Fismoll: Mama puszczała mi Turnaua, tata Enyę, a ja sięgałem po Peję

Fismoll w lesie wraz Mesem, Stasiakiem i Pjusem nakręcił teledysk "Choćby stu" /Jędrzej Guzik /materiały prasowe

W zeszłym roku z okazji 10-lecia działalności Alkopoligamii raperzy i producenci zrzeszeni wokół wytwórni udali się na specjalny wyjazd integracyjny na wieś Molza. Wraz z nimi pojawił się tam Fismoll, który udokumentował całą wyprawę.

Reklama

Fismoll to związany z wytwórnią Nextpop, autor tekstów, instrumentalista i wokalista. Na koncie ma dwie płyty "(At Glade)" i "Box of Feathers", a także EP-kę "Abandoned Stories". W zeszłym roku jednak miał okazję zaprezentować swoje umiejętności reżyserskie. Wszystko za sprawą zaproszenia na wyjazd integracyjny wytwórni Alkopoligamia.

- To było bardzo zabawne, bo zadzwonił do mnie Holak, szerzej znany jako mem. Zapytał: "Wiem, że ty coś tam kręcisz, to może byś wpadł na tydzień na wyjazd z Alkopoligamią z okazji 10-lecia wytwórni i zrobił making-offa". Pomyślałem, że sierpień jest od tego, aby zażyć faktycznie trochę wakacji i pojechałem sobie na ten wyjazd. Tam wpadliśmy na pomysł, że może bym nagrał klip, potem nakręciłem drugi i jeszcze do tego trochę pośpiewałem i nagle pojawił się pomysł, abym dołączył do drugiej odsłony Albo Inaczej - opowiadał nam Fismoll.

Reklama

Fismoll w Molzy oprócz relacji z wyjazdu nakręcił również dwa teledyski promujące składankę "Molza". Pierwszy z nich powstał do utworu tytułowego. W nim widzimy m.in. Tego Typa Mesa, Stasiaka, RAU, Kubę Knapa, Holaka, Gudela oraz DJ Black Belt Grega. Na drugim planie klipu rozgrywa się fabuła kryminalna, która kończy się śmiercią jednej z bohaterek.

- Wszystko, co mieliśmy, to statyw, mój aparacik i pomysły chłopaków. Usiedliśmy więc i porozkminialiśmy to dość mocno, aby coś fajnego z tego wyszło wizualnie. A dziewczyna, która topi się w klipie, była strasznie odważna, bo to jezioro było brudne. Chłopacy zrobili konkurs na Instagramie, gdzie zapraszali dziewczyny, żeby przyjechały na plan, ostatecznie przyjechała jedna. Mieliśmy więc automatycznie wybraną aktorkę. Szacunek dla niej, bo bałem się, że się utopi, ale wszystkie sprawy bezpieczeństwa zostały zapewnione - tłumaczył nam Fismoll.

Muzyk nakręcił jeszcze jeden teledysk w trakcie wyjazdu, będący fabularną kontynuacją poprzedniego klipu. Tym razem obrazka doczekał się utwór "Choćby stu" Mesa. Fismoll zagrał w nim drugoplanową rolę.

- Nieco później wymyślilismy, aby nagrać jeszcze jeden klip. Razem ze Stasiakiem, Mesem i Pjusem wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy gdzieś do lasu, zaczepiliśmy farmera, czy nie pożyczyłby nam łopaty, bo chcielibyśmy kogoś "zakopać". Jak wracaliśmy, to daliśmy mu jakąś flachę. Ustawiłem statyw, zrobiłem kadr, żeby ładnie to wyglądało, a przy okazji zagrałem zwłoki - mówił.

Teledysk przypadł do gustu fanom Mesa, a niektórych rozbawił fakt, że na teledysku widać, jak nogi zwłok delikatnie podrygują do rytmu utworu.

- Powiedziałem Mesowi, że może bym jakoś pod ten bit czasami nóżką tupnął, a on stwierdził, że to super pomysł - wyjaśnił Fismoll.

Wyjazd z Alkopoligamią zaowocował współpracą przy drugiej odsłonie projektu Albo Inaczej. Tym razem to młodzi i zdolni wykonawcy intepretują klasyki hip hopu. Fismoll zinterpretował utwór Fisz Emade Tworzywo "Sznurowadła".

- Jak byłem w Molzie z chłopakami to przyjechała do nas Monika Borzym z Mariuszem Obijalskim i tak sobie siedzieliśmy, pogadaliśmy i Witek Michalak zasugerował, żebym zrobił coś w ramach Albo Inaczej. Pomysł na to, żeby był to utwór Fisza wyszedł spontanicznie. Mam bardzo duży sentyment do tego kawałka. Nadal słucham bardzo dużo hip hopu, mimo iż tworze zupełnie inne rzeczy.

Fismoll podzielił się z nami wspomnieniami z młodości i zdradził, jak wyglądał jego pierwszy kontakt z hip hopem.

- Pamiętam, jak słuchałem Peji na kasetach po cichu w domu, żeby rodzice nie słyszeli, że tam są przekleństwa. Moja mama puszczała mi Grzegorza Turnaua, tata Enyę, a ja sięgałem po Peję. Był taki pan na rynku na Dębcu w Poznaniu, który handlował, troszeczkę nielegalnie, takimi rzeczami i w taki sposób trafiły do mnie te nagrania. Później człowiek zdał sobie sprawę, że istnieje trochę więcej raperów niż Peja, acz do klasyków uwielbiam wracać, bo bity, które wtedy robiono, może nieświadomie, są fenomenalne - zdradził muzyk.

Ponadto Fismoll opowiedział nam o swojej sympatii do utworu, który wykonał w ramach Albo Inaczej 2.

- Pamiętam, że "Sznurowadeł" i "Czerwonej sukienki" słuchałem, jak byłem w gimnazjum. To dla mnie dwa najważniejsze kawałki Fisza. To był czas niezwykłych miłości i buntu - wspominał artysta. 

Oprócz współpracy z Alkopoligamią, Fismoll rozpoczął też pracę nad trzecim albumem studyjnym. Muzyk zapowiedział, że tym razem w całości nagra materiał po polsku.

- Plan na moją płytę, pierwszą po polsku, był taki, że chcę nagrać ją sam, w swoim studiu. Stworzyć materiał  chałupniczym sposobem, ale na dość profesjonalnym sprzęcie i dograć instrumenty. Chyba że na którymś nie umiem grać, to siostra (Joan - przyp. red.) dogra się na wiolonczeli. Bardzo marzy mi się, żeby ta płyta wyszła w tym roku, ale jak to wszystko się potoczy, to dopiero zobaczymy. 

Dowiedz się więcej na temat: Fismoll

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje