Rob Wasserman nie żyje. Ceniony kontrabasista miał 64 lata

Współpracujący z m.in. Lou Reedem i Bobem Weirem z Grateful Dead kontrabasista, kompozytor i producent Rob Wasserman zmarł 29 czerwca.

Rob Wasserman (z lewej) i Bob Weir na okładce wspólnej płyty

W czwartek 29 czerwca Bob Weir z grupy Grateful Dead poinformował na Facebooku, że Rob Wasserman został hospitalizowany. "Toczy ciężką walkę" - napisał, dodając, że myślami jest z nimi i jego najbliższymi.

Reklama

Niestety, okazało się, że kontrabasista zmarł w wieku 64 lat.

W kolejnym poście Weir potwierdził śmierć swojego przyjaciela (razem występowali w zespole RatDog) i muzyka, który go inspirował.

"Jestem załamany, że Rob Wasserman dziś przegrał swoją walkę. Straciliśmy pięknego przyjaciela i artystę. Wciąż słyszę dźwięki wydawane przez smyczek prowadzony po strunach. Muzyka i ciepło, które nam dawał zostaną w sercach wszystkich, których dotknął" - napisał poruszony Weir na Facebooku.

Wasserman, klasycznie wyszkolony skrzypek przerzucił się na kontrabas jako nastolatek. Na początku swojej rockowej kariery współpracował z m.in. Vanem Morrisonem, David Grisman Quintet, Lou Reedem (płyty "New York" i "Magic and Loss") i Elvisem Costello ("Mighty Like a Rose").

W autorskim dorobku miał płyty "Solo", "Duets" i "Trios". Za "Brothers" nagranym z Bobbym McFerrinem otrzymał nagrodę Grammy.

W 2011 r. wziął udział w nagraniu albumu "Lulu" sygnowanym przez Lou Reeda i zespół Metallica (utwór "Junior Dad").



Dowiedz się więcej na temat: Rob Wasserman | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje