Porcupine Tree zagrał w Krakowie

Brytyjska grupa Porcupine Tree wystąpiła w piątek, 15 kwietnia, w krakowskiej Hali "Wisły". Przed nią zagrała Anathema, także pochodząca z Wielkiej Brytanii. Dzień wcześniej ten zestaw można było zobaczyć i usłyszeć w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

Obie formacje regularnie pojawiają się w naszym kraju, gdzie mają oddane grupy fanów. Można to było zobaczyć w Krakowie, bo Hala "Wisły" niemal pękała w szwach.

Reklama

Równo z godz. 20. na scenie pojawiła się piątka muzyków z Anathemy. Twórczość klanu Cavanaghów - Vincenta (śpiew, gitara), Daniela (gitara) i Jamiego (bas) - w ostatnich kilku latach znacznie odbiega od tego, co robili na początku kariery, kiedy zaliczano Anathemę do czołówki nurtu doom metalu.

Na kilku ostatnich płytach, także na "A Natural Disaster" z 2003 roku, pojawiło się sporo ambientowych, łagodnych brzmień, a grupę zaczęto porównywać do Pink Floyd. Zresztą sami muzycy się od tego nie wzbraniali.

W Hali "Wisły" członkowie Anathemy jednak udowodnili, że nie zapomnieli o swoich początkach i wiedzą, jak się gra metalową muzykę. Usłyszeliśmy m.in. "Lost Control" i niezwykle dynamiczny "Fragile Dreams" z płyty "Alternative 4" z 1998 roku. Z nowszych nagrań był m.in. "Flying" z "A Natural Disaster". Po równych trzech kwadransach muzycy żegnani okrzykami "Anathema" zeszli ze sceny ustępując miejsca gwieździe wieczoru.

Porcupine Tree promuje obecnie swoją ostatnią płytę, "Deadwing", która ukazała się 29 marca. Grupa, na trasie wspierana przez gitarzystę Johna Wesley'a (znanego także z zespołu Fisha), zaprezentowała pięć utworów z tego albumu, w tym tytułowy i singlowy "Lazarus". Ta druga jest znakomitym przykładem kompozytorskich zdolności Stevena Wilsona do pisania "beatlesowskich" piosenek.

Na "Deadwing" przeważają jednak ostrzejsze, niemal metalowe numery, jak choćby "Halo", z gęstym brzmieniem basu i elektronicznymi dźwiękami klawiszy Richarda Barbieri'ego.

Silną reprezentację miała również płyta "In Absentia" z 2002 roku. Usłyszeliśmy z niej "Sound Of Muzak", .3", "Blackstreet Eyes" i zagrany na koniec "Trains". Wilson z kolegami sięgnął także do wręcz zamierzchłych czasów - jak sam to określił - "jeszcze zanim Porcupine Tree przyjechał do Polski" i zaprezentował "Fadeaway" z "Up The Dowstair" z 1993 roku. Co ciekawe zaśpiewał go Wesley.

Na zakończenie półtoragodzinnego koncertu publiczność wywołała Anglików na bis, podczas którego zagrali "Shesmovedon" i wspomniane "Trains".

Kilka godzin przed występem w Hali "Wisły Steven Wilson i Richard Barbieri w centrum M1 spotkali się z fanami i składali autografy. Pierwotnie miał się tam odbyć krótki akustyczny koncert Wilsona i Johna Wesley'a, jednak ostatecznie nie doszedł on do skutku.

Zobacz galerię zdjęć Porcupine Tree z M1.

Dowiedz się więcej na temat: Porcupine Tree | Anathema | Kraków | zagranie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje