Scott Weiland zmarł na skutek "przypadkowego przedawkowania narkotyków"

Oficjalny raport koronera podaje przyczynę śmierci Scotta Weilanda. Ciało 48-letniego wokalisty znaleziono 3 grudnia w busie, którym podróżowali muzycy jego grupy Scott Weiland & The Wildabouts.

Scott Weiland (1967-2015)

Scott Weiland zmarł w Bloomington w stanie Minnesota podczas trasy koncertowej z zespołem The Wildabouts.

Reklama

Krótko po śmierci wokalisty policja zatrzymała Tommy'ego Blacka, basistę jego formacji, za posiadanie kokainy, którą znaleziono w busie. W sobotę (19 grudnia) przedstawiciel policji ogłosił, że Blackowi nie zostaną postawione zarzuty, ponieważ ciężko by było udowodnić, że narkotyki należały właśnie do tego muzyka.

Dzień wcześniej oficjalnie potwierdzono przyczyny śmierci Scotta Weilanda. 48-letni wokalista zmarł na skutek "przypadkowego przedawkowania" narkotyków. Raport koronera wymienia zatrucie mieszanką kokainy, etanolu i MDA. Wśród czynników, które doprowadziły do śmierci znalazły się także choroba serca i astma.

Pogrzeb wokalisty odbył się 11 grudnia w Los Angeles.

48-letni wokalista wraz z zespołem Stone Temple Pilots stał się jedną z największych gwiazd gitarowego rocka połowy lat 90. Grupa porównywana była do takich zespołów jak Nirvana i Pearl Jam. Pomimo ogromnego sukcesu zespołu, albumów i muzyki, STP oficjalnie rozpadło się około 2001 roku z powodu kontrowersji wokół Weilanda, jego problemów z narkotykami i licznymi odwykami. Po odejściu z zespołu Wieland rozpoczął współpracę z Velvet Revolver, która trwała do 2008 roku. Po rozstaniu z formacją wokalista wrócił do Stone Temple Pilots. W ostatnich latach artysta skoncentrował się na karierze solowej oraz na rozwijaniu projektu The Wildabouts.

Dowiedz się więcej na temat: Scott Weiland

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje