"Nie boimy się eksperymentować"

Warszawska grupa Hate od kilkunastu lat stanowi ścisłą czołówkę polskiej sceny deathmetalowej. Wysoka pozycja warszawiaków rośnie również z roku na rok poza granicami naszego kraju, w czym pomaga im francuska Listenable Records. Wydany w październiku 2005 roku, "Anaclasis - Haunting Gospel Of Malice And Hatred", nowy muzyczny manifest zespołu Adama "The First Sinnera" (gitara / wokal), nie przenosi Hate w innym dźwiękowy wymiar, choć z pewnością otwiera przez stołeczną formacją drzwi ku nowym możliwością dalszego rozwoju i odważniejszego eksperymentowania z deathmetalową formułą. Tuż po premierze albumu, z liderem Hate rozmawiał Bartosz Donarski.

"Anaclasis" jest już piątym dużym albumem w 15-letniej karierze Hate. Twoje wcześniejsze zapowiedzi o zerwaniu z klasycznie pojmowanym death metalem okazały się być prawdą. Nie wiem, czy należałoby tu mówić o terapii szokowej, jaką zaserwowaliście tą płytą swoim fanom, jednak jest to zmiana dość wyraźna. Zastanawiam się, czy ten materiał nie przyniósł ci od dawna oczekiwanej ulgi.

Reklama

Nagranie każdej płyty przynosi ulgę. To jest tak jakbyś pozbył się pewnego bagażu emocji, albo obsesyjnych myśli, które nosisz w głowie i pragniesz z siebie wyrzucić. Ulga jest tym większa, że nagraliśmy naprawdę świetny album, który wzbudza duże zainteresowanie na Zachodzie. Od dnia premiery przyszło już chyba z 40 wywiadów, większość z prestiżowych zachodnich magazynów. Dostajemy też mnóstwo maili z gratulacjami z Polski i całej Europy. Oprócz ulgi czuję też satysfakcję z tego, że mój wysiłek został doceniony.

Od zawsze byłem przekonany, że jesteś zdeklarowanym deathmetalowym ortodoksem. A może, jak w przypadku każdego rozsądnego metalowca, na pewnym etapie odważna chęć rozwoju wygrała w końcu z bezpieczną postawą asekuranta?

Znam wielu metalowców -zapewne rozsądnych - którzy całe życie grają jeden i ten sam shit, bez najmniejszych odstępstw od raz przyjętego stylu. U nich nie zaobserwujesz odważnej chęci rozwoju. Mimo to, wielu z nich odnosi sukces. Można więc powiedzieć, że żeby się rozwijać muzycznie i proponować rzeczy nowe i kontrowersyjne, nie wystarczy chęć rozwoju. Trzeba też mieć jaja.

My chcieliśmy dokonać poważnych zmian w brzmieniu Hate już na płycie "Awakening Of The Liar", ale powstrzymał nas brak odpowiedniego sprzętu. Nie mieliśmy wtedy jeszcze pojęcia o sequencerach, ani o tym jak je dobrze wykorzystać. Dlatego poprzedni album jest jeszcze dość tradycyjny. Sample pojawiają się na nim jedynie w trzech miejscach.

Od dawna jednak czujemy, jak wielu ludzi, że ekstremalna muzyka potrzebuje nowych środków wyrazu, nowych brzmień. Krótko mówiąc, nie podchodzimy do muzyki dogmatycznie, ani asekurancko. W przeciwieństwie do innych kapel, nie boimy się eksperymentować.

Jesteśmy prawdopodobnie jedynym zespołem w tym kraju i jednym z nielicznych na świecie, które grając ekstremalny metal, używają na scenie sequencera, czego nie należy mylić z klawiszami. I nie są to tylko intra, ale integralne podkłady i sample odtwarzane w czasie rzeczywistym, które stanowią część utworów. To bardzo wzbogaca nasze brzmienie na żywo, jednocześnie wymaga od nas dużo dyscypliny i świetnego zgrania.

Dowiedz się więcej na temat: boja | rzeczy | metal | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje