Stereophonics o śmierci Stuarta Cable'a (utwór "Before Anyone Knew Our Name")

Walijski zespół Stereophonics pod koniec października wyda swój 10. album studyjny. Jedną z piosenek muzycy zadedykowali tragicznie zmarłemu Stuartowi Cable'owi, wieloletniemu perkusiście formacji.

Stuart Cable zmarł w wieku 40 lat

Na 10. albumie popularnej walijskiej grupy Stereophonics - "Scream Above The Sounds" - znajdzie się 11 utworów, a na single promujące wybrano piosenki "All in One Night" oraz "Caught by The Wind".

Reklama

Na singla nie wybrano natomiast "Before Anyone Knew Our Name", piosenki szczególnie ważnej dla muzyków, będącej hołdem dla tragicznie zmarłego byłego perkusisty grupy, Stuarta Cable’a.

Przypomnijmy, że Cable działał w zespole od jego początków, czyli 1992 roku, aż do 2003 roku, kiedy to po kłótni z resztą członków został wyrzucony z formacji, a jego miejsce zajął Javier Weyler. Oficjalnym powodem pozbycia się Cable'a było jego zbyt małe zainteresowanie zespołem. W pewnym momencie perkusista skupił się na karierze w mediach, zaniedbując inne obowiązki.

Po odejściu z grupy Cable otrzymał dwa programy w telewizji BBC - "Cable Conects" oraz "Cable Rock".

7 czerwca 2010 roku muzyk i prezenter telewizyjny został znaleziony martwy w swoim domu (leżał na podłodze w kuchni) Aberdare w Walii około 5:30 czasu lokalnego.

"Stuart swego czasu podróżował z zespołem po całym świecie, a ja się zamartwiałam czy nic mu nie jest. Kiedy wreszcie ustatkował się i zamieszkał tutaj, zdarzyło się to. Wciąż nie mogę uwierzyć w jego śmierć" - powiedziała matka muzyka w rozmowie z serwisem Walesonline.

Tragiczna śmierć muzyka zszokowała jego kolegów z zespołu. "Wysłałem mu niedawno SMS-a z życzeniami urodzinowymi. Odpisał, że nigdy nie wierzył, że dożyje 40-stki. Ja odpisałem mu natomiast, że będzie żył 100 lat. Jestem w ciężkim szoku. Co więcej, mieliśmy się dzisiaj spotkać na piwie z okazji jego urodzin" - powiedział załamany lider zespołu, wokalista Kelly Jones.

"Znałem Stuarta całe życie. Jako 12-latek zagrałem z nim mój pierwszy koncert w życiu. Mieliśmy trudne chwile, ale zawsze byliśmy blisko siebie. Od jakiegoś czasu nie było między nami nieporozumień" - przyznał Jones.

Kilka miesięcy później ujawniono, co było powodem śmierci perkusisty. Mężczyzna zakrztusił się własnymi wymiocinami. Przed śmiercią gwiazdora miał przez trzy dni ostro imprezować i nadużywać alkoholu.

"Stuart przed śmiercią przygotowywał się do występu na festiwalu z nowym zespołem Killing For Company" - wspominała dziewczpo artyście.

"Niektórzy twierdzą, że wódka jest lepsza od piwa, bo ma mniej kalorii. Stuart przed śmiercią wypił ogromną ilość mocnych trunków, co się na nim zemściło" - kontynuowała Rachel Jones.

Ponad siedem lat po tragicznej śmierci muzyka, jego koledzy wciąż nie mogą pogodzić się z jego śmiercią. W rozmowie z Radiem X członkowie formacji opowiedzieli o nowej piosence.

"To refleksja po stracie Stuarta. Jak dobrze wiecie, po odejściu z zespołu wciąż był naszym przyjacielem. Potem zmarł tragicznie, oczywiście każdy ma opinie na temat tego, co się stało i tym podobne. My natomiast milczeliśmy, ponieważ byliśmy jak bracia i nie chcieliśmy dolewać oliwy do ognia" - opowiadał Kelly Jones.

"Znaliśmy się od dziecka i założyliśmy wspólnie zespół. Mieliśmy mnóstwo wspomnień zanim jeszcze podpisaliśmy profesjonalny kontrakt. Ludzie czasem zapominają. Oceniają to, co się stało, nie znając kontekstu" - mówił.

Poprzednia płyta Stereophonics ukazała się  - "Keep the Village Alive" - ukazała się w 2015 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Stereophonics

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje