"Jestem zbudowana ze sprzeczności"

- Nie jest to płyta moralizatorska i nie uczy jak żyć - mówi Katarzyną Groniec o swojej czwartej płycie "Przypadki", wydanej w połowie kwietnia 2007 roku. Teksty na ten album były inspirowane Dekalogiem. W ramach jesiennej trasy promującej "Przypadki" Katarzyna Groniec zawitała także do Krakowa, gdzie przed koncertem spotkała się z nią Marysia Wojtacha. Wokalistka opowiedziała o zazdrości, Internecie, popularnym radiu prowadzonym przez ojca dyrektora, szkole "Metra", dojrzewaniu publiczności i planach na przyszłość.

Minęło pół roku od ukazania się Pani płyty "Przypadki", która została wydana 13 kwietnia w piątek - czy to był przypadek?

Reklama

Tak, to akurat był przypadek, ponieważ ustaliliśmy wcześniej po prostu datę koncertu promocyjnego na 17 kwietnia, a płyta musiała ukazać się wcześniej i stąd 13 kwietnia w piątek.

A skąd pomysł na tytuł płyty "Przypadki"?

Jakiś tytuł musiał się "przypadkowo" pojawić i wydawało mi się, że ten akurat będzie dobry, gdyż określa on poniekąd opowiadania, które są zawarte w piosenkach jako różne przypadki, które się zdarzają. Choć może i przypadków nie ma... Różne są na ten temat zdania. Ten tytuł po prostu ładnie określa całość.

Wszystkie Pani poprzednie trzy płyty trafiły do sklepów jesienią, natomiast dzięki płycie "Przypadki" po raz pierwszy słuchacze dostali możliwość poznania Pani nowych piosenek wiosną - czy to jest jedna z rzeczy wyróżniających tę płytę?

Ta płyta jest inna pod wieloma względami. Po pierwsze jest to w pełni autorska płyta. Po drugie po raz pierwszy wydaliśmy płytę poza dużą firmą fonograficzną; właścicielami całego materiału jesteśmy my - zespół, a firma Luna zajęła się dystrybucją płyty i pomagała przy jej powstawaniu. Płyta została nagrana za pieniądze sponsora, więc to też nowość dla mnie.

Decyzja o wydaniu płyty w kwietniu jest może zaskakująca, ale czułam iż ten materiał nie może dłużej leżeć, że zaczniemy się mu przyglądać, a lepsze jest wrogiem dobrego. Pomyślałam, że im szybciej on zostanie nagrany i pokazany, tym lepiej dla tego materiału.

Teksty, które znalazły się na płycie oparte są na Dekalogu. Czy wynikało to z Pani osobistej potrzeby czy przypuszczenia, iż takich tekstów potrzebują odbiorcy?

Nie, ja się raczej nie kieruję tym, co potrzebne jest widzom, bo wtedy grałabym zupełnie inną muzykę, gdybym się nad tym zastanawiała. Pomysł nie był mój, ja się borykałam z problemem gdzie go znaleźć i co mogłoby być spoiwem do tych wszystkich piosenek. Ktoś podpowiedział mi żeby oprzeć się na Dekalogu.

Jednak nie jest to płyta moralizatorska i nie uczy jak żyć, niczego takiego tam nie ma, raczej jest to spojrzenie na życie człowieka poprzez Dekalog, takim jakim jest z wszystkimi jego wartościami. Czasem to trochę takie ironiczne potraktowanie ważnych spraw.

Od wydania pani debiutanckiej płyty minęło 7 lat, wtedy mówiła Pani, że nie jest ani wokalistką ani aktorką, tylko jest gdzieś pomiędzy - czy dziś ta sytuacja się zmieniła?

Nie, ja ciągle posiłkuję się elementami aktorstwa śpiewając swoje piosenki. Jednak ciągle śpiewam piosenki, więc pewnie jestem bliżej piosenkarstwa, choć nie lubię tego określenia. Nie ma chyba dobrego określenia na tego typu muzykę, ani nie jestem na tyle śmiała żeby powiedzieć, że jest to piosenka autorska do końca, bo śpiewam różne piosenki i naprawdę z różnych półek. Jest jednak coś, co je łączy - właśnie jakiś element aktorstwa, posiłkowania się takim wyrażaniem emocji trochę innych niż stosują piosenkarze na estradzie.

Dowiedz się więcej na temat: jak żyć | teksty | publiczność | przyjemność | pomysł | piosenki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje