"Jestem nikim. Czyli każdym"

Album "Ósmy Obcy Pasażer" Ich Troje wciąż nie może doczekać się premiery, choć jak zapewnia zespół, jest ona "bliżej niż dalej". Początkowo płyta miała się ukazać 8 sierpnia (08.08.08r.), później twierdzono, że ostateczną datą jest 11 października (urodziny Jacka Łągwy, kompozytora grupy). W końcu ustalono premierę na 4 listopada i... płyta się nie ukazała.

O przesłaniach tak skrupulatnie przygotowywanego albumu z Michałem i Anią Wiśniewskimi rozmawiała Justyna Tawicka.

Reklama

W nawiązaniu do tytułu Waszej nowej płyty - jakie są plusy i minusy czucia się obcym?

Michał: Dobre pytanie. To dziwne uczucie, ale jestem przyzwyczajony do bycia outsiderem, do tego, że jestem obcy wśród tłumu. Chyba zaczęło mi to w pewnym momencie odpowiadać. Nie muszę w tym piekiełku z całą resztą bić się o kawałek skórki chleba. To dobrze.

Ania: Ja osobiście cierpię z tego powodu. Lubię ludzi, jesteśmy zwierzętami stadnymi i takie wyautowanie, mimo że przynosi refleksję na swój temat, nie jest dobre. Choć Michał miał przede wszystkim na myśli zawód, który wykonujemy. Ale muszę przyznać, kochanie, że jesteś najlepiej wyglądającym trupem, jakiego znam. Wszyscy postawili na tobie krzyżyk, a ja jestem dumna z tego, że nagraliśmy nową płytę. Udział Michała jest tutaj największy. Fajne jest, jak takich "obcych pasażerów" jest przynajmniej dwoje [Ania przytula się do Michała], wtedy jest już całkiem sympatycznie [śmiech].

Show-biznes jest jak poker - czy tą nową płytą chcecie nam pokazać, że jest możliwe nowe rozdanie?

Michał: Jest możliwe kolejne rozdanie, jak najbardziej. W pokerze najważniejsza jest cierpliwość. Oczywiście może się zdarzyć, że dostajemy bardzo słabą rękę. Możemy również przegrać z najlepszą ręką. Dwa asy też przegrywają. Nawet bardzo często są rozbijane. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. To jest dla mnie 13. płyta. Było kilka niewypałów. Moja pierwsza solowa płyta była niewypałem. Renia Pączkowska... gdyby to nie był Michał Wiśniewski, mielibyśmy hit sezonu, moim zdaniem. Dlatego, że to jest bardzo fajna muzyka. Trzeba się, co prawda, napić pół litra wódki, żeby jej posłuchać, ale to w dalszym ciągu świetne piosenki [śmiech]. Dla mnie to była niesamowita odskocznia, ale była niewypałem.To samo niemiecka płyta. Ale za to dziesięć pozostałych albumów to były strzały w dziesiątkę. I ok, czasami możemy przegrać z najlepszą kartą - tak jak mnie się wydawało, że Renia będzie przełomem, a okazało się, że to jednak była porażka. Michał Wiśniewski przebrał się za kobietę. To się komuś tam nie spodobało.

Dowiedz się więcej na temat: cierpliwość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje