Piotr Bejnar: Serce jest motorem życia

Połączenie muzyki elektronicznej z innowacyjną technologią - tak Piotr Bejnar zapowiada Projekt Heartbeats. Ten DJ, producent i właściciel wytwórni Otake Records opowiedział Interii o swoim najnowszym projekcie, do którego zaangażował m.in. Barona i Tomsona z grupy Afromental, Novikę czy rozpoczynającą karierę muzyczną modelkę Karolinę Gilon.

Tomson i Baron biorą udział w Projekcie Heartbeats u Piotra Bejnara (pierwszy z prawej)

Piotr Bejnar realizuje się w takich gatunkach muzycznych, jak m.in. techno, house, IDM i ambient. Na koncie ma m.in. występy na festiwalach Audioriver w Płocku i Open'er w Gdyni (zagra tam też w tym roku).

Reklama

W sieci od pewnego czasu możemy trafić na filmiki, w których "kradniesz" serca różnych osób, związanych z muzyką. Okazało się, że to jeden z elementów niezwykłej kampanii - Projektu Heartbeats. Możesz wytłumaczyć, o co tu chodzi?

Piotr Bejnar: - Ci, co śledzą moją drogę muzyczną, wiedzą, że staram się stale mierzyć z czymś nowym. Nie lubię stagnacji, w muzyce fascynuje mnie jej wielowymiarowość, możliwość przełamywania konwencji. Potrzebowałem czegoś nowego, jakiegoś bodźca, który tchnie nową energię w moje występy na żywo. Dlatego zaangażowałem się w Projekt Heartbeats - wydarzenie łączące muzykę elektroniczną z innowacyjną technologią. Dzięki niemu zrealizuję swoje muzyczne marzenie, wykorzystując różnorodne środki, jakie do tej pory były poza moim zasięgiem.

- Zanim jednak wszyscy dowiedzieli się o co chodzi, zaangażowaliśmy w inicjatywę kilku moich muzycznych przyjaciół - m.in. Barona i Tomsona z Afromental czy Novikę. Razem ze mną nagrali filmiki, w których "kradnę" im serca. To był symboliczny początek Projektu Heartbeats.

W jaki sposób udało ci się do nich trafić?

- Cóż, nie było łatwo, ale czego się nie robi dla przyjaciół.

Z grupy osób, które pojawiły się wraz z Tobą w filmikach (Baron i Tomson, Karolina Gilon, Jankes i Novika) stylistycznie najbliżej ci do tej ostatniej. W jakim charakterze pojawią się oni w nowym projekcie?

- Tego jeszcze nie mogę zdradzić. Zachęcam do śledzenia Projektu Heartbeats. Szykujemy kilka niespodzianek.

Chyba mało kto wie, że znana z programu "Top Model" Karolina Gilon niedawno zaczęła karierę jako wokalistka grupy Gun's grającej muzykę elektroniczną czerpiącą z lat 80. i 90. Mieliście okazję wymieniać jakieś uwagi muzyczne?

- Niestety nie. Kibicuję Karolinie, bo to bardzo uzdolniona artystka. Sądzę, że jeszcze nie raz nas zaskoczy kolejnym ukrytym talentem.

Czy możesz powiedzieć nieco więcej na temat Projektu Heartbeats?

- Projekt Heartbeats to polska odsłona globalnej kampanii Stay True Stories, której celem jest wspieranie wyjątkowych, utalentowanych ludzi z całego świata, w realizacji ich życiowych pasji. W zagranicznych edycjach uczestniczyli tak niesamowici artyści , jak Black Coffee, Ben Mead czy Insa. Każdy z nich był autorem genialnych i bardzo oryginalnych projektów, które narobiły sporo zamieszania na całym świecie.

- W Projekcie Heartbeats wykorzystam rytm bicia ludzkich serc do stworzenia muzyki elektronicznej na żywo. Po raz pierwszy to właśnie serca będą sterować muzyką! A najfajniejsze jest to, że nie zrealizuję tego sam. Każdy może mi w tym pomóc! Wystarczy pobrać aplikację Heartbeats, a następnie zmierzyć rytm swojego serca i stworzyć własny remix muzyczny, którego podstawą będzie właśnie rytm bicia serca.

- Co więcej, dzięki aplikacji Heartbeats będzie można podesłać swój własny remix do mnie. Najlepsze wykorzystam podczas live actu, który odbędzie się 18 czerwca w klubie Niebo. Myślę, że mój live act zapoczątkuje nowy wymiar występów w świecie muzyki, nie tylko elektronicznej. Dodam jeszcze, że Projekt Heartbeats to najciekawsze przedsięwzięcie w którym uczestniczyłem do tej pory. Wkładam w tę inicjatywę dużo serca i emocji.

W Projekcie Heartbeats niezwykle istotne jest bicie serca. Co bicie serca oznacza dla ciebie?

- Serce jest dla mnie instrumentem muzycznym, który gra w zależności od emocji, jakie przeżywamy. Serce jest także motorem życia. Odpowiada za emocje i dobre funkcjonowanie, a poza tym świetnie nadaje się jako baza dla utworów muzycznych. Dbajmy o serca swoje i naszych bliskich!

Twoje live acts charakteryzują się niespotykaną energią i nietypowym podejściem do granej przez ciebie muzyki. Czy wizualizacje i charakter występu są dla ciebie równie istotne co muzyka?

- Od początku mojej kariery starałem się, aby moje występy na żywo w jak największym stopniu angażowały publiczność, niezależnie od tego czy gram na wielkim festiwalu czy jest to mała sztuka dla kilku osób. Staram się, by występy na żywo były pełne energii i improwizacji, a także aktywizowały publiczność. Nie chcę, aby było statycznie. Zależy mi na tym, by dawać publiczności jak najwięcej pozytywnej energii. Dlatego nie określam siebie jako tylko DJ'a i producenta, ale również performera - bo improwizacja i aktywizowanie publiczności jest dla mnie bardzo ważne. Dlatego też tak bardzo odpowiada mi Projekt Heartbeats. Tu nie chodzi tylko o live act, którego będę autorem, ale też o zaangażowanie ludzi i znalezienie sposobu na włączenie ich serc do mojej muzyki.

A która dekada muzycznie jest tobie najbliższa? Z tego co widzę, nie ograniczasz się do jednego gatunku, ale raczej idziesz szeroko: od techno, przez house, IDM po ambient.

- Najbliżej mi do dekady, która dopiero nastąpi. Fascynuje mnie wszystko co nowe, nieodkryte. Wszelkie nowinki w zakresie muzyki chłonę jak gąbka, ale to nie znaczy, że nie kocham historii. Dużo słucham klasyki, jazzu, bluesa, folku koreańskiego, folku gruzińskiego, popu z przełomu lat 80. i 90., ambientu, funku.

Czy planujesz połączyć swoją muzykę z wokalami na żywo? Czy jacyś wokaliści zgłaszają się do ciebie z propozycjami współpracy?

- Moja najnowsza płyta będzie naszpikowana wokalami. W niektórych utworach śpiewam sam, pomimo, że są lepsi wokaliści ode mnie (śmiech). Nawiązałem współpracę z kilkoma osobami znanymi na polskim rynku, z kilkoma, które już niedługo mam nadzieję, że zatrzęsą sceną, a także osobami, które się same zgłosiły. Płyta wyjdzie po wakacjach. To będzie coś zupełnie innego niż robiłem do tej pory.

W których miejscach wolisz grać? Na dużych festiwalach czy może kameralne sztuki w klubach?

- Oczywiście ma to dla mnie ogromne znaczenie gdzie gram, ale zawsze podchodzę do moich występów tak samo, niezależnie od tego, czy akurat mam live act dla 2 tys. osób czy jest to skromny secik dla 5 osób na parkiecie.

Z innej beczki - na Facebooku znalazłem intrygujący wpis o twoich nagrodach: mistrzostwo świata w masowaniu tylnych łap psich suczek (II miejsce za 2014, I miejsce w 2015 r.). O co chodzi, naprawdę brałeś udział w takich zawodach?

- Tak. Jestem aktualnym mistrzem świata w tej kategorii (śmiech). Cały czas się szkolę i podpatruję konkurencję. W tym roku bronię tytuł. Trzymajcie za mnie kciuki!

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Bejnar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama