Wiśniewski żyje "pod publikę"?

Marta 'Mandaryna' Wiśniewska wspomina swoje małżeństwo z Michałem Wiśniewskim.

Mandaryna umieściła na swojej oficjalnej stronie internetowej nagranie z programu "Miasto Kobiet", w którym przybliżyła kulisy małżeństwa z liderem Ich Troje.

Reklama

"Moje szczęście trwało 5 lat. Ja wiążąc się z Michałem byłam przekonana, że to jest człowiek, z którym będę robić na drutach i czytać naszym wnukom bajki. Michał miał w sobie, choć może było to wyreżyserowane, ogromne pokłady miłości i dla mnie, i dla rodziny, i dla wszystkich, a ja teraz z perspektywy czasu mogę przyznać, że wpadłam po uszy, naprawdę" - opowiada Mandaryna w wywiadzie dla programu "Miasto Kobiet".

"To był dla mnie królewicz, który przyjechał na białym koniu i powiedział małej dziewczynce: Proszę, zapraszam do tego świata. Rób co chcesz i bierz co chcesz" - wspomina była żona lidera Ich Troje.

Mandaryna opowiada również o początkach kryzysu małżeństwa:

"Taki pierwszy sygnał dotarł do mnie po programie, kiedy ja byłam w ciąży i zobaczyłam, że to wszystko jest robione pod publiczność. Jak Michał się do mnie zwracał, nawet w jakiś takich sytuacjach najbardziej intymnych. Mnie to zabijało, bo przez kolejne dwa lata musiałam się tłumaczyć z tego, jaką jestem złą kobietą" - opowiada.

"Pamiętam takie słowa, że Polska osądzi kto z nas jest gorszy, także ja już z góry byłam skazana na to, że to będzie takie pranie brudów. Człowiek, który wymyślił swoje życie trochę pod ludzi i dalej to robi, bo pisze swoje blogi, bo lubi być oceniany, jego fani i ludzie, którzy chodzą ulicą są jego rodziną w jego mniemaniu, bo on to życie stworzył dla nich, dlatego teraz nie poskarżyć się swojej rodzinie wielkiej, jest czymś strasznym" - mówi.

"Jest mi obojętne co będzie robił i z kim będzie żył" - zakończyła Mandaryna.

Zobacz teledyski Mandaryny Ich Troje na stronach INTERIA.PL!

Dowiedz się więcej na temat: życia | zycie | Marta | Życie | Mandaryna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje