Pokahontaz: Reset systemu

Tempo ich prac nie rzuca na kolana. Potrafią zrobić sobie pięcioletnią przerwę, ale jeśli już coś nagrają, to trudno przejść obok tego obojętnie. "REset", nie licząc składankowej "REkolekcji", jest ich czwartym albumem. Najbliżej mu chyba do debiutanckiej "Receptury", gdyż muzycznie sięga do lat dziewięćdziesiątych. W tym anturażu Pokahontaz radzą sobie chyba najlepiej, co "REset" czyni naprawdę niezłym wydawnictwem.

Pokahontaz płytą "REset" wrócili do oldschoolowych korzeni

1 grudnia na półki sklepowe trafił czwarty album studyjny Pokahontaz "REset". Tym razem jednak zamiast nowych brzmień Rahim i Fokus postawili na powrót do klasycznych klimatów hip hopu. Produkcją albumu zajęli się twórcy z WhiteHouse, a gościnnie na płycie pojawili się m.in. Bob One, Tymek i Kaliber 44.

Reklama

Adam Drygalski, Interia: Tytuły wszystkich swoich płyty zaczynacie od "Re": "Receptura", "Rekontakt", "Reversal", a teraz "REset". Teraz modnym słowem jest "rekonstrukcja". Boję się zapytać, czy wasza muzyka ma wpływ na polską scenę polityczną.

Rahim: - Na pewno polityka nie ma wpływu na nas, bo jesteśmy apolityczni. W drugą stronę pewnie jest podobnie.

Fokus: - Poza tym "rekonstrukcja" wjechała dosłownie ostatnio. Musielibyśmy bardzo szybko działać.

Jednym z teledysków promujących nowy album jest ten zrealizowany do numeru "Z buta w drzwi", którzy utrzymany jest w klimacie filmu sensacyjnego. Jak powstawał? Skąd taki pomysł i jak pracowało się na planie?

Rahim: - Grupa Przedmarańcza współpracuje z wytwórnią MaxFloRec już od wielu lat. Nie wyobrażaliśmy sobie, by przy okazji nowego projektu Pokahontaz mogło zabraknąć naszej kooperacji. Nasz znajomy, Kopruch - "mózg" Przedmarańczy, kiedy usłyszał utwór "Z buta w drzwi", od razu powiedział, że chce nakręcić do niego teledysk. Fajne jest to, że pomimo nawet nie polskich, ale śląskich budżetów na wideoklipy, udało się robić coś wielkiego. Na planie pomagali nam ludzie trenujący krav magę. Pojawiło się też dwóch kaskaderów, którzy wykonywali obroty w powietrzu. Wygląda to bardzo profesjonalnie, choć zrobiliśmy to na miarę naszych możliwości.

Fokus: - Ogromne wrażenie zrobił na nas Kopruch, który zarządzał kilkudziesięcioosobową grupą na planie, jeżdżąc na czymś w rodzaju Segwaya choć bez kierownicy. Poruszał się tym pojazdem w pozycji kucającej, jednocześnie nagrywając. Zupełnie jakby stale był do niego przymocowany!

"Otwieram nowy rozdział, naturalna kolej rzeczy / kiedy rzeczywistość moc starań niweczy" -  taka deklaracja pada w zasadzie na początku płyty. Nie jest to bardziej powrót do przeszłości niż przejście do nowego etapu?

Fokus: - Założenie było takie, żeby zrobić płytę brzmieniowo umiejscowioną gdzieś najbliżej naszego debiutu. Poprzednie albumy były dosyć mocno progresywne - szukaliśmy jakichś eksperymentów okołohiphopowych. Okazało się jednak, że jak wsiadaliśmy do czyichś samochodów, to brzmiały tam stare kawałki. Nagle poczuliśmy się jak w domu. Powiedzieliśmy sobie: "Zróbmy płytę nie nowoczesną, ale mocno hiphopową. Taką z naszych czasów". Produkcją albumu zajął się duet White House. Powybieraliśmy z ich bitmaszyny bity z początkowymi numerami... i tak powstał "REset".

Rahim: - "Nowy rozdział" traktujemy bardziej jako zamknięcie pewnego okresu i przejście do kolejnego. Nie jest to nawet tak do końca związane z tym, że "REset" jest oldschoolowy w porównaniu do poprzednich płyt. Każdy album jest po prostu nowym etapem w naszym życiu, czymś w rodzaju kartki z pamiętnika.

"Czarne lustra" to trochę konstatacja rzeczywistości tak, jak postrzega ją coraz więcej osób, czyli przez ekran smartfona.

Rahim: - Ten utwór mógłby się nazywać "Cyfroni 2", bo parę lat temu nagraliśmy podobny numer, gdzie już mówiliśmy o takiej rzeczywistości. Dziś już mało kto go pamięta, ale są oczywiście fani, którzy go wygrzebali. Obecną inspiracją natomiast był bardziej serial "Czarne lustro", którego oboje jesteśmy fanami. Do nagrania utworu o zbliżonym tytule zaprosiliśmy Bob One'a, który dobrze się w nim odnalazł.

Tempo wydawania waszych płyt nie jest, dyplomatycznie mówiąc, intensywne. Skąd się biorą tak duże przerwy?

Fokus: - Pierwsza, która trwała pięć lat wynikała z tego, że zajęliśmy się swoimi projektami. W sumie zawsze coś stawało na drodze i sprawiało, że te przerwy były spore. Nigdy tego nie analizowaliśmy.

Rahim: - Przy "Rekontakcie" był taki pomysł, żeby iść za ciosem i pół roku później wydać album o roboczym tytule "Rekontakt 2". Mieliśmy wtedy dużo niedokończonych numerów. Chcieliśmy zaskoczyć fanów i wypuścić je na płycie pół roku później. Niestety w trakcie pojawiły się nowe sprawy. Najpierw pojechaliśmy w trasę, potem zajęliśmy się swoimi projektami i minęły dwa lata do wydania "Reversalu". Do "REsetu" dojrzewaliśmy najdłużej - wspólnie doszliśmy jednak do wniosku, że Pokahontaz jest nam najbliższe.

Jest w tym pewnie jakaś metoda, skoro dwie z czterech waszych produkcji, uzyskały status złotych.

Fokus: - Przywiązuję do tego typu nagród podobną wagę, jak do obrazka zawieszonego na ścianie. Traktuję je jako potwierdzenie, że to co robię ma sens i jest to oczywiście przyjemne. Na pewno nie wynika to z pogoni za cyframi.

Rahim: - Jest to na pewno miły akcent, traktujemy to jako uhonorowanie naszej pracy twórczej. Dzięki takim nagrodom widzimy, że nie jest to tylko wypromowany w sieci sztuczny popyt na naszą muzykę, tylko coś, co ma dla ludzi wartość. A ich później widać, czy to na koncertach, czy kiedy spotykamy ich na ulicach i zbijają z nami piątki.

Jak reagujecie na tych, którzy rozpoznają was na ulicach albo zaczepiają po występach?

Fokus: - To zależy od sytuacji. Zawsze jest to dosyć niezręczne, jak ktoś obcy cię zaczepia i patrzy na ciebie, jakby znał cię już całego, a tak naprawdę niewiele o tobie wie. Takie sytuacje potrafią zaskoczyć szczególnie podczas zwykłych, codziennych czynności, gdy musisz dokonać w swojej głowie pewnego rodzaju przeskok, zmienić perspektywę. Ogólnie staramy się być mili, bo wiemy, że to jest szczere z tamtej strony.

Rahim: - Z ludźmi, którzy naprawdę interesują się naszą muzyką i zadają konstruktywne pytania, mogę rozmawiać godzinami. Zresztą ostatnio mieliśmy taki przykład przy okazji konkursu związanego z utworem "Krzyżówka". Konkurs polegał na rozwiązaniu rzeczywistej łamigłówki słownej, do której hasła były ukryte w dwuwersach numeru. Nagrodą główną był odsłuch albumu "REset" w naszej obecności na wysokiej jakości sprzęcie hi-fi. Zwycięzca konkursu był przykładem osoby bardzo zaangażowanej w naszą muzykę. Rozmowa z nim o wersach, o tym, co tam ukryliśmy była bardzo pasjonująca i bardzo chętnie odpowiadałem na jego pytania. Nie spotkał się z nami tylko po podpis i zdjęcie.

Dowiedz się więcej na temat: Pokahontaz | Rahim | Fokus

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje