
Płyta "Maqamat" to debiut pod nazwą Maqama, ale wiadomo, że to nie pierwsze wasze kroki na muzycznej scenie. Przypomnijcie wasze poprzednie wcielenia i opowiedzcie, jak doszło do tego, że powstał nowy zespół?
Rzeczywiście każdy ma za sobą już jakąś drogę muzyczną. Ja grałem w zespole Shahid, Krzysztof Staluszka (gitara) i Piotrek Podgórski (bębny) grali w Frog Off, natomiast Tomek Krzemiński był basistą Neumy. Wszystko zaczęło się od trochę przypadkowej rozmowy telefonicznej - mojej z Krzyśkiem. Shahid był wtedy zawieszony a ja chciałem iść w stronę bardziej transową i elektroniczną. Jednak po jakimś czasie brakowało mi żywych instrumentów, prób... no i zgadaliśmy się z Krzyśkiem, że możemy pograć wspólnie, bo Frog Off też wtedy był w "zawiasach".
W naturalny sposób Krzysiek przyprowadził Piotrka, który pogrywał z Tomkiem Krzemińskim. I tak zaczęliśmy regularnie grać. Zażarło i bez żadnego ciśnienia przez ponad rok tworzyliśmy i nagrywaliśmy "Maqamat". Pracowaliśmy bardzo komfortowo, na własny rachunek, we własnym studio. Krzysiek jest również sprawnym realizatorem, więc nic nam nie było więcej trzeba.
Wydaje mi się, że Maqama ma sporo z twojego poprzedniego zespołu, Shahid. To dobry trop?
No mnie! (śmiech). Faktycznie ja byłem reżyserem tamtego projektu, byłem też wokalistą stąd pewnie te skojarzenia. To dobry trop o tyle, że Maqama to dla mnie osobisty level wyżej, rozwijam w tym zespole swoją muzyczną drogę, którą obrałem wcześniej.
Ale w Maqamie wielu rzeczy musiałem się też nauczyć, wiele zacząć od innej strony. Metody pracy też są zupełnie inne, inne też trochę pełnię funkcje. Fakt, że wciąż operuję wokalem, więc podobieństwa w tematyce tekstów czy też sferze głosowej są oczywiste, ale w Maqamie odpowiadam też za aranżację całej etniki i ja panuję nad elektroniką. To dla mnie o tyle nowość, że w Shahid nie używaliśmy komputera wcale, a ja byłem tam również gitarzystą.
Twoje syryjskie korzenie sprawiają, że mocno obecne w waszej muzyce bliskowschodnie klimaty to rzecz naturalna. Czy zainteresowania pozostałych muzyków również wcześniej szły w ten region?
Nie chcę odpowiadać za resztę, ale chłopaki podchwycili mojego bakcyla. Nawet jeśli nie było tego widać w ich dotychczasowej twórczości, wiem że nuta płynąca z Bliskiego Wschodu nie jest im obca. Dlatego łatwo było to zaimplementować w Maqamie. Wspólnie zaczęliśmy interesować się instrumentarium stamtąd, wymieniać uwagi i płyty. Krzysiek nawet nagrał jakieś partie na lutni oud.
Tytuły niektórych utworów, jak "Darfur" czy "Alaska" sugerują, że staracie się szukać uniwersalnych historii, które niestety zdarzają się wszędzie. Mam rację?
Zdecydowanie tak. Pisząc teksty, mimo że w większości inspirowane konkretnymi wydarzeniami, chciałem zachować ich uniwersalną wymowę. Nie chciałem zawężać pola interpretacji. Szeroko rzecz ujmując, "Maqamat" to płyta o człowieczeństwie i jego dewaluacji w dzisiejszym świecie.
Sprawdź: Oferty pracy Kraków, Praca Warszawa, Praca Wrocław, Praca Marketing







~Andrzej internet
wiadomo jak ta kapela sie nazywa. Mapuma? z taka nazwa szans nie wrózę. Kasy z tego nie będzie pa...
~B.G
szkoda, że niektórzy nie potrfaia czytać ze zrozumieniem.
~yokozuna
Świeże, fajne, na poziomie. Podobamniesię! :)
~Ja
Reszta płyty też raczej trzyma poziom choć z tą elektroniką trochę przeginają.
Ale to ja.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »