"Będzie coraz lepiej"

Zespół Pogodno istnieje od 1996 roku. Nazwa pochodzi od jednej z najładniejszych dzielnic Szczecina. Jako trio (w chwili obecnej są kwartetem), rozpoczęli swoją działalność od koncertów w Berlinie, Hamburgu i innych miastach w Niemczech. Dopiero później dali poznać polskiej publiczności swoje niebagatelne możliwości łączenia inteligentnych, poetyckich tekstów i nowocześnie zaaranżowanej muzyki gitarowej. Trzecia płyta grupy, zatytułowana "Hajle Silesia" (2002), z pewnością zaskoczyła fanów zespołu. Nie ma już na niej skomplikowanych podziałów rytmicznych i brzmieniowych brudów, a klimat całości jest bardziej zabawowy. Współwórcą większości repertuaru z "Hajle Silesia" jest bowiem charyzmatyczny muzyk z Tychów, Hrabia Fochmann. Z Jackiem Szymkiewiczem, wokalistą i gitarzystą Pogodno, i Hrabią Fochmannem, rozmawiał Wojciech Kozielski.

Kim jest hrabia Fochmann?

Reklama

Hrabia Fochmann: Ja nim jestem...

Może byś o nim coś więcej opowiedział, bo to dość enigmatyczna postać? Może wprowadziłbyś ją w świat mediów elektronicznych?

HF: W świat mediów elektronicznych powiadasz? Hrabia Fochmann nie za bardzo przepada za mediami elektronicznymi w sensie ogólnym. A ja jestem takim ludkiem po prostu, który się gdzieś pojawia i pisze piosenki.

A od kiedy piszesz piosenki?

HF: Całe życie. Odkąd tylko nauczyłem się grać na gitarze.

To znaczy, że grasz na gitarze?

HF: Próbuję grać na kilku instrumentach, piszę też piosenki.

Dlaczego zespół Pogodno zdecydował się zagrać twoje piosenki?

Jacek Szymikiewicz: Gdy poznaliśmy Hrabiego Fochmanna, w tym samym czasie poznaliśmy Michała Pfeiffa, z którym nagraliśmy album "Sejtenik miuzik & romantik loff". To są chłopcy ze Śląska i ujęli nas tym, że są uczciwi w tym, co robią, a jak się takich ludzi spotyka, to serce rośnie i człowiek ma takie poczucie, że świat nie jest tak mocno skur**ały, jak mu się wydaje, że jest. Fakt, że Leszek i Michał z nami grają, to wielki komplement i z tego powodu jesteśmy (czyli ja i Jarek, którzy nagrali "Sajtenik music…", a nie są ze Śląska.) szczęśliwi. Dobrze, że spotkaliśmy takich wspaniałych facetów.

Powiedz, jak to się stało. Trochę wędrujecie po kraju. Jesteście ze Szczecina, byliście w Trójmieście, teraz próbujecie sił na Śląsku…

JS: Nie, nie. Teraz jest tak, że Ślązacy mieszkają na Śląsku, a Szczeciniarze w Szczecinie...

To dość daleka odległość...

JS: Na próby zjeżdżamy na Śląsk, albo chłopcy jadą do Szczecina. Teraz mieliśmy zgrupowanie w Szczecinie.

Czy te dwa pierwiastki, śląski i morski, jakoś się przeplatają? Czy ta współpraca jest korzystna? Z płyty słychać, że zgraliście się już dość dobrze, całość brzmi soczyście. Co te dwa regiony wnoszą do muzyki?

JS: Może to jest trochę przekombinowane, ale myślę, że chłopcy, jako Ślązacy, są przesiąknięci tradycją i z tego powodu mają w sobie coś takiego, czego trochę dziś we współczesnym świecie brakuje. Oni to wyssali z mlekiem matki. My natomiast jesteśmy poganami. Wszyscy na Pomorzu, w okolicach Szczecina, jesteśmy przesiedleni gdzieś od Rusów i z kolei brak tych korzeni powoduje, że jesteśmy trochę bardziej bezczelni, trochę bliżsi tego, co nowoczesne. Lżejsi i zwiewni niczym morska bryza. I jak się to wszystko złoży razem, to wychodzi coś, co stoi na bardzo solidnych nogach, bo jest zakorzenione w tradycji, a z drugiej strony ma głowę wysoko w chmurach.

Dowiedz się więcej na temat: chłopcy | Śląsk | świat | silesia | Szczecina | teksty | piosenki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje