Robert Leszczyński nie żyje. "Szokująca wiadomość"

Nie milkną echa nagłej i niespodziewanej śmierci Roberta Leszczyńskiego. Zmarłego w wieku 48 lat znanego dziennikarza muzycznego w mediach społecznościowych wspominają liczni muzycy i osoby związane z tą branżą.

Robert Leszczyński na Przystanku Woodstock w 2009 roku

"Mam nadzieję, że umrę nim się zestarzeję. Dzisiaj jestem panem pod pięćdziesiątkę. Jeszcze większe możliwości przede mną, tyle do napisania..." - powiedział Robert Leszczyński w ostatnim wywiadzie dla Superstacji.

Reklama

Pochodzący z Olecka Robert Leszczyński zasłynął jako juror polskiej edycji "Idola". Był również m.in. dziennikarzem "Gazety Wyborczej", szefem działu kulturalnego tygodnika "Wprost", redaktorem naczelnym magazynu "Laif", a także rzecznikiem Przystanku Woodstock. W telewizji Polsat prowadził autorski program muzyczny "Mop Man". Aktywnie wspierał wiele wydarzeń związanych z muzyką - od wyboru piosenki na Eurowizję, przez festiwal wideoklipów Yach Film po koncerty na rzecz Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie i wolne wybory na Białorusi.

"Szokująca wiadomość. Robert Leszczyński nie żyje. Nie mogło być gorszej wiadomości, bo choć od dłuższego czasu nie utrzymywaliśmy kontaktu z Robertem, to jednak boleśnie jest usłyszeć, że człowiek związany z polską muzyką, człowiek, który tak bardzo aktywny bywał na różnych polach, odchodzi w tak młodym wieku" - wspomina Jurek Owsiak.

"Wczoraj wraz z ekipą Fundacji byliśmy w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie rozmawialiśmy o tegorocznym Przystanku Woodstock. Jadąc samochodem, nie potrafię już powiedzieć co było powodem, zaczęliśmy rozmawiać o Robercie. Może woodstockowy impuls z Festiwalu, którego Robert był rzecznikiem w 2004 roku? Może jego tak bardzo zapamiętana przekorność, która nie pozwalała mu usiąść w jednym miejscu? Coś, co nieraz nas wszystkich totalnie zadziwiało... A może mówiliśmy o muzyce z Ukrainy, której rzecznikiem był ogromnym i do której wszystkich nas namawiał, kiedy wybuchła rewolucja?" - dodaje Owsiak.

Owsiak, Rogowiecki, Lizut i Biedroń wspominają Roberta Leszczyńskiego:

"A potem ta wiadomość podana przez media. Jeżeli potwierdzi się, co było przyczyną śmierci Roberta, to z jeszcze większą mocą pochylimy się nad naszymi fundacyjnymi działaniami - Policz się z Cukrzycą. Cukrzyca jest chorobą cywilizacyjną nr 1 na świecie. Bardzo wiele zależy od nas samych i od tego, w jaki sposób postrzegamy ludzi, którzy na cukrzycę cierpią. Jest ich wielu pośród nas. Uważajmy na siebie, uważajmy na innych, aby choroba ta nie zabierała naszych bliskich, kolegów i koleżanek. O Robercie przypomnimy wszystkim Woodstockowiczom na tegorocznym Festiwalu" - dodaje na koniec szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

"Do zobaczenia Robert..." - napisał Yach Paszkiewicz, pomysłodawca festiwalu Yach Film, którego Leszczyński był kilkakrotnie jurorem. "TOo short For funny Life" - to z kolei wpis DJ-a Adamusa.

"Robert Leszczyński RIP - muzyka zostaje. Robert zawsze był kontrowersyjny i zawsze będzie" - napisał basista Wojtek Pilichowski, który wraz z Leszczyński tworzył krótko działającą formację Karate Musiq. Pilichowski udostępnił z tej okazji ich utwór "Niebo" z albumu "Kultura albo masowa" (1994).

"Robert Leszczyński był totalnie zakręcony na Houk... Cały czas promował w TOP CANAL, rozmawialiśmy wiele razy, ale w pewnym momencie nasze drogi się rozjechały... Wierzę, że dobry Bóg otoczy go swoim miłosierdziem" - napisał Darek Malejonek (Maleo Reggae Rockers).

"Kolegę Roberta poznałem przy okazji jednego z meczów, w którym grali artyści. Myślałem - bufon, okazało się, że to bardzo zręczny intelektualnie kolo. Cyk, światło zgasło, po wszystkim...Przerażająco szybko i znienacka" - podsumował Wojtek Łuszczykiewicz (Video).

Dowiedz się więcej na temat: Robert Leszczyński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje