Roast Popka. Robert Biedroń "zniszczył" Króla Albanii?

Za nami roast Popka, samozwańczego Króla Albanii. Podczas "grillowania" rapera nie obyło się bez kontrowersji, a największym zwycięzcą został Robert Biedroń, prezydent Słupska.

Popek na swoim roaście

Roast to przeciwieństwo benefisu, w którym gość programu wyśmiewany jest przez satyryków i celebrytów. Do tej pory gospodarzami takich wydarzeń byli m.in. Michał Szpak, Kuba Wojewódzki, Ten Typ Mes, Michał Wiśniewski i Czesław Mozil.

Reklama

Do tego grona dołączył Popek, którego roast odbył się w sobotę (11 marca) w Klubie Progresja w Warszawie. Impreza w ostatniej chwili została przeniesiona z Hali Koło.

Po raperze "jechali" m.in. Sobota, youtuber Maciej Dąbrowski, Kazimiera Szczuka oraz Bilguun Ariunbaatar. Jednak to Robert Biedroń okazał się być w opinii wszystkich królem "grillowania", choć nie obyło się bez kontrowersji...

Według doniesień mediów Król Albanii i jego przyjaciel Sobota przynieśli bowiem na imprezę kokainę, a gdy organizator ją zabrał - Popek wszczął awanturę. Mimo tego raper przez cały roast miał przy sobie 5-litrową butelkę wódki i nie żałował sobie tego trunku.

Widzowie roastu Popka jednogłośnie stwierdzili, że największym wygranym jest Robert Biedroń, który został przedstawiony następującymi słowami: "Ten człowiek zostanie kiedyś prezydentem kraju i wtedy wszystkich wyr...cha". Prezydent Słupska popisał się naprawdę odważnym poczuciem humoru i ogromnym dystansem - przede wszystkim do swojej orientacji seksualnej.

"Bądźcie grzeczni! Prezydent mówi! - zaczął swój występ - Ten roast nieźle ssie! Aż swojsko mi tutaj. Trochę tak, jak w Sejmie. Drodzy wyborcy! Dobry wieczór, przyznaję, czuję się jak w klubie gejowskim. Statystycznie 1 na 10 jest gejem, ale spokojnie - wziąłem to na siebie".

Później zwrócił się do gwiazdy wieczoru: "Popek ćwiczy przed KSW na Narodowym. Coś nas łączy! Obaj lubimy się przytulać, z jedynym wyjątkiem, że ty robisz to za pieniądze". Dodał również: "Popeczku, często chwalisz się, że fryzjerzy-geje robią ci balejaż, a moim zdaniem w trwałej ondulacji byłoby ci lepiej!".

Największą salwę śmiechu i najbardziej gromkie oklaski wywołał natomiast bardzo odważny jak na pełniącą urząd publiczny osobę żart:

"Kiedyś Popek powiedział mamie, że ją kocha, a ona odpowiedziała: "Zostańmy przyjaciółmi". Oj, mógłbym cię adoptować. Miałbyś dwóch tatusiów, gimnazjum byś skończył, farmację byś studiował, bo znasz się na pigułach... A może powinniśmy połączyć siły, zostałbyś moim asystentem, pracowałbyś pode mną".

Prezydent Słupska zakończył swoje przemówienie w pozornie życzliwy sposób:

"Na koniec komplement. Twoja muzyka - co bardzo mi się podoba - nieźle ssie".

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: roast | Popek | Robert Biedroń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje