R. Kelly oskarżony o założenie "erotycznej sekty" i wykorzystywanie kobiet

Producent i wokalista R. Kelly znów ma problemy z prawem. Policja zbada sprawę zgłoszoną przez kilka kobiet, według których gwiazdor lat 90. jest założycielem sekty, w której więzi kobiety i wykorzystuje je seksualnie.

R. Kelly znów stanie przed sądem?

O całej sprawie poinformowali dziennikarze śledczy serwisu Buzzfeed. To właśnie oni opisali historię rodziców 19-letniej wokalistki, która miała zostać zniewolona przez R. Kelly’ego. J. i Tim (dane rodziny zostały zmienione przez dziennikarzy) twierdzą, że nie widzieli córki od grudnia 2016 roku.  Sprawa została także zgłoszona na policję.

Reklama

Rodzice zaginionej oświadczyli organom ścigania, że według nich muzyk przetrzymuje ich córkę w sekcie, przymusza ją do seksu oraz kontroluje każdy aspekt jej życia. W rozmowie z Buzzfeedem rodzina przyznaje, że ostatnie spotkanie z dzieckiem było przerażające.

"Miała wyprany mózg. Wygląda jak więźniarka - to było straszne. Przytuliłam ją, a ona mnie. Wciąż powtarzała, że go kocha (Kelly’ego - przyp. red.) i tylko jemu na niej zależy. Nie wiem, co robić. Mam nadzieję, że ją odzyskamy i wyciągniemy z tej sekty" - mówiła dziennikarzom zrozpaczona matka.

To zresztą nie jedyni świadkowie, o których wiadomo. Podobne zarzuty wobec gwiazdora formułują jeszcze rodzice 17-letniej wokalistki, a także trzy byłe współpracowniczki Kelly’ego - Cheryl Mack, Kitti Jones i Asante McGee.

Według ich słów wokalista przetrzymuje w swoim domu w Duluth w stanie Georgia i w studiu nagraniowym w Chicago sześć kobiet, zmusza je do seksu, który nagrywa, a także kontroluje najmniejsze posunięcie każdej z dziewczyn (rozkazuje im, co mają jeść, co mogą robić i co ubierać).

Według informacji Buzzfeeda policja w związku ze zgłoszeniami przeszukała obie posiadłości Kelly’ego, a w ich trakcie nie zanotowano niczego podejrzano.

Na oskarżenia szybko odpowiedzieli prawnik muzyka oraz sam zainteresowany.

"Możemy się tylko zastanawiać, komu zależy na zniesławieniu wielkiego artysty, który kocha swoich fanów, pracuje 24 godziny na dobę, dba o wszystkich ludzi w swoim życiu i stara się, aby stać się lepszym człowiekiem" - czytamy w oświadczeniu prawnika Kelly’ego, Lindy Mensch.

"Pan Robert Kelly jest zaalarmowany i zaniepokojony ostatnimi informacjami dotyczącymi jego osoby. Pan Kelly jednoznacznie zaprzecza oskarżeniom i będzie walczył o swoje dobre imię oraz pociągnie do odpowiedzialności wszystkich, którzy starają się go oczernić" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu muzyka, opublikowanym w serwisie TMZ.com.

Serwis dotarł również do jednej z dziewczyn, która miała być przetrzymywana przez Kelly’ego. Jocelyn Savage twierdzi, że jest szczęśliwa w miejscu, w którym obecnie się znajduje i nie wyprano jej mózgu. "Chciałabym, aby moi rodzice i wszyscy wiedzieli, że wszystko ze mną w porządku, nie jestem zakładniczką" - mówi.

Przypomnijmy, że Kelly, który sprzedał na świecie kilkadziesiąt milionów egzemplarzy na całym świecie oraz zdobył sławę za sprawą hitu "I Believe I Can Fly", w 2002 roku został oskarżony o m.in. seks z nieletnią i nagrywanie aktu seksualnego oraz posiadanie dziecięcej pornografii (postawiono mu 21 zarzutów). W 2008 roku ruszył proces, który ostatecznie zakończył się uniewinnieniem muzyka.

Dowiedz się więcej na temat: r. kelly

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje