The Rolling Stones: Spadł z palmy

Keith Richards, gitarzysta zespołu The Rolling Stones, trafił do szpitala na wyspie Fidżi z objawami wstrząsu mózgu. Według tamtejszych mediów, muzyk doznał wstrząsu po upadku z drzewa palmowego, na które usiłował się wspiąć. We wtorek rano, 2 maja, muzyk został wypisany ze szpitala.

Rzeczniczka 62-letniego gitarzysty nie chciała mówić o przyczynach hospitalizacji, zapewniając tylko, że Richards czuje się doskonale.

Reklama

Gitarzysta spędzał urlop w jednym z najbardziej ekskluzywnych kurortów świata - należącej do Fidżi wyspie Wakaya, której całą powierzchnię zajmuje luksusowy kompleks rekreacyjno-hotelowy Wakaya Club. Cena doby hotelowej sięga tu ponad 7,5 tysiąca dolarów - obejmuje zarówno nocleg we własnym bungalowie z własnym basenem, jak i posiłki wraz z napojami alkoholowymi.

Przedstawiciel zarządu Wakaya Club nie chciał ani słowem komentować wypadku gitarzysty - lokalna prasa jednak podawała, że Stones spadł z palmy kokosowej.

Razem z wokalistą zespołu, Mickiem Jaggerem, Richards jest od lat 60. ub. wieku czołową gwiazdą Rolling Stonesów. W przeszłości wchodził wielokrotnie w kolizję z prawem, dopuszczając się różnego rodzaju ekscesów i zażywając narkotyki.

Stonesi odbywają obecnie światowe tournee "A Bigger Bang", w ramach którego występowali już w Japonii, Chinach, Australii i Nowej Zelandii. Na wyspie Wakaya Richards wraz z żoną Patti spędzał Wielkanoc. W połowie maja zespół ma wznowić występy, koncertując w różnych punktach świata - w tym na lotnisku Bemowo w Warszawie (18 czerwca) i w 34 innych miastach europejskich.

Zobacz teledyski The Rolling Stones na stronach INTERIA.PL.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Fidżi | W.E. | gitarzysta | Guardian | The Rolling Stones | palmy | Keith Richards

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje