"Koniec z zakrwawionymi buntownikami"

"2006" to nie tylko rok wydania, ale i tytuł trzeciego albumu w dorobku cenionej polskiej formacji Cool Kids Of Death. To album z wielu względów wyjątkowy. Po pierwsze, "Coolki" zarejestrowali materiał nie jak zwykle w swym domowym studiu, lecz w Hamburgu, przy udziale znanego w niemieckim środowisku alternatywnym Tobiasa Levina, odpowiedzialnego wcześniej za brzmienie między innymi takich zespołów, jak Blumfeld, Die Sterne, Tocotronic i To Rococo Rot. Po drugie, utwory na płytę powstawały przez aż dwa lata, co było nowością w porównaniu z wcześniejszym, błyskawicznym systemem pracy zespołu. I po trzecie, co Krzysztof Ostrowski, wokalista CKOD opowiedział Arturowi Wróblewskiemu, "2006" jest w mniemaniu muzyków płytą dla nich przełomową. Poza tym wspominał on występ Cool Kids Of Death przed legendarnym Iggym Popem w Londynie, opowiedział o roli internetu w promocji muzyki i o znaczeniu szpiczastych uszu, które zespół przypiął sobie na potrzeby promocyjnej sesji zdjęciowej.

O Cool Kidsach było ostatnio cicho. Opowiedz, co robiliście przez ostatnie kilkanaście miesięcy, oczywiście poza nagraniem płyty?

Reklama

Ciężko pracowaliśmy, żeby ta płyta powstała. To przede wszystkim. Poza tym graliśmy dużo koncertów, wiele z nich poza granicami kraju. Zagraliśmy między innymi w Londynie, jako support Iggy'ego Popa i The Stooges. Wydaliśmy też płytę w Japonii, która odniosła spory sukces na tamtym rynku, co było dla nas sporym zaskoczeniem. I zajmowaliśmy się jeszcze działalnością poza zespołem.

Występ przed legendarnymi The Stooges to chyba wielkie przeżycie...

To zdecydowanie najważniejsza rzecz, jaka przytrafiła się zespołowi w jego dotychczasowej karierze. Tak przynajmniej uważamy. Mieliśmy całkiem dobre przyjęcie. Muszę powiedzieć, że stres był ogromny. To było niesamowite przeżycie stać na scenie w legendarnym miejscu, jakim jest sala Hammersmith Apollo w Londynie, przed pełną widownią. Myśleliśmy, że ludzie w trakcie naszego koncertu będą stali przy barze i pili piwo. Ale prawie wszyscy oglądali nasz występ. Pewnie też dlatego, by zająć lepsze miejsce przed koncertem Iggy'ego.

To był jeden z naszych największych koncertów przed - jak sobie to wyobrażaliśmy - bardzo wymagającą i wyrobioną publicznością, obsłuchaną w takich zespołach jak my. Publicznością, która ma dostęp do płyt i muzyki często trudno dostępnej w Polsce. Stres był ogromny i przyznam, że ja samego koncertu nie pamiętam (śmiech). Może tyle, że z piosenki na piosenkę reakcje publiczności były coraz żywsze.

Komentarze po koncercie też były pozytywne. Ale czego byśmy na koncercie nie zrobili, to i tak to wrażenie zostało od razu zdmuchnięte. Wyjście Iggy'ego Popa to było jak... Nie wiem, jak to określić. Znaleźliśmy się w oku cyklonu. Tłum od razu zafalował, a jak dla mnie to był najlepszy koncert, jaki widziałem.

Potem mieliśmy kilkuminutową rozmowę z Iggym Popem, co poczytywaliśmy sobie za duży zaszczyt, gdyż on zazwyczaj nie rozmawia z zespołami, którego go supportują. Do nas wyszedł i powiedział, że kojarzy Polskę i dobrze ją pamięta. Dodał, że sam mieszka w Stanach Zjednoczonych i tam brakuje mu kultury. Inaczej niż w Polsce, gdzie zauważył, że dostęp do kultury jest łatwiejszy.

Tak więc opinia była jak najbardziej pozytywna. Powiedział też, iż wiedział, że mieliśmy bardzo trudne zadanie występować przed legendą, co było prawdą. Zostawił po sobie bardzo miłe wrażenie. Nawet jak na gwiazdę, która zaraz szła do limuzyny i jechała na lotnisko, a stamtąd leciała na inny koncert...

Na koniec dodam, że jako support The Stooges miał grać Dinosaur Jr., ale Iggy Pop po wysłuchaniu ich płyty i naszej wybrał nas. Bardzo nas to pozytywnie nastroiło.

Trudno o lepszą rekomendację. Rozumiem, że kierunek zachodni będzie kontynuowany?

Tak. Nową płytę wydamy również w języku angielskim. I z tą wersją będziemy próbować zrobić różne rzeczy. I to nie tylko w Europie zachodniej. Jak już powiedziałem, nasza anglojęzyczna płyta wydana w Japonii sprzedała się dosyć szybko, teledyski były puszczane w japońskich stacjach muzycznych, i tak dalej. Mam nadzieję, że to pociągnie wydanie kolejnej płyty na tamtym rynku i być może będzie wiązało się z koncertami.

Dowiedz się więcej na temat: piosenki | rzeczy | uszy | występ | utwory | śmiech

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje