskości i kobiecości. Zatracają się więzi międzyludzkie, ludzie są samotni. Stracili swoje korzenie. Internet ukazał jeszcze bardziej samotność po drugiej stronie. Chorobliwa chęć zwrócenia na siebie uwagi i "selfiaki" to tak naprawdę desperacja i wołanie o pomoc. Wszystko jest na sprzedaż, wszystko jest jednorazowe w muzyce i w życiu. Panuje chaos informacyjny. Relatywizuje się wszystko.  

- Pełna wolność dawana ludziom daje zagrożenie utraty gruntu, bo ludzie nie są na wszystko gotowi, są niedojrzali, nie biorą za nic odpowiedzialności. Dają sobą sterować. Wszystko jest za szybko i za bardzo. Wszyscy tacy się stajemy - skupieni na sobie. Dzisiaj łatwo jest być niegrzecznym chłopcem w sieci, a trudniej jest być dobrym człowiekiem i prawdziwym mężczyzną.

- My próbujemy (bardziej lub mniej udolnie) być mężami i ojcami. Ciężko pracujemy każdego dnia jak wszyscy ludzie których znamy, ale nasz potencjał jest ciągle ograniczany, bo panowie na górze grają sobie w szachy. Moglibyśmy tak wymieniać bez końca. Ameryki nie odkrywamy...

Z drugiej strony mam wrażenie, że ta płyta jest niezwykle melancholijna. Muszą być jednak jakieś rzeczy, które sprawiają, że macie jeszcze wiarę w ludzi...

- Ta płyta jest według nas bardzo dobra na jesień, do samochodu lub chodzenia wieczorem po mieście. Jeżdżąc od lat po Polsce i odrobinę po świecie, spotykając ludzi, obserwujemy jak wielki potencjał jest w człowieku. Przejawy prawdziwej miłości kryją się w drobnych gestach, słowach i prywatności.

W jednym z wywiadów powiedzieliście, że pod pozorami prostego śpiewania o miłości ukryliście wolnościowy przekaz. Jesteście trochę buntownikami? Czy może bardziej kaznodziejami, tak jak w klipie "Starless"?

- Jako artyści mamy obowiązek stać na straży ludzkiej duszy i intelektu, a sprzeciw wobec niesprawiedliwości powinien być naturalną reakcją każdego człowieka. Prorocy - jak nazwaliśmy postacie grane przez nas w klipie - obrazują sytuacje, kiedy nasze życie czy doświadczenie zmienia się pod wpływem kontaktu z innym człowiekiem lub innym punktem widzenia. Na ekranie widzimy te dwie postaci, które symbolizują rolę sztuki w naszym życiu, która wybudza nas z wewnętrznego zapętlenia, a w muzyce pod płaszczykiem "bejbi ajlowju" idzie po prostu mocny przekaz.

Zobacz klip "Starless":

Sprawdź tekst utworu "Starless" w serwisie Tekściory.pl!

Przed premierą "Spoken Love" można było przeczytać, że płyta jest powrotem do waszego dzieciństwa, czyli do czasów, kiedy muzyka przekazywała ważne treści. Według was przekaz w obecnej muzyce rozrywkowej odchodzi do lamusa? Nikt nie chce słuchać już piosenek, które niosą ważne treści?

- Bardzo wielu ludzi słucha zaangażowanej twórczości, która powstawała tak kiedyś, jak i dzisiaj. To nam głównie brakowało twórców afirmujących, dlatego nagraliśmy tę płytę.

Za teksty na waszej płycie odpowiedzialny był Chesney Snow, znany m.in. ze współpracy z Edytą Górniak. Jak zwerbowaliście go na swój album i czy Chesney dobrze oddał emocje, które towarzyszyły wam przy tworzeniu albumu?

- Z Chesneyem znamy się od dawna. Poznaliśmy się na koncercie Kayah - MTV Unplugged. Zaczął pisać dla nas 9 lat temu i jego udział był za każdym razem najbardziej zaskakującym elementem w procesie tworzenia każdej płyty. Przystępując do komponowania melodii często nie mieliśmy na myśli konkretnych treści, a jedynie próbowaliśmy wyrazić emocje i rodzaj nastroju. I wtedy człowiek mieszkający w na pozór innej rzeczywistości, po drugiej stronie kuli ziemskiej, ubierał to w słowa oddające dokładnie to co czuliśmy. To jest największa magia muzyki i tworzenia. Porozumienie jakby na innym poziomie.

To nie jedyny interesujący gość. W utworze "Tender Rose" pojawia się Karma Stewart z zespołu Platinum Pied Pipers. Jak udało się ją zwerbować na płytę?

- Kilka lat temu jako duet producencki wzięliśmy udział w konkursie na remiks zespołu - Platinum Pied Pipers. To formacja z Detroit, bliscy współpracownicy nieżyjącego już J Dilli - legendy producentów hip hopu. Konkursu nie wygraliśmy jedynie z powodu regulaminu mówiącego,że w związku z planami wydawcy tylko obywatele USA mogą zdobyć główną nagrodę. Natomiast chwilę później dowiedzieliśmy się, że nasz remiks podobał się najbardziej i dzięki temu nawiązaliśmy kontakt, który przerodził się w dzisiejszą współpracę.

Skoro już było o gościach, jestem ciekaw, czy był pomysł by zaprosić kogoś z poprzednich projektów? Nie kusiło was, by spróbować pokazać Agnieszkę Chylińską lub Natalię Kukulską z jeszcze innej strony i w jeszcze innej aranżacji?

- Na samym początku myśleliśmy o tym, by ten album był produkcyjny i z udziałem "wszystkich". Z czasem jednak zdecydowaliśmy się zrobić coś  bardziej autorskiego i osobistego.

Na koniec odejdźmy od Spoken Love. Gdzie duet Królik - Piotrowski pojawi się w najbliższej przyszłości? Agnieszka Chylińska wrzuciła niedawno zdjęcie ze studia. Rozumiem, że tam pojawicie się na pewno. A gdzie ponadto?

- Tak, z Agnieszką pracujemy nieprzerwanie od 2008 roku. Jest to niesamowita współpraca. Natomiast nasze produkcje będzie można jeszcze usłyszeć na nowej płycie Łąki Łan i Krzysztofa Zalewskiego.

Zobacz klip "Chant":

Sprawdź tekst utworu "Chant" w serwisie Tekściory.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Spoken Love | Bartek Królik | Marek Piotrowski | Chesney Snow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje