"Puls i tajemnica"

- Chciałem, żeby to był bardzo spójny materiał, który dotyczy wielu spraw, ale tak naprawdę opowiada jedną historię. Historię człowieka, który musi się określić w nowych czasach, totalnych, globalnych niebezpieczeństw - w czasach terroryzmu, wojny, głębokiej nędzy 3/4 świata i dominacji kultury zachodniej, która spycha nas z jednej strony w alienację, tworzy wiele zapalnych punktów na całym świecie - tak o płycie "The Triptic" (premiera 3 sierpnia 2007 roku) Glaca, wokalista i lider grupy Sweet Noise opowiada Pawłowi Amarowiczowi.

Album był zapowiadany jako początek nowej drogi - zarówno dla zespołu Sweet Noise i samego Glacy. Materiał w dużej mierze został nagrany w Republice Południowej Afryki, co sprawiło, że muzycznie płyta przeszła zdaniem Glacy "absolutną rewolucję". Wokalista opowiedział nam o afrykańskiej przygodzie, rządach IV RP, szatanie i The Rolling Stones.

Reklama

Długo nie było o was słychać. Co się działo w zespole od czasu wydania płyty "Revolta"? Czy ten czas minął wam przede wszystkim na pisaniu utworów na nowy album?

Rzeczywiście, od wydania ostatniej płyty minęły ponad 3 lata i to był okres dojrzewania do tego, czy mamy tworzyć nowy album, czy mamy coś do powiedzenia, czy gdzieś ta energia się wypaliła. Zawsze mi zależało na tym, żeby to były działania i artystyczna droga, która jest na krawędzi ostrych dokonań, które mają znaczenie, głęboki sens i wypływają ze mnie.

Kiedy decyzja została podjęta, pisaliśmy utwory, wybieraliśmy te, które powinny wejść na tę płytę. Cała koncepcja płyty "The Triptic" też powstawała dość długo. Współtworzyłem ją z Wahanem Bego, który przyjechał wtedy z Armenii. Przywiózł dla mnie masę inspiracji w postaci rzeźb, artystycznej energii, która tam jest naprawdę mocna.

Potem pojechaliśmy do RPA, gdzie wiele rzeczy nagrałem. Część musiała ulec zmianie, żeby ukształtować tą płytę od nowa.

Tytuł płyty to "The Triptic" - czy zatem można lub wręcz należy traktować ją jako całość składającą się z trzech części, czy może jako pierwszą odsłonę tryptyku?

Nie wiem jakie będą losy tej płyty - czy będzie miała kontynuację. Dla mnie tryptyk zawsze kojarzył się z dziełem koncepcyjnym i jeżeli to nie jest po prostu słowo wyciągnięte ze słownika, czy gdzieś ze świadomości, to znaczy, że za dziełem kryje się koncepcja. Że jest jakiś początek, rozwinięcie i koniec.

Tak jest w przypadku "The Triptic". Chciałem, żeby to był bardzo spójny materiał, który dotyczy wielu spraw, ale tak naprawdę opowiada jedną historię. Historię człowieka, który musi się określić w nowych czasach, totalnych, globalnych niebezpieczeństw - w czasach terroryzmu, wojny, głębokiej nędzy 3/4 świata i dominacji kultury zachodniej, która spycha nas z jednej strony w alienację, tworzy wiele zapalnych punktów na całym świecie.

Uważam, że to jest taki moment, gdzie trzeba dotrzeć z powrotem do esencji człowieczeństwa w sobie i być z innymi ludźmi - komunikować się z nimi, wykorzystywać nowoczesne środki komunikacji, a takim jest na pewno internet. Taka solidarność ludzi na całym świecie mogłaby zmienić globalną sytuację. Bo ile można żyć na beczce prochu? Ile można chylić czoła przed złodziejskimi praktykami wielu rządów, takich jak np. rząd IV RP.

Dowiedz się więcej na temat: wokalista | The Rolling Stones | śmiech | teksty | rzeczy | RPA | tajemnica | utwór | puls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje