Skaldowie: Nasi fani wiedzą, co zagramy na koncercie

Zespół Skaldowie szykuje duży koncert, który odbędzie się 14 maja w Teatrze Roma w Warszawie. "Będziemy grać te wielkie przeboje, które ludzie znają od ponad 50 lat" - mówi PAP Life Andrzej Zieliński, lider zespołu Skaldowie.

Andrzej Zieliński (Skaldowie) i Ania Rusowicz

PAP Life: Jesteśmy w przededniu koncertu Skaldów w Romie, który odbędzie się 14 maja. Czym przyciągniecie swoich fanów, co zagracie podczas koncertu?

Reklama

Andrzej Zieliński (Skaldowie): - Oni wiedzą, na co przyjdą (śmiech). Będziemy grać to, co nagraliśmy jako Skaldowie. Będziemy grać te wielkie przeboje, które ludzie znają od ponad 50 lat, takie jak "Medytacje wiejskiego listonosza", "Wszystko kwitnie wkoło", "Kulig", "Prześliczna wiolonczelistka", "Życzenia z całego serca", "Dopóki jesteś". To są tytuły bardzo znane.

Z nowszego repertuaru coś będzie?

- Tak, oczywiście, będzie np. utwór z mojej solowej płyty pt. "Znów od zera", a to już w kategoriach muzyki rockowej. Będą utwory utrzymane w konwencji progresywnego rocka, nasi fani oczekują też tego rodzaju muzyki. Myśmy nagrywali nie tylko piosenki popowe, ale również trudniejsze utwory. "Krywaniu, Krywaniu" - duża suita czy też "Gdzie mam ciebie szukać", czy "Kolorowe szare dni", czy taka kultowa moja piosenka "Nie widzę ciebie w swych marzeniach", którą nagrał z nami jako wokalista Stanisław Wenglorz. On przyjedzie z Niemiec na ten koncert, żeby wykonać tę piosenkę. Jednym słowem, będzie się dużo działo!

Zespół Skaldowie chętnie sięgał do folkloru. Czy nadal lubicie inspirować się tą muzyką?

- Jako kompozytor i aranżer lansowałem muzykę skalnego Podhala, w stylistyce rock czy pop. W latach 60., już na początku naszej działalności nagraliśmy taki utwór "Na wirsycku", gdzie wzięty jest oryginalny, góralski temat, tylko w moim opracowaniu twórczym. Jest też taki utwór: "Uciekaj, uciekaj", też to jest góralska "tęskna nuta" przez mnie zaaranżowana czy też suita "Krywaniu, Krywaniu" - to jest też oryginalna góralska ballada, z której zrobiłem dużą rockowa kompozycję. To są stylizowane teksty Leszka Aleksandra Moczulskiego. Te utwory wykorzystują oryginalne tematy góralskie, z rejonu Tatr. Ten region jest mi bliski, gdyż moja mama była rodowitą góralką z Zakopanego.

Ma pan jeszcze te organy Hammonda, które pan sprowadził ze Stanów, jako drugi w Polsce, bo pierwsze miał Niemen wśród muzyków rockowych?

- Przywiozłem organy Hammonda w 1969 roku z Ameryki po naszym tournee po Stanach i Kanadzie. Na tych organach nagrywałem bardzo dużo muzyki, począwszy od płyty "Od wschodu do zachodu słońca", która była pierwszą nasza progresywna płytą. Te organy się pojawiały w wielu utworach, m.in. w suicie "Krywaniu, Krywaniu" i na płycie "Stworzenia świata cześć druga". Tych organów, na których to nagrywałem, już nie posiadam, bo one się po prostu dawno temu... rozleciały. Ale na duże koncerty wypożyczam duże organy Hammonda B-3. Na koncercie w Romie będę miał te organy. Instrument ten zabrzmi w kultowych utworach.

Jakie są plany muzyczne zespołu Skaldowie?

- Teraz zaczyna się dla nas sezon koncertowy, już 30 kwietnia gramy w najpiękniejszej polskiej filharmonii, czyli w NOSPRZ-e w Katowicach. Tam zagramy duży koncert poświęcony tekstom Leszka Aleksandra Moczulskiego. Mamy go w repertuarze, ja napisałem z Moczulskim 60 utworów! Moczulski był u nas, w Skaldach, od początku. Na tym koncercie zagramy moje ważniejsze utwory, do tekstów Moczulskiego. Będzie reaktywowany zespół Dżamble, (wiadomo, że Andrzej Zaucha nie żyje od dawna), tu, jako wokalista wystąpi Marek Bałata, natomiast pozostali muzycy z Dżambli będą grali.

Będą też utwory Kantego Pawluśkiewicza, który oprócz "Nieszporów Ludźmierskich też zrobił z Moczulskim parę utworów dla zespołu Anawa. A wiersze Moczulskiego będzie czytać Anna Dymna. 1 maja gramy duży koncert plenerowy w Krościenku n/Dunajcem, no i w Romie - 14 maja.

Rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life)

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Skaldowie

Reklama

Reklama

Reklama