
"Demonologic" to album o szatanie, w "Machinie" powiedziałeś, że przyjąłeś islam, a teraz nagrałeś płytę o Matce Boskiej. Czy owładnęła tobą religijna schizofrenia?
Schizofrenia to za mało. To jest polifrenia! Religii jest wiele, w Afryce bez żadnego wysiłku adaptuje się kolejne religie i nie ma sprawy. Gdzieś w pewnym momencie mój agnostycyzm zaczął mnie uwierać. Ja - przynajmniej w tych sprawach - byłem co najmniej sceptykiem. I w dalszym ciągu uważam, że tego [tzn. Boga - przyp. red.] nie ma. Ale to nie znaczy, że nie mogłem nagrać takiej płyty.
Sztuka sakralna, sztuka religijna istniała od zawsze. Zawsze kościół zlecał, kościół płacił. W tym przypadku kościół mi nie płacił. Do pewnego stopnia to ja płacę kościołowi. Wziąłem się za sztukę sakralną z przyczyn zdecydowanie artystycznych. A w rezultacie, jak już to zrobiłem, to się nawet trochę nawróciłem (śmiech).
Stwierdziłem to jako 46-letni człowiek - być może to jest klimakterium, być może moją ostatnią miłością jest ksiądz, być może każdy stary człowiek... Przez lata uprawiałem agnostycyzm. Dalej uważam, że tego nie ma i wiem, że tego nie ma! To jest jak u Stanisława Lema - to nie jest kwestia, czy ja wierzę, czy nie wierzę. Ja wiem! Ale takie rzeczy się robi. Lem też napisał "Władcę much" i odnosił się tam do spraw transcendentalnych.
Na tym etapie, na którym jestem, mogę powiedzieć - poprzez ten islam przez który przeszedłem (śmiech) i inne rzeczy - że Boga nie ma, ale cuda się zdarzają.
Właśnie. Motywem przewodnim płyty "Cantigas de Santa Maria" są cuda. Wierzysz w nie? Zdarzył ci się kiedyś jakiś?
Dokładnie. A co do cudów, to kilka w moim życiu się zdarzyło. Wielokrotnie doświadczałem w swoim życiu zjawiska telepatii, wielokrotnie doświadczyłem zjawiska intuicji, wielokrotnie udawało mi się przewidzieć przyszłość i wielokrotnie udawało mi się z kimś mieć kontakt pozawerbalny, pozatelefoniczny, absolutnie telepatyczny. Te rzeczy są. Być może jest to chemia, o której nie wiemy...
Ale na tym etapie duchowego rozwoju, że jest "coś". Co to jest? Nie wiadomo. Być może jest to chemia i fizyka. Doświadczyłem wielokrotnie zjawisk telepatycznych. To są bardzo proste rzeczy - dzwoni telefon i ty wiesz, kto dzwoni.
Bohaterką "Cantigas..." jest Matka Boska. "Pies" to twoja kompozycja napisana na podstawie tekstu Alfonsa X Mądrego. Utwór opowiada o rozpuście - słuchając go, od razu przyszedł mi na myśl fragment "Imienia róży", kiedy jeden z mnichów z niekłamanym zachwytem opowiada między innymi o piersiach Matki Boskiej, o emanującym erotyzmie jej posągu...
W tym utworze jest bardziej "psizm" niż erotyzm. Zwyczajne łajdactwo, które związane jest z co najmniej kilkoma Sylwestrami na krakowskim Rynku. Nie cofnę się przed tym stwierdzeniem i powiem, że ludzie się "psią". Człowiek się "psi", łajdaczy.







~Wojtek
monopolowym z żulami z całej wsi hehe wiem to bo mieszkam tam i widze :D Równy gość, jestem z ni...
~Albercik
a mówią że palenie trawy nie szkodzi
~tymon
Maleńczuk, całkowicie pozbawiony dystansu do siebie pajac
dodaj komentarz »wszystkie wątki »