Prince nie przedawkował leków? Gwiazdor miał AIDS?

Prawnik legendarnego muzyka zaprzeczył doniesieniom o przedawkowaniu przez jego klienta narkotyków. "The National Enquirer" donosi natomiast, że Prince mógł mieć AIDS.

Prince zmarł 21 kwietnia 2016 roku. Jego ciało znalezione zostało w posiadłości Paisley Park. Dwa dni później odbyła się prywatna ceremonia pogrzebowa, na której jego ciało zostało skremowane. Wcześniej poddano je sekcji zwłok, która za kilka tygodni ma wykazać, na co zmarł artysta.

Reklama

Tuż po śmierci rozpoczęły się spekulacje medialne dotyczące przyczyn zgonu muzyka. Początkowo mówiło się o przedawkowaniu narkotyków lub środków przeciwbólowych (gwiazdor zażywał Parocet i z powodu jego przedawkowania kilka dni wcześniej miał trafić do szpitala). Te doniesienia zdementował prawnik Prince'a, który stanowczo zaprzeczył, że jakiekolwiek narkotyki lub leki mogły być jakąkolwiek przyczyną śmierci jego klienta.

Mimo słów prawnika, teoria o przedawkowaniu wciąż jest aktualna. Potwierdzeniem plotek ma być fakt, że prowadząca śledztwo policja stanowa zaprosiła do współpracy DEA (amerykańska agencja rządowa zajmująca się walką z narkotykami). Według "The Star Tribune" śledczy DEA mają ustalić, jaką rolę w śmierci muzyka odegrały leki, gdzie je pozyskano i czy Prince zdobył je legalnie.

Zupełnie inną i zaskakującą teorię opublikowała gazeta "The National Enquirer". Według ich informacji Prince miał AIDS, a chorobę wykryto około pół roku przed jego śmiercią. Muzyk nie chciał jednak podjąć żadnego leczenia, gdyż twierdził, że w walce z chorobą pomoże mu Bóg. Według nieoficjalnych doniesień Prince został zakażony wirusem HIV jeszcze w latach 90.

Informator tabloidu przyznał również, że lekarze od pewnego czasu martwili się o stan zdrowia Prince'a. Ten bowiem miał bardzo złe wyniki morfologii, a jego temperatura ciała wynosiła około 34 stopni Celsjusza. Lekarzy niepokoiła również spadająca waga muzyka, pożółkła skóra i opuszki palców zabarwione na brązowo.

Przypomnijmy również, że w trakcie ceremonii pogrzebowej mąż jego siostry Tyki Nelson, Maurice Phillips, miał powiedzieć, że artysta nie spał przez sześć dni bez przerwy. Menedżer muzyka Kerry Gordon dodał natomiast, że mogło to znacząco przyczynić się do jego śmierci.

"Prince funkcjonował inaczej niż normalny człowiek - potrzebował mniej snu, niż większość ludzi. Czasem nie spał przez trzy dni. Ale myślę, że sześć dni to nie było coś zwykłego" - podkreślił Gordon w "Good Morning Britain".

Prince (Prince Rogers Nelson) był innowacyjnym piosenkarzem, kompozytorem i autorem tekstów. Grał na gitarze, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych. W swej muzyce łączył jazz, funk, rhytm and blues i disco. Do jego największych przebojów należą: "Purple Rain", "Kiss", "Raspberry Beret", "Little Red Corvette", "Let's Go Crazy" i "When Doves Cry". Sławę zdobył jeszcze w latach 70. Przez dziesięciolecia był jedną z najbardziej nowatorskich i ekscentrycznych postaci na amerykańskiej scenie pop. Siedmiokrotnie zdobył nagrodę Grammy, w 2004 roku został wprowadzony do Rockandrollowego Salonu Sław.

Dowiedz się więcej na temat: Prince

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje